Poleć przyjaciołom Kontakt Reklama Główna Modlitewnik Fronda.tv Ciekawe Blogi Forum Klub Fronda.pl

Czeski błąd

Kategoria: Wiadomości Thursday, 09 December 2010, 11:58

Bez specjalnego rozgłosu i szerszego zainteresowania, w kinach wyświetlany jest obecnie „Czeski błąd” w reżyserii Jana Hřebejka. Zadzwonił do mnie w sprawie tego filmu znajomy reżyser i zachęcając do obejrzenia użył słowa „arcydzieło”. Nie jestem krytykiem filmowym i nie będę oceniał tego filmu w kategoriach artystycznych. Wiem jedno: to film poruszający. To drugi po nagrodzonym Oscarem „Życiu na podsłuchu”  Donnersmarcka obraz tak głęboko dotykający spustoszeń, jakie w naszym życiu prywatnym i publicznym spowodowała komunistyczna bezpieka. Filmowi Donnersmarcka zarzucano, że głównym bohaterem jest w nim esbek, w dodatku przedstawiony w zbyt dobrym świetle. Nie podziela tej opinii, ale w filmie Hřebejka tego problemu już nie ma: esbek gra w nim rolę drugoplanową. Za to znakomicie. Tak właśnie wyglądają oprawcy emeryturach. W „Czeskim błedzie” na pierwszym planie są jednak ludzie, których całe życie naznaczyły wydarzenia sprzed ponad trzydziestu lat. W ich losach najlepiej widać złożoność problemów jakie niesie ze sobą otwieranie akt komunistycznej bezpieki. Nie tylko dla ofiar tej ostatniej, ale także dla ludzi znacznie od nich młodszych. Przeszłość bowiem rzuca cień od którego nie sposób się uwolnić.

Donnersmarck urodził się w 1973 r. Hřebejk jest od niego starszy jedynie o sześć lat. To dobrze, że twórcy z tego pokolenia, wychowanego u kresu epoki dyktatury, chcą nam o nie przypominać. Szkoda tylko, że w Polsce jest ich tak niewielu.

Odsłon: 940 Komentarzy: 3


Partyjniacki kraj

Kategoria: Wiadomości Tuesday, 09 November 2010, 13:38

Partyjniacki kraj

 

W dzisiejszej Gazecie Wyborczej można przeczytać poruszający artykuł o dyrektorze Europejskiego Centrum Solidarności o. Macieju Ziębie (http://wyborcza.pl/1,91446,8362741,_Gazeta_Wyborcza___Zrob_to_dla_Gdanska__Macieju.html). Nie będę korzystał z okazji by kopać leżącego i opowiadać tu o moich osobistych doświadczeniach z ECS, z którego rady programowo-historycznej ustąpiłem w połowie ubiegłego roku, ale chciałbym zwrócić uwagę na bardzo ważne zdanie jakie o. Zięba wypowiedział w tym skądinąd dramatycznym dla niego tekście:

„Polska to partyjniacki kraj, żeby funkcjonować w przestrzeni publicznej, nie możesz być pomiędzy, bo plemię, które akurat rządzi, zawsze może zdjąć z ciebie skalp.”

 

Nie jestem naiwny. Podstawą demokracji parlamentarnej są partie, a ich naturą jest rywalizacja w walce o władzę. Problem tkwi w tym, że w dojrzałej demokracji granice tej władzy i dopuszczalnych metod walki o nią, są określone przez tradycję i kulturę polityczną. Te ostatnie nie pozwalają rozgorączkowanym partyjnym liderom i ich pomagierom przekraczać pewnych granic, bo karą staje się dramatyczny spadek poparcia społecznego i bojkot ze strony metapolitycznej elity. W Polsce niestety jedyną taką granicą, która na szczęście jeszcze istnieje (ale jak długo?) pozostaje od 1989 r. fizyczna agresja. Poza tym wolno już wszystko, a kolejne granice partyjniactwa i słownej agresji są przekraczane niemal codziennie.

Odsłon: 1323 Komentarzy: 8


Solidarność 2010

Kategoria: Wiadomości Sunday, 29 August 2010, 20:54

Na czym dziś polega tradycja „Solidarności” – wielkiego ruchu społecznego, który narodził się przed trzydziestu laty i zmienił Polskę na lepsze? Sądząc z przekazów medialnych, najważniejszym wymiarem tej tradycji jest to, kto był obecny na rocznicowych obchodach, a kogo na nich zabrakło. Dlatego od wielu lat, pod koniec sierpnia, media wciągają nas w idiotyczną grę polegającą na ustalaniu gdzie był Lech Wałęsa, a gdzie go zabrakło. I kto mu towarzyszył przy składaniu kwiatów, a kogo przy tym nie było. I jakimi nowymi epitetami obdarzyli się bohaterowie wydarzeń sprzed trzydziestu lat. Prawdę mówiąc mało mnie to obchodzi. Już dawno zobojętniałem na proces destrukcji własnej legendy będący dziełem twórców „Solidarności”. Dziś interesuje mnie znacznie bardziej czy przesłanie ruchu sprzed trzydziestu lat zachowało aktualność. Moim zdaniem tak. W czym? Na przykład w takich akcjach, jak ta będąca dziełem Fundacji św. Mikołaja (www.solidarni.org.pl), o której napisał dziś na swoim blogu Igor Janke (http://jankepost.salon24.pl/223121,badzmy-solidarni-salon24-w-holdzie-solidarnosci). To jest dla mnie przykład prawdziwej Solidarności AD 2010. Dlatego z pełnym przekonaniem deklaruje comiesięczną wpłatę na fundusz stypendialny uruchomiony przez Fundację św. Mikołaja i apeluje do moich koleżanek i kolegów z którymi przed laty studiowałem na UJ by rozważyli poparcie tej akcji.

Odsłon: 654 Komentarzy: 6


Obsesja tajności

Kategoria: Wiadomości Tuesday, 13 July 2010, 10:13

W Polsce panuje obsesja tajności, szerzona głównie przez wielu urzędników i funkcjonariuszy tajnych służb, których politycy różnych orientacji namnożyli bez liku. Niestety lobby to nieustannie próbuje ograniczyć sferę jawności, strasząc nas rzekomymi olbrzymimi szkodami jakie państwo polskie może ponieść wskutek ujawnienia takiego czy innego dokumentu, obdarzonego klauzulą „poufne”, czy „tajne”. To jego  przedstawiciele, gdy tylko jakiś kolejny kompromitujący ich (lub ich kolegów) dokument ujrzy światło dzienne krzyczą, że doszło do naruszenia ustawy o ochronie informacji niejawnych, próbując w ten sposób odwrócić uwagę od jego niewygodnej zawartości. Ci sami ludzie, nie mają równocześnie najmniejszych oporów by bojkotować ustawę o dostępie do informacji publicznej, której uchwalenie pozostaje jednym z nielicznych sukcesów rachitycznego społeczeństwa obywatelskiego w walce z korporacją urzędniczą, która wprawdzie nie ma stałych poglądów, ale ma za to stałe interesy.

Dlatego bez wahania podpisałem poniższe stanowisko i apeluje do senatorów RP, by dobrze się zastanowili zanim dadzą zdemoralizowanym urzędnikom i funkcjonariuszom specsłużb kolejne narzędzia do ograniczania i tak już bardzo niskiego poziomu jawności w Polsce.

 

 

Stanowisko

Rady Konsultacyjnej Centrum Monitoringu Wolności Prasy

w sprawie zmiany ustawy o ochronie informacji niejawnych z  24.06.2010 r.

Druk sejmowy nr 3154

 

 

1.      Rada Konsultacyjna CMWP z dużym zaniepokojeniem przyjęła treść uchwalonej przez Sejm 24.06.2010 r., ustawy o ochronie informacji niejawnych. Została ona przedłożona przez rząd lecz później została istotnie zmieniona w trakcie procedury legislacyjnej w Sejmie.

2.      Sejm RP, a w praktyce komisje przy udziale Służb Kancelarii Sejmu, przedstawicieli Rządu i konsultantów, dokonały zmian w swojej istocie zaprzeczających założeniom i rozwiązaniom przedłożenia rządowego. Nie uwzględniono także części istotnych uwag zgłoszonych przez Zarząd SDP i inne organizacje pozarządowe.

3.      Niejasne są zawarte w ustawie definicje informacji niejawnych określanych przez klauzule „ściśle tajne”, „tajne”, „poufne” i „zastrzeżone”. Za sprzeczne z Konstytucją RP uznajemy w szczególności wprowadzenie bezterminowego nadawania klauzul informacji niejawnych i wyłączenie prawa do kontroli administracyjnej, instancyjnej oraz sądowej.

4.      Niedopuszczalne jest naszym zdaniem wprowadzenie jako jedynych kryteriów dla objęcia dokumentów klauzulami informacji niejawnych, takich przyczyn jak: „zakłócenie porządku publicznego”, „wpływanie niekorzystnie na funkcjonowanie gospodarki” czy też „szkodliwy wpływ na wykonywanie przez organy władzy publicznej (…) interesów ekonomicznych”.

           

Takie rozwiązanie stwarza nieostre granice dyskrecjonalnego rozstrzygania o wyłączaniu jawności informacji publicznych i pozostawianie do uznania administracyjnego urzędnika, jaką klauzulę ma nadać i jak długo ją stosować, oznacza to znaczny regres w standardach demokratycznego państwa prawnego, które były już wdrożone przez ostatnie dwadzieścia lat.

 

Rada Konsultacyjna Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP:

Antoni Dudek, Antoni Kamiński, Tadeusz Kowalski, Ireneusz Krzemiński, Jacek Moskwa, Andrzej Paczkowski, Jan Stefanowicz, Henryk Wujec

 

6 VII 2010

Odsłon: 584 Komentarzy: 1


Druga tura

Kategoria: Wiadomości Friday, 07 May 2010, 09:19

Sensacji nie było. To na co wskazywały niemal wszystkie sondaże, zmaterializowało się w postaci wygranej Bronisława Komorowskiego. Wymęczonej i wywalczonej dzięki mobilizacji wyborców od gen. Wojciecha Jaruzelskiego poczynając, a na Leszku Moczulskim kończąc. Ale wygranej. Jarosław Kaczyński nie zdołał wygrać z negatywnym elektoratem, który stworzył przez dwadzieścia minionych lat, ze szczególnym uwzględnieniem okresu po 2005 roku. Oscylująca wokół 55 proc. frekwencja też nie była jego sojusznikiem. Nie da się miarodajnie ocenić ile zyskał dzięki zwycięstwu w środowej debacie, a ile później stracił za sprawą niefortunnej wypowiedzi o Edwardzie Gierku. Wydaje mi się jednak, że ani jedno, ani drugie wydarzenie nie wpłynęło w zasadniczy sposób na wynik głosowania.

Wybory o symboliczną, ale bynajmniej nie realną władzę nad Polską już za nami. Co dalej? Skonsolidowany i umocniony wielomilionowym poparciem dla Kaczyńskiego PiS ruszy teraz do ofensywy pod hasłem: Platformersi pokażcie swoje cuda! Politycy PO odpowiedzą: A nie mówiliśmy, że metamorfoza Kaczyńskiego i PiS to wielkie oszustwo! W tej kakofonii, podsycanej przez kampanię przed wyborami samorządowymi, początek „szorstkiej przyjaźni” kolejnego premiera z kolejnym prezydentem, awantury o rezultaty śledztwa w sprawie katastrofy smoleńskiej i próby zmiany ordynacji wyborczej do Sejmu, dobrniemy do przyszłorocznych (raczej jesiennych niż wiosennych) wyborów parlamentarnych. I to one, a nie wczorajsza druga tura, rozstrzygną kto będzie nami rządził do połowy rozpoczynającej się dekady.

Sądząc po wczorajszych rezultatach, PiS ma dziś porównywalne z PO szanse na zwycięstwo. Ma wciąż jednak mniejszą zdolność koalicyjną niż PO, która kierując Marka Belkę do NBP nie tylko walczyła o głosy lewicowych wyborców dla Komorowskiego, ale i rozpoczęła zabiegi o pozyskanie nowego koalicjanta. W tej sytuacji, o składzie rządu jaki powstanie po wyborach parlamentarnych, może zadecydować nie tyle wynik dwóch głównych partii, co ich potencjalnych przystawek, zwanych dumnie koalicjantami.

Odsłon: 993 Komentarzy: 8

Kaczyński – Komorowski 2:1

Kategoria: Wiadomości Wednesday, 30 June 2010, 22:51

Najwyraźniej obaj pretendenci postanowili zmobilizować  na środową debatę wszystkie siły, bowiem była ona dużo żywsza od tej niedzielnej. Na ofensywności zyskał zwłaszcza Jarosław Kaczyński, który przytaczając sposób głosowania konkurenta w Sejmie w różnych sprawach socjalnych  skutecznie nadwyrężył tworzony przez Komorowskiego wizerunek.  Merytorycznie Kaczyński był zatem lepszy, ale Komorowski okazał się znacznie skuteczniejszy na poziomie różnych tricków oddziałujących na emocje: od pierwszego  chwytu z podaniem  ręki rywalowi, aż po kończący  debatę pomysł  z podpisaniem konstytucji  i wmontowaniem tego gestu w pomoc dla powodzian.

Komorowski nie został jednak znokautowany, a to oznacza, że Kaczyński ma wciąż znacznie trudniejszą sytuację od rywala. Po pierwsze ma znacznie większy elektorat negatywny, po wtóre zaś większość wyborców Napieralskiego o ile w ogóle pójdzie do głosowania, to raczej poprze kandydata PO. 4 lipca największe znaczenie może mieć właśnie frekwencja: im będzie niższa, tym większe będą szanse Kaczyńskiego.  Wprawdzie w  poprzednich wyborach (tych z 1995 i 2005)  frekwencja w II turze była wyższa niż w I, ale też  nigdy dotąd nie wybieraliśmy prezydenta na początku lipca.

Po dzisiejszej debacie bardziej niż kiedykolwiek wcześniej  umocniłem się w przekonaniu, że powszechne wybory prezydenckie nie mają sensu, bo kandydaci w obu debatach około 90 procent czasu poświęcili na spór dotyczący tego jaką politykę prowadziły w przeszłości i mają prowadzić w przyszłości polskie rządy. O polskim prezydencie było w nich jak na lekarstwo. Na tym właśnie polega oszustwo powszechnych wyborów prezydenckich.

Odsłon: 438 Komentarzy: 1


Dziesięć lat IPN

Kategoria: Wiadomości Tuesday, 29 June 2010, 13:03

Jutro minie dziesiąta rocznica narodzin Instytutu Pamięci Narodowej. Dokładnie przed dziesięciu laty, 30 czerwca 2000 r., złożył w Sejmie ślubowanie prof. Leon Kieres, pierwszy prezes IPN. Był to faktyczny początek istnienia Instytutu, choć jego Kolegium działało już wówczas od kilkunastu miesięcy, próbując znaleźć  takiego kandydata, który zadowoliłby posłów nie tylko rozpadającej się akurat koalicji AWS-UW, ale i PSL, bez którego nie było szans na zgromadzenie większości 3/5. Od początku było bowiem jasne, że do wyboru prezesa IPN ręki nie przyłoży SLD, choć jego przedstawiciel (Jerzy Łankiewicz) został w 1999 r. wybrany przez Sejm do Kolegium IPN.

Od chwili powstania IPN miał przeciwko sobie sporą koalicję przeciwników, rozciągającą się od SLD, przez redakcje wpływowych pism (z „Gazetą Wyborczą” i „Polityką” na czele), aż po część polityków UW i AWS (tak, tak), którzy obcięli znacząco już na starcie jego budżet. Jednak Instytut miał też od początku zadeklarowanych zwolenników, z pomocą których przetrwał minione dziesięć lat, a w szczególności okres supremacji SLD (zwłaszcza lata 2002-2003).

Na przestrzeni tych dziesięciu lat bardzo wiele się wydarzyło. Instytut też się zmieniał, szczególnie od 2006 r., gdy nowym prezesem został prof. Janusz Kurtyka. Zdania na temat IPN pozostały jednak podzielone, a w debatach wokół kolejnych działań Instytutu padło wiele ostrych, w wielu przypadkach zdecydowanie zbyt ostrych słów. Jednak jedno nie ulega wątpliwości i przyznają to nawet (raz ciszej, raz głośniej) najbardziej zagorzali krytycy instytucji, w której mam zaszczyt pracować od dziesięciu lat: IPN zmienił w istotny sposób kształt polskiej debaty o historii najnowszej, a jej badaczom stworzył całkowicie nowe pole do działania. Jednym się ta zmiana spodobała, innym nie. W demokracji to normalna sprawa.
 
W tych dniach rady wydziałów historycznych wielu polskich uczelni rozpoczęły wybór elektorów, których zadaniem ma być wyłonienie nowych władz IPN. Trudno dziś ocenić, czym skończy się ten nie mający precedensu eksperyment w zakresie powoływania władz ważnej instytucji publicznej. Jednak jedno pozostaje pewne: dziesięcioletni bilans dokonań IPN, który wkrótce przypomni przygotowywane właśnie w Instytucie okolicznościowe wydawnictwo, pozostanie ważnym fragmentem historii Polski minionej dekady.

Odsłon: 273 Komentarzy: 5


Remis

Kategoria: Wiadomości Sunday, 27 June 2010, 21:29

Nie było wyraźnego zwycięzcy niedzielnej debaty prezydenckiej, co zdawały się też potwierdzać miny obu kandydatów opuszczających studio telewizyjne.  Bronisław Komorowski był bardziej ofensywny, ale jego zarzuty pod adresem Jarosława Kaczyńskiego dotyczyły spraw, których przeciętny telewidz nie jest w stanie samodzielnie zweryfikować. Pozostało zatem zaufanie do swojego faworyta.

Kaczyński był zdecydowanie bardziej konsekwentny w deklaracjach walki o wyrównywanie różnic społecznych, ale i Komorowski robił co mógł by odsunąć od siebie miano liberała. Wyraźnej wpadki nie zaliczył żaden z kandydatów, choć nie wątpię, że zwolennicy obu polityków będą sobie nieźle używać na przeciwnikach. Kaczyńskiemu dostanie się zapewne za deklarację, że o polskiej polityce wobec Białorusi trzeba rozmawiać z Rosją, zaś Komorowskiego chociażby za dziwaczną ocenę, że nie ma Polski wschodniej i zachodniej.

Mam wrażenie, że jeśli Kaczyński chce wygrać w środę, to musi jednak zacząć bardziej zdecydowanie punktować Komorowskiego.

Na koniec: wielka szkoda, że przyjęto niekonfrontacyjną formułę debaty. W tych nielicznych chwilach, w których kandydaci wyłamywali się z ustalonego porządku i zaczynali bezpośrednią polemikę, robiło się naprawdę ciekawie. Gdyby to ode mnie zależało, to w środę dałbym obu panom godzinę czasu antenowego i zrezygnował w ogóle z redaktorek zadających pytania. To dopiero byłoby interesujące widowisko. Tak w zakresie kultury osobistej obu kandydatów, jak i ich zdolności do szybkiej riposty. Niestety tak było tylko podczas pamiętnej debaty Lecha Wałęsy z Alfredem Miodowiczem w 1988 r. I szybko się nie powtórzy.

Odsłon: 773 Komentarzy: 17


Czerwiec '56

Kategoria: Historia Wednesday, 23 June 2010, 08:41

Do stale rozrastającej się rodziny portali tematycznych tworzonych przez IPN dołączył właśnie kolejny. Tym razem dotyczy rewolty robotniczej w Poznaniu w czerwcu 1956 r.

http://czerwiec56.ipn.gov.pl/portal/c56/

Można na nim znaleźć mnóstwo unikalnych zdjęć, sporo dokumentów, a także współczesne teksty o różnych sprawach związanych z Czerwcem ’56. Polecam też oryginalny fotokast, w którym głosy z epoki mieszając się ze współczesnym rapem.

 

To co wydarzyło się 28 czerwca  1956 r. na ulicach Poznania bywa  nazywane rozmaicie: powstaniem poznańskim, protestami społecznymi, a także rewoltą robotniczą. Jednak nie nazwa jest tu najważniejsza, ale fakt, że było to nie tylko najkrwawsze, ale i najbardziej brzemienne w skutkach wystąpienie przeciwko dyktaturze komunistycznej nad Wisłą. Bunt poznaniaków doprowadził do gwałtownego przyspieszenia procesu destalinizacji, dzięki któremu Polska wyszła z najbardziej represyjnej i destrukcyjnej fazy rządów PZPR. Wprawdzie wielu Polaków, którzy z entuzjazmem witali powrót do władzy Władysława Gomułki w październiku 1956 r. szybko się do niego rozczarowała, ale ani terror, ani też masowa indoktrynacja już nigdy, nawet w najmroczniejszych dniach stanu wojennego, nie zbliżyły się nawet do poziomu z przełomu lat 40.  i 50. Spora była w tym zasługa „szaleńców” i „prowokatorów”,  piętnowanych w pamiętnym przemówieniu przez premiera Józefa Cyrankiewicza,  którzy w Poznaniu „targnęli się na władzę ludową” nie bacząc na to, że im ta władza zamierza poobcinać podniesione na siebie ręce.

Odsłon: 517 Komentarzy: 2


Pierwsza tura

Kategoria: Wiadomości Sunday, 20 June 2010, 23:10

Wielkiej sensacji nie było. Jeśli potwierdzi się sondaż OBOP i różnica między Bronisławem Komorowskim i Jarosławem Kaczyńskim będzie poniżej dziesięciu procent, wówczas wynik drugiej tury będzie do ostatniej chwili niemożliwy do przewidzenia. Kaczyński ma z pewnością trudniejszą sytuację niż jego brat przed pięciu laty, bo elektorat Grzegorza Napieralskiego, który może przesądzić o wyniku drugiej tury będzie znacznie trudniej przekonać niż wyborców Andrzeja Leppera z 2005 r. Nie jest to jednak niemożliwe w przypadku tej jego części, która obejmuje młodych mieszkańców wsi i małych miast, a jest to – jak wynika z sondażu OBOP – największa część wyborców lidera SLD. Ich nie bardzo interesuje stosunek pretendentów do dziedzictwa PRL, czy nawet tak ważne dla wielkomiejskiej inteligencji spory o IV RP. Będą się raczej kierować oceną obietnic socjalnych, które muszą teraz złożyć obaj kandydaci oraz wynikiem debaty lub debat telewizyjnych. Sam Napieralski jeśli nie chce stracić części kapitału, który dziś zdobył nie poprze wyraźnie Komorowskiego, ani też – co oczywiste – Kaczyńskiego. Wsparcie ze strony pozostałych pretendentów nie będzie miało większego znaczenia.

Komorowski wciąż pozostaje faworytem, ale – co było widać po minach sztabowców i samego Donalda Tuska w chwili ogłoszenia sondaży – jego przewaga nad Jarosławem Kaczyńskim niebezpiecznie zmalała. Czeka nas zatem starcie, które temperaturą może dorównać pamiętnej drugiej turze z 1995 r., gdy Aleksander Kwaśniewski walczył z Lechem Wałęsą.

Odsłon: 1517 Komentarzy: 29


1 2 3 4 5 dalej »

 

Copyright 1994-2011 Fronda.pl Portal Poświęcony. Wszelkie prawa zastrzeżone.