Poleć przyjaciołom Kontakt Reklama Główna Modlitewnik Fronda.tv Ciekawe Blogi Forum Klub Fronda.pl

Miłość, nienawiść i inne potwory

Kategoria: Polityka Saturday, 11 September 2010, 18:02

Chyba zdałem sobie ostatnio sprawę, na czym polega problem z Kaczyńskim i Tuskiem. Otóż problem polega na przejściu tzw. elit (jeżeli takie w ogóle w tym kraju istnieją), chyba w ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat, od kierowania się rozumem i wolą, do kierowania się emocjami.

W pewnym momencie słysząc zewsząd słowo "nienawiść" (oczywiście w kontekście Kaczyńskiego, jakżeby inaczej), zacząłem się zastanawiać, czy Kaczyński nienawidzi Tuska, czy może także Tusk nienawidzi Kaczyńskiego? I tu wszystko zależy, na jakim poziomie się zatrzymujemy. Czy na poziomie rozumu i woli, czy na poziomie emocji. Jeżeli na poziomie rozumu i woli, to logicznie oceniamy podejmowane działania. W takiej sytuacji nie ma wątpliwości – bardziej niszczące są działania Tuska, Palikota i Niesiołowskiego, niż kogokolwiek z (przetrzebionych zresztą) pistoletów PiSu. Jednakże jeżeli pozostajemy na poziomie emocji (dużo bliżej zwierzęcych instynktów), widzimy "nienawiść" Kaczyńskiego (ze względu na sformułowania o "wilczych zębach", o byciu "obrażanym" itp., czyli działania wprost), a z drugiej strony – ze strony Tuska i Palikotów – jedynie ironię i złośliwość.

Właśnie! – bo w społeczeństwie działającym na poziomie emocji nie wolno wyrażać wrogości w inny sposób, niż przez ironię i złośliwość. Choćby te dwie ostatnie były ogromnie niszczące (a są moim zdaniem dużo bardziej niż wrogość wyrażona otwarcie), to są absolutnie dozwolone w politycznie poprawnym kodeksie (ba, szanowane i traktowane jako oznaka inteligencji!), i nigdy nikt nie skojarzy ich z nienawiścią. Wystarczy zrobić sondaż, czy z nienawiścią kojarzy się ludziom Tusk, czy Kaczyński.

Przypomina mi się Weston ze "Z milczącej planety" C.S.Lewisa, który biegał wokół mieszkańców Marsa – hrossów – próbując ich przekupić, z tanim, ziemskim naszyjnikiem, i pokrzykiwał: "Ładne! Ładne!". Nie zrobiło to jednak wrażenia na marsjańskiej rasie.

Z Ziemianami, sądzę, już by sobie poradził.

 

Odsłon: 294 Komentarzy: 11


Koniec ze złym kinem

Kategoria: Kultura Thursday, 11 February 2010, 11:54

Koniec i bomba, a kto patrzył ten trąba. Kończę z oglądaniem filmów, które skupiają się na złu, rozdrabniają zło na małe kawałeczki, rozgniatają na breję, po czym każdą drobinkę podnoszą łyżeczką i obracają z wyrazem zadowolenia na twarzy, a raczej na celuloidowej taśmie.

Ostatnio – w ciągu jakichś 20 lat – takich filmów się namnożyło jak mrówków. Zaczęło się od jakichś "Urodzonych morderców", o których pies z kulawą nogą już nie pamięta, a potem było tego typu obrazów coraz więcej, aż w ostatnich latach nastąpiła jakaś chora kulminacja – kilka lat temu "Nieodwracalne", potem korowód kolejnych coraz obrzydliwszych filmów Hannekego, coraz bardziej brutalnych obrazów Zacka Snydera, a u nas, na tej fali – "Rewers" i "Dom zły" (skądinąd nieźle zrobione). W pierwszej chwili dałem się na to złapać. "Dom zły", mimo iż obrzydliwy i pełen chorej atmosfery, jeszcze uznałem za "niezły", bo i faktycznie dobrze zagrany i nakręcony. Przy "Rewersie" zaczęło mnie mdlić, zaś obejrzany przedwczoraj "Ładunek 200" przelał czarę goryczy.

Przychodzi pewien moment, kiedy człowiek dość ma już oglądania kolejnego zwyrodnialca, znęcającego się przez pół filmu nad niewinną dziewczyną w sposób najbardziej potworny, jaki można sobie wyobrazić, dość ma mózgów lądujących na ścianach, obdrapanych klatek schodowych, jak również gnijących, okaleczonych trupów.

Co można z tego wynieść? Przekonanie, że "taki jest świat"? Przecież jest nie tylko taki. Przekonanie, że Związek Radziecki jest zły? Mam je bez tego filmu. Przekonanie, że człowiek jest zdolny do rzeczy naprawdę potwornych? Chyba każdy to wie w dobie wszechobecnych mediów.

Wolę poczytać Dostojewskiego.

Odsłon: 880 Komentarzy: 48


Mroczne czasy nastały, Harry

Kategoria: Polityka Wednesday, 20 October 2010, 15:24

Tak w ogóle to wracam. Będę pewno od czasu do czasu coś pisał.

Tytuł notki? Tak się kiedyś reklamował jeden z filmów z Harrym Potterem. Cokolwiek bym myślał lub nie myślał o Harrym i jego autentycznym bądź domniemanym okultyzmie, to samo hasło promocyjne pasuje mi jak cholera.

Bo uważam, że dawno nie było tak mrocznego roku w Polsce. Może od 1981. Smoleńsk, wojna o krzyż, obłudna walka przeciw dopalaczom, morderstwo w Łodzi, katastrofy autokaru, busa. Wchodzimy powoli w stan anomii. Ciekawe, co będzie w kolejnych latach. Mój kolega twierdzi, że nastąpi zmiana jakościowa – powrotu raczej nie ma, wiele wartości (np. klasyczny patriotyzm) zostało obsikanych i trudno będzie pozbyć się tego zapachu. Nawet polska piłka nożna jest w najgorszym stanie od jej początku.

Obawiam się, że próba stworzenia IV RP to były – na pewien czas – ostatnie wierzgania. Ten rok to ostateczne dobicie idei patriotycznych i niepodległościowych w Polsce. Nie dziwię się tym, którzy widzą tu jakieś celowe działanie. Wielkie jaja z VATem zupełnie umknęły opinii publicznej. Z TVP 1 znika B. Wildstein, a Rzepę chcą wykończyć poprzez przejęcie jej przez skarb Państwa. A był już moment, kiedy w dyskursie publicznym mogli być obecni inni ludzie niż ci z obozu Michnika, i cokolwiek by nie mówić, była to zasługa Kaczyńskich. Ale chyba ten moment się skończył.

Jarosław Kaczyński nie jest gotowy na twardą grę polityczną. Był (nie wiedzieć czemu) przyzwyczajony do sytuacji, w której inni mu nadskakują. Przypomina mi część naszych biskupów, którzy są przyzwyczajeni do modelu pasterz + owce, i gdy nagle owce zaczynają fikać, są strasznie zdezorientowani. Przypomina mi też piłkarza, którego drużyna zaczyna przegrywać, a on zamiast grać i trenować mówi, że "tamci za ostro grają, więc trzeba zmienić wszystkich sędziów i zasady futbolu".

Po wyborach Kaczyński mówił, że gdyby PiS ostrzej (bardziej czarno) prowadziło walkę polityczną, to by wygrało. Tylko tyle, że bardziej czarno – to nie jest ostrzej. Kaczyński chyba nie potrafi inaczej – albo czarno, inkwizycja, walka, albo wchodzenie w buty łagodnego polityka, co mu tez nie wychodzi. Najprawdopodobniej przy tym społeczeństwie, przy tym ludzie o twardym karku, Kaczyński taki jaki jest, jest skazany na porażkę. Nawet jego czarny PR ma inny charakter niż czarny PR Tuska: działa tak, że od PiSu odpadają kolejne osoby, i tylko garstka umacnia się coraz bardziej w swoich poglądach. Natomiast czarny PR Tuska przekonuje tych, którzy owszem byli kiedyś za Kaczyńskim, ale gdzieś w głębi serca nie mają o nim dobrego zdania. Efekt jest taki, że dzięki czarnemu PR (w takim stylu, w jakim uprawiają je Kaczyński i Tusk) – u Kaczyńskiego efektem będzie konsolidacja małej garstki, a u Tuska – coraz więcej osób głosujących. Niestety, demokracja polega na tym, żeby na daną partię głosowało więcej osób…

Nadchodzi Wielka Płytkość, za Walterem Millerem – czasy Sprostaczenia. Konsorcjum PO i Palikota szykuje się do zwiększenia hegemonii, komuniści depczą im po piętach. Końca nie widać.

Chyba, że w ciągu 10,15 lat Rebelyanci i Frondziarze stworzą nową prawicę.

Odsłon: 282 Komentarzy: 6

Szarość nie istnieje.

Kategoria: Ogólne Saturday, 05 June 2010, 23:15

1. Wiele osób twierdzi, że nie ma czerni i bieli, są tylko odcienie szarości.

Powiedziałbym coś odwrotnego. Nie ma szarości, a przynajmniej nie występuje w świecie ludzkiej egzystencji.

Od początku naszego dramatu mamy do czynienia z dobrem i złem. W Genesis czytamy, że Bóg widział dobro w światłości, ziemi, morzu, roślinach, słońcu, w księżycu, w zwierzętach, wreszcie w człowieku. I gdy przyjrzymy się naszym wyborom, zawsze plasują się one na skali bliżej dobra lub bliżej zła. Nawet, kiedy nasze poznanie jest zaćmione i nie wiemy dokładnie, w którą stronę pójdziemy. Ale w obiektywnej rzeczywistości, która jest ponad nami i poza nami, każdy z tych wyborów przechyla szalę w jedną z dwóch stron. "Strona prawa, góra i przód; strona lewa, tył i dół" – pisał Różewicz w "Spadaniu".

Zaryzykuję twierdzenie, że widzenie szarości jest tylko specyficzną zdolnością, a może raczej brakiem zdolności naszego wzroku – pojętego zarówno dosłownie, jak i metaforycznie. Gdy mamy przed sobą mikroskopijną szachownicę wielkości 1x1 cm, z milionami czarnych i białych pól, dostrzeżemy tylko szarość. I tak samo jest z życiem ludzkim. Składa się na nie ogromnie dużo czynników i elementów, z których większości nie jesteśmy w stanie dostrzec – ale wszystkie one są w swojej istocie czarne lub białe i ostatecznie plasują się w danym miejscu na tej ogromnej szachownicy.

2. Byłem też znów na basenie – tam najlepiej się myśli. Lubię skakać do wody zamiast wchodzić po drabince. Taki skok ma w sobie przedsmak ważniejszych skoków, ryzykownych decyzji podejmowanych w życiu. Zamykam oczy i oddaję się całkowicie wodzie. Woda to rzeczywistość. W gruncie rzeczy przyjazna, choć niby na pierwszy rzut oka nie wiadomo.

Odsłon: 644 Komentarzy: 12


Wszechświat pełen życia

Kategoria: Ogólne Monday, 26 April 2010, 18:12

Dużo śmierci ostatnio. Możemy pod wpływem wszystkich tych wydarzeń zacząć osuwać się w koleinę wiary w śmierć, przekonania, że jest wszechpotężna, że kosmos to zimna pustka. Leczy z tej złej wiary autentyczna nadzieja, leczy z niej C.S.Lewis, który opisuje w "Z milczącej planety" Wszechświat jako miejsce pełne autentycznego życia – innego, niż to , z którym mamy do czynienia na co dzień.

A dla Polski po prostu trzeba codziennie walczyć i pracować. Tak jak Nikifor, pytany o sprawy prywatne, zawsze odpowiadał: "Tu nie ma co gadać, tu trza malować!"

Świat

 

Odsłon: 496 Komentarzy: 4


Jeszcze o internecie, o samotności i o związkach damsko-męskich

Kategoria: Ogólne Saturday, 04 September 2010, 15:17

Internet: rozpaczliwe szukanie miłości w opiniach znajomych i nieznajomych, ciągłe, desperackie pytania: „Powiedz mi, kim jestem" i "Powiedz mi, że mnie kochasz…”. Problem polega na tym, że nie pytamy o to żywych, mądrych ludzi lub bliskich przyjaciół, z którymi możemy wypić herbatę, popatrzeć im w oczy, dotknąć ich. Pytamy o to maszynę, albo jakichś ludzi, którzy z nas całych znają jedynie literki, dwa, trzy wybrane przez nas zdjęcia, a wszystko to przekształcone przez kilometry światłowodów i dziesiątki tysięcy kilometrów kosmicznych dróg do satelity i z powrotem.

Internet – miejsce władzy, kontroli, ziszczenie naszych snów o potędze, których nie spełni rzeczywistość, bo musimy być wobec niej pokorni – o ile bardziej niż wobec w zasadzie w pełni odwracalnych i poddających się zmianom ciągów jedynek i zer, które następnie przekształcają się w notki na blogu, na facebooku, komentarze, wypowiedzi na forum. Internet – miejsce budowania własnego wizerunku, setek zafałszowań w drobnej siatce sztucznej rzeczywistości. O ile mniejszy margines zostawia rozmowa telefoniczna (tam nie można wcisnąć backspace’a), już nie mówiąc o bezpośrednim spotkaniu, które nie pozwala na wybór opcji „delete image”, już nie mówiąc o tym, że włącza też inne zmysły, których nie angażuje wirtualna rzeczywistość!…

Internet2

Bardzo mądre kazanie ostatnio słyszałem – ks. Pawlukiewicz o związkach: rozprawmy się z poglądem, że ktoś zaspokoi moją samotność do końca. To iluzja. Każdy z nas ma w sercu pokój, którego nikt nie wypełni, tylko może tam zamieszkać Bóg. Za Mertonem: To nienaruszalna resztka naszej tajemnicy, samotność, której nie da się usunąc. Tęsknota za zjednoczeniem jest niezaspokojona. Każdy jest inny, nie możemy drugiemu człowiekowi przelać naszej fascynacji – oto puszczamy znajomemu film, a on mówi: dno. Zaspokojenie jest tylko chwilowe.

Ciągle będziesz czuł, że nie powiedziałeś wszystkiego. Jesteśmy ciągle sami, nawet w udanych związkach jest samotność, co więcej, musi być samotność, i to wcale nie jest złe! Jest też samotność płci: czasem jedyne, co mężczyzna może kobiecie powiedzieć, to "nie rozumiem, ale jestem z Tobą". Głód zjednoczenia pozostał: człowiek żyje w permanentnym Adwencie. Maryja rozmawiała z aniołem sama, a Józef we śnie z Bogiem – sam.

Nie można czekać na ostateczne rozwiązanie problemu samotności przez związek. Kto tak podchodzi, ten zniszczy związek. W związku zostaniesz samotny – i bardzo dobrze. To jest potrzebne. Samotność może być wielkim skarbem i z pokorą, z poczuciem humoru trzeba się na tę odrębność zgodzić.  Poznania się do końca, na tym świecie – to mit. Tylko Bóg może dać gwarancję zaspokojenia samotności, jeżeli będę tylko Jego uczniem.

Odsłon: 877 Komentarzy: 31


Surrexit vere!

Kategoria: Religia Sunday, 04 April 2010, 00:39

Trudno uwierzyć w Zmartwychwstanie. Jest tak piękne, że nie obejmuje go rozum. Naładowani sceptycyzmem instynktownie zatrzymujemy się w pół kroku przed tą wiarą.

Jakże inne jest doświadczenie o. Joachima Badeniego, który po ostatniej swojej Eucharystii powiedział braciom: "Wszystko już jest uzgodnione: zaślubiny wieczorem z Chrystusem".

On już wie.

Obyśmy i my na co dzień przekonywali się, że SURREXIT DOMINUS VERE!

Surrexit!

Odsłon: 416 Komentarzy: 4


Przestawić zwrotnicę - cz.2.

Kategoria: Wiadomości Monday, 04 January 2010, 11:51

Ten blog jest świadectwem okresu zmian. To nie tylko Wielki Post, ale pewna logiczna, spójna całość: zmienić życie, uniezależnić się od instytucji, które uczestniczą w wielkim systemie inżynierii społecznej. Znana jest opowieść (przedstawiał ją m.in. Łona) o biznesmenie, który pojechał do Ameryki Południowej na wczasy i spotkał rybaka, który leżał sobie na leżaku i pił wino. Biznesmen, zbulwersowany tym, że rybak przez większość czasu ma wolne, i pełen współczucia dla jego ubóstwa, postanowił dać mu radę. Poradził mu dużo więcej pracować, żeby mieć większy urobek, móc zatrudnić kolejnych pracowników, rozwinąć firmę, założyć kolejne filie… -Ale po co? – zapytał rybak. – Po to, żebyś mógł wtedy położyć się na leżaku na plaży i odpoczywać! Na to rybak:

-A co ja teraz robię?

Ale wielu z nas dawno przestało być takimi rybakami. Uwikłani w stanowiska, instytucje, kłamstewka, długi, kredyty, system, kontrolę…

Znalazłem w sieci świetną stronę, opowiadającą historie ludzi, którym się udało zmienić życie, wyjść z chorego systemu, iść za pragnieniami własnego serca, które przecież – najczęściej – zasiał w nich Bóg. Serdecznie polecam wszystkim SWITCHSTORIES. Na razie nie ma tam wiele informacji – strona zaczyna dopiero swoją działalność, ale rozmawiałem z autorem, i zbiera ciekawe, nowe historie. Niech nie zwiedzie też nikogo "amerykański" styl – to w żadnym wypadku nie jest kolejny Amway, jeżeli już coś amerykańskiego to bliżej Eldredge'a.

Może ta zmiana – to jest właśnie ratunek.

Switch or die

Odsłon: 404 Komentarzy: 13


Zwrotnica

Kategoria: Religia Saturday, 27 March 2010, 22:52

Wielki Post. Czas nawrócenia. Czas zawrócenia. Zwrotu. Czas zwrotnicy.

Jest taka jedna piosenka, w której się zakochałem, gdy usłyszałem ją po raz pierwszy: "Wakacje" mojego równolatka Fisza z płyty "Męska muzyka" (Waglewski Fiszemade). Wiem doskonale, dlaczego.

 

Niech przyśnią się wakacje, co będą wiecznie trwać

leżysz w samym słońcu, mam dwanaście lat

 

Kiedy miałem dwanaście lat, byłem jeszcze w miarę tym, kogo pomyślał Bóg. Rok później, dwa lata później, zrobiło się już inaczej. Zaczęły się deale z diabłem. Ale pamiętam takie wakacje, kiedy byłem u siostry mojej Babci. 1990. Ciepło, ale nie gorąco, przydymione jakby słońce, chodniki opalizują. Wszystko w kolorach jak z kliszy ORWO. Resztki PRLu, ale nie tego znienawidzonego, a tego mojego, dziecięcego. W małym miasteczku samotne włóczenie się po ulicach, cały dzień; basen kąpielowy MOSiR z przyjemną, ciepłą wodą, ceglane budynki szatni pokryte bluszczem, przerdzewiałe, niebieskie prysznice. Szeroka promenada z basenu, na niej budki z zapiekankami i z pierwszymi lodami wodnymi, potem salon gier po schodach w dół, w piwnicznym zapachu wielkie emocje, wcielałem się w rycerza, w kosmonautę. Wracałem do bloku Cioci, rysowałem w zeszycie A4 komiksy, całe magazyny, wymyślałem jednoosobowe gry na kartce papieru. Jeszcze nie było wtedy buntu, odejścia, gmatwaniny, komplikacji, dramatycznych wyborów, lenistwa, braku odpoczynku, nadmiernego odpoczynku.

Dlatego ludzie tak wracają do dzieciństwa.

Szukają miejsca, w którym źle przestawili zwrotnicę.

Zwrotnica

Odsłon: 399 Komentarzy: 7


Back to basics, back to graphics

Kategoria: Grafika Friday, 26 March 2010, 11:46

Pytano mnie, czy ostatnie ilustracje w blogu są moje. Otóż są moje, i jest to jeden ze sposobów na wyjście z Matrixa. Kocham rysować od zawsze, ale zarzuciłem to na wiele lat. I tak dopiero po trzydziestce w całej wyrazistości przyszła do mnie myśl, że choćbym miał jakąś drobną pasję lub predyspozycje, to absolutnie nie wolno zakopywać tego w ziemi.

A więc wracam do podstaw, do grafiki, którą tak na dobrą sprawę zarzuciłem w 1990, wracając do niej na chwilę w 1999 (pastele olejne). Teraz uczę się wektorówki.

Tylko prawdziwa Pasja ratuje życie.

 

Autorefleksja słowika

Odsłon: 585 Komentarzy: 9


1 2 3 dalej »

 

Copyright 1994-2011 Fronda.pl Portal Poświęcony. Wszelkie prawa zastrzeżone.