
Friday,05 October 2012,22:33
Kategoria: Polityka Friday, 05 October 2012, 22:33
Na warszawskim Stadionie Narodowym urwał się sufit. Najdroższa prowizorka świata już się sypie, nie doczekawszy nawet mistrzostw, na które została wybudowana. Śmiech na sali.
No dobra, jedna usterka może się zdarzyć wszędzie, nie ma o co drzeć szat i robić rabanu. Problem w tym, że całe polskie przygotowania do EURO 2012 to jedna, wielka prowizorka i usterka, a sufit na Narodowym jest tylko wisienką na torcie, najśmieszniejszą, ale też najmniej problematyczną.
Autostrad nie ma, a te które są – pękają. Połączeń kolejowych (bezpośrednich) pomiędzy miastami organizatorami – nie ma. A gdyby ktoś chciał przyjechać własnym samochodem to też będzie miał problemy – główna arteria komunikacyjna stolicy, ulica Marszałkowska, została zamknięta ze względu na budowę drugiej linii metra.
Wygląda na to, że po mistrzostwach premier z całym gabinetem i prezydentem będą mogli zakrzyknąć za słynnym Grekiem: Jaka piękna katastrofa!
A mówiąc poważnie: państwo (w sferze gospodarczej) jest jak firma, której prezesem jest premier a my wszyscy jesteśmy jej udziałowcami. I tak je trzeba traktować. W normalnej firmie prezes działający na szkodę przedsiębiorstwa, wydający bez sensu pieniądze i partaczący każdą inwestycję jest wywalany na zbity pysk, a kiedy zachodzi podejrzenie o celowe działania na niekorzyść zostaje zaproszony na spotkanie z prokuratorem. A my, jak idioci, beztrosko przedłużyliśmy mu kontrakt.
Tymczasem wczoraj Prezydent Komorowski wyskoczył z apelem – skierowanym do Ukraińskiego przywódcy – by nie karać za decyzje polityczne. Równie dobrze mógł zaapelować do prokuratury o zaprzestanie ścigania defraudantów i aferzystów zajmujących wysokie, biznesowe stanowiska. Ryba psuje się od głowy i od głowy należy zacząć jej leczenie. Jeżeli pozwolimy, by premier robił co chciał to jakim prawem zabraniamy takich działań ludziom zajmującym niższe stanowiska?
Zawsze myślałem, że im wyżej człowiek zajdzie tym większą bierze na siebie odpowiedzialność. Tymczasem obserwując otaczającą mnie rzeczywistość zauważam, że jest dokładnie odwrotnie: im wyżej człowiek siedzi tym więcej może. Paranoja! Małą firmę nęka się kontrolami po wykryciu kilkudziesięciu groszy zaległości wobec Urzędu Skarbowego, polityk może zmarnować miliony i głupio się uśmiechać do kamer. Im gorzej tym lepiej, można powiedzieć...
Przypomina mi to sytuację z początku lat dziewięćdziesiątych, kiedy wiele zakładów doprowadzono do ruiny by później tanio przejąć za pośrednictwem syndyka masy upadłościowej ich majątek. Scenariusz grecki też wyglądał dokładnie tak samo: klasyczne wrogie przejęcie.
Nie mają racji ci, którzy biją na alarm i ostrzegają, że Jarosław Kaczyński swoim zachowaniem wywoła wojnę. Ta wojna już trwa, wojna bez czołgów i armat, bez wrażych armii depczących ziemię podbijanych krajów, jednak jej cele są dokładnie takie same jak każdej innej: podbój i zniewolenie. Gdyby Hitler trzy czwarte wieku temu zastosował podobną taktykę to Europa już dawno byłaby jednym organizmem a jej ludność dzieliła się na dwie kategorie: elity i pracujących na nie niewolników.
Odsłon: 172 Komentarzy: 5
Sunday,05 August 2012,00:37
Kategoria: Fronda Sunday, 05 August 2012, 00:37
Słońce, park, ławka, para młodych (pełnoletnich) ludzi i piwo. Leniwa rozmowa o wszystkim i niczym, papieros. Jednym słowem sielanka. Do momentu, w którym trójka funkcjonariuszy postanowiła wkroczyć do akcji by podnieść statystyki wykrywalności.
Ani on, ani ona nie mają przy sobie dokumentów. Dane podają, łącznie z numerem PESEL, który znają na pamięć niczym więźniowie Auschwitz swój wytatuowany na przedramieniu numer obozowy. Nic to nie daje, zostaje wezwany radiowóz celem potwierdzenia tożsamości. Mija czterdzieści minut, wreszcie zjawia się wyczekiwany furgon. Przestępcy zostają do niego zapakowani i odwiezieni na komisariat. Odległy o dwieście pięćdziesiąt metrów od miejsca zbrodni.
Na miejscu mijają kolejne cenne minuty zanim zostają im wręczone mandaty karne za naruszenie artykułu 43 Ustawy o Wychowaniu w Trzeźwości i Przeciwdziałaniu Alkoholizmowi. Zaiste, przestępstwo zasługujące na ciężkie roboty, galery, kamieniołomy albo co najmniej szubienicę.
Całość postępowania zajęła dwie godziny piątce funkcjonariuszy. W tym czasie gdzieś pijany mąż wybił zęby żonie, bo zupa była za słona, za zimna i za wolno podana. Gdzieś indziej ktoś zdemolował przystanek autobusowy. Jeszcze w innym miejscu pobito przechodnia, bo nie miał drobnych na jabola. Pięćset metrów dalej rozpędzony motocyklista omal nie zabił matki pchającej wózek.
Wszystkim tym zdarzeniom mogli zapobiec funkcjonariusze, gdyby nie byli zajęci gnębieniem młodych ludzi (pełnoletnich!) spożywających w kulturalny sposób legalny napój dostępny w handlu.
Gdyby na tej samej ławce dziesięciu żuli raczyło się tanim winem funkcjonariusze ominęliby ich szerokim łukiem. Od żuli można dostać w pysk i narazić na zniszczenie gustowny mundurek, będący mieniem państwowym. Mienie państwowe należy chronić i na szwank narażać go nie wolno.
Reasumując: gdzie są kretyni, którzy napisali projekt wspomnianej wyżej ustawy z artykułem zabraniającym spożywanie legalnie dostępnych w handlu napojów? Gdzie są idioci, którzy ten projekt przegłosowali czyniąc go obowiązującym w Polsce prawem? I czy bohaterowie (negatywni) powyższej opowieści są jeszcze wolnymi ludźmi, skoro nie mogą sobie usiąść w słoneczny dzień w cieniu drzewa na parkowej ławce by kulturalnie i w spokoju uraczyć się ulubionym napojem?
Do dupy z taką wolnością, z takim prawem i takim państwem!
Odsłon: 308 Komentarzy: 28
Saturday,05 May 2012,23:02
Kategoria: Polityka Saturday, 05 May 2012, 23:02
Gdyby prokuratura badająca przyczyny katastrofy prezydenckiego samolotu miała się opierać wyłącznie na bilingach z telefonu Głowy Państwa to musiałaby uznać, że Lech Kaczyński jeszcze żył 11 kwietnia o godzinie 16:20. Absurd, jednak taki wniosek można wysnuć badając listę połączeń. Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego ustaliła, ze niezidentyfikowana osoba na terenie Federacji Rosyjskiej łączyła się z pocztą głosową prezydenta, ale – UWAGA! - prokuratura uznała, że doszło jedynie do „dzwonienia na cudzy koszt” i nie ma mowy o wykradaniu informacji. Zapewne – zdaniem prokuratorów – Prezydentowi, zwierzchnikowi Sił Zbrojnych, telefon służył jedynie do pogaduszek z żoną i znajomymi, a ważne informacje przekazywał za pomocą znaków dymnych lub konnych posłańców. Zawsze myślałem, że każda nieuprawniona osoba, która usiłuje połączyć się z cudzą (niekoniecznie prezydencką) pocztą głosową popełnia przestępstwo – wniosek: Rosjanie byli uprawnieni, nie mogli jedynie korzystać z tego konkretnego aparatu. Gdyby zadzwonili i odsłuchali z własnych telefonów problemu by nie było żadnego. Innymi słowy od czasów PeeReLu nic się nie zmieniło i nadal nasze władze są sterowane z Moskwy, która kontroluje każdy ich ruch. A ja głupi myślałem, że Układ Warszawski i RWPG to już tylko relikt przeszłości...
Nie potrafię zrozumieć jak bardzo trzeba być umoczonym, żeby wszystkie posunięcia Rosjan tłumaczyć w tak infantylny sposób i jeszcze wierzyć, że lud ciemny kupi każdą z tych bajeczek. Wrak niepotrzebny, czarne skrzynki niepotrzebne, raport gen. Anodiny rzetelny i do bólu profesjonalny. Samolot rozwaliła rachityczna brzoza, generał Błasik wytrzeźwiał pośmiertnie a wcześniej, w pijanym widzie zapewne, straszył załogę samolotu zmienionym głosem rozbawiając tym do łez Pierwszego Pasażera. W całej tej sprawie popełniono tylko jeden błąd: przed ogłoszeniem tych rewelacji trzeba było wyświetlić widzom jedną z głupich, amerykańskich komedii - „Czy leci z nami pilot?” albo „Spokojnie, to tylko awaria”. Może wtedy ludziska nie zauważyliby, gdzie kończy się kretyństwo a zaczyna łgarstwo i śmiali się do rozpuku wraz z rosyjskimi reżyserami i scenarzystami ze słynnej wytwórni „Kreml inc.”...
Odsłon: 413 Komentarzy: 7
Monday,05 March 2012,19:45
Kategoria: Fronda Monday, 05 March 2012, 19:45
Czuję się dziś jakbym zwiedzał przytułek dla obłąkanych albo, co jest bardziej adekwatne, jak jedyny trzeźwy na wiejskim weselu. Nie wiem, czy to świąteczny maraton tak podziałał na polskich prominentów, czy zbyt mocne toasty wznosili przez kolejne świąteczne dni czy też może oni tak zawsze a ja w swojej prostocie ducha po prostu nie zauważałem ich zidiocenia? Ale po kolei:
Najpierw Prezydent Bronisław Komorowski mentorskim tonem wyraził zdanie, że „nie tędy droga”, że apele o bojkot są „kompletnie nieadekwatne”.
Potem Prezes Jarosław Kaczyński – na złość prezydentowi i by podkreślić odmienność swojego zdania – bojkot ukraińskiej części mistrzostw poparł, sprawiając wrażenie wielkiego zatroskania nad łamaniem praw człowieka przez naszych wschodnich sąsiadów.
W międzyczasie europoseł Ryszard Czarnecki nie dosłyszawszy zapewne zdania swojego pryncypała nazwał – na swoim blogu na Salon24.pl – nawołujących do bojkotu obłudnikami. Czym się kończy sprzeciwianie się prezesowi wszyscy wiemy, jednak eurodeputowany Czarnecki doświadczenie w przebierankach i zmianach partyjnych barw posiada, zatem można zrozumieć, że się nie boi.
A na koniec Komisja Europejska, jak jeden mąż, bojkot poparła a wraz z nią nasz rodzimy komisarz Janusz Lewandowski rodem z Platformy Obywatelskiej, który podobnie jak Ryszard Czarnecki nakichał na zdanie Prezydenta i partii – matki i do bojkotu się przyłączył.
Po tym wszystkim odnoszę wrażenie, że nasz przebój na EURO jest idealny, muzyczka prosta, słowa łatwe do zapamiętania, klasyczna przyśpiewka wywrzaskiwana o trzeciej nad ranem przez najtwardszych weselnych gości...
Odsłon: 921 Komentarzy: 33
Sunday,29 April 2012,22:18
Kategoria: Polityka Sunday, 29 April 2012, 22:18
Zwycięstwo Leszka Milera w wyborach na szefa SLD jest dowodem na pierwszy cud Donalda Tuska. Mam nadzieję, że ktoś to dobrze udokumentuje, będzie jak znalazł w przypadku ewentualnego procesu beatyfikacyjnego. Wiem co piszę, nie dostałem pomieszania zmysłów ani nie nażarłem się szaleju. Każdy, kto oglądał ostatnią sejmową debatę musi, chcąc nie chcąc, przyznać mi rację. „Po pełnym troski wystąpieniu pana premiera jestem absolutnie przekonany, że tam w górze jest ktoś, kto nad nami czuwa” - powiedział nowy stary przewodniczący sojuszu (jeszcze wtedy tymczasowy), a ja ze zdumienia przecierałem oczy. Nawrócił się, nawrócił pod wpływem premiera! Mamy długo wyczekiwany cud! Ciekawe czy i jaka będzie reakcja Watykanu, order św. Grzegorza należy się niewątpliwie, a może i honorowy kapelusz kardynalski...
Bądźmy jednak przez chwilę poważni. Leszek Miller jako szef postkomunistów jest gwarancją, że na lewicy nie nastąpi fuzja z Ruchem Palikota, która niewątpliwie byłaby zagrożeniem dla konstytucyjnego porządku państwa i, nie ma się tutaj co czarować, dla suwerenności naszego kraju. Po słynnych już słowach gorzelnika z Biłgoraja, który wprost powiedział, że Polacy muszą się wyrzec swojej polskości karty zostały odkryte i nie ma już żadnych wątpliwości co do celu, jaki wyznaczyli sobie politycy RP – likwidacji państwowości Rzeczypospolitej i przekształcenie jej w prowincję europejskiego superpaństwa. Każdy, kto może pomóc w powstrzymaniu tego szaleństwa musi – choć tylko chwilowo – być traktowany jak sojusznik. Nawet twardogłowy aparatczyk dawnej PZPR. Sytuacja – paradoksalnie – przypomina tę, w jakiej znaleźli się zachodni alianci podczas drugiej wojny światowej, którzy byli zmuszeni zawrzeć sojusz ze Stalinem by ukręcić łeb nazistowskiej Rzeszy. Potem będzie się można zastanawiać co dalej i jak pozbyć się tymczasowego „przyjaciela”.
Odsłon: 146 Komentarzy: 12
Sunday,22 April 2012,18:48
Kategoria: Fronda Sunday, 22 April 2012, 18:48
„Widziałeś wczoraj znów w dzienniku
zmęczonych ludzi wzburzony tłum
i jeden szczegół wzrok Twój przykuł
ogromne morze ludzkich głów”
Śpiewał kiedyś Grzegorz Stróżniak a wraz z nim niezliczone rzesze młodych ludzi, dla których muzyka rockowa była sposobem na wyrwanie się z szarej rzeczywistości PeeReLu. Te słowa przypomniały mi się kiedy w sobotę oglądałem w „słusznej” telewizji relację z marszu w obronie wolnych mediów. Ogromne morze ludzkich głów obliczone przez propagandzistów na parę tysięcy. To tak jakby powiedzieć, że w Bałtyku jest parę tysięcy wiader wody. Niby to prawda, w każdym milionie jest ileś tysięcy a słowo „parę” różnie rozumieć można. Jednak „niby prawda” nie jest prawdą, a już na pewno nie Prawdą, tą przez duże „P”. Parę tysięcy to tylko parę tysięcy, nic nie znacząca garstka szaleńców spośród kilkudziesięciu milionów normalnych obywateli siedzących spokojnie przed ekranem telewizora. Ekranem, z którego kolejny autorytet mentorskim tonem tłumaczy jakimi to szkodnikami są demonstranci w stolicy, jak to utrudniają życie mieszkańcom, jak to podkopują podwaliny demokracji z takim trudem budowanej, jaki to wstyd na całą Europę i jaki kłopot dla rządu, który chce zapewnić poczucie bezpieczeństwa wszystkim Polakom. Poczucie niszczone przez ekstremistów podjudzanych przez ziejącego jadem Jarosława Kaczyńskiego i pazernego ojca Tadeusza Rydzyka...
„A spiker cedził ostre słowa
Od których nagła wzbierała złość
I począł w Tobie gniew kiełkować
Aż pomyślałeś – milczenia dość!”
Koniec milczenia przeraził medialnych funkcjonariuszy i ich zleceniodawców. Sprawił, że zdali sobie sprawę z siły ogłupianych lekkostrawną papką ludzi, siły, która zrodziła się z jedności i odrzucenia wciskanego im zewsząd kłamstwa. Odradzające się (za sprawą m.in. ojca Rydzyka, ale nie tylko) wolne media, często drugoobiegowe (jak za starych, dobrych czasów), zasiały paniczny strach w szeregach propagandzistów głoszących jedynie słuszną prawdę. Ostrymi słowami podpartymi często tytułami naukowymi niewiadomego pochodzenia próbują oni rozbić jedność tego „morza ludzkich głów”, próbują bawić się w Mojżesza i rozdzielić je nie na dwie części, ale na wiele małych, zwalczających się skupisk. Ale to już tylko ostatnie podrygi, ostatni chwyt za brzytwę, który musi się skończyć obcięciem palców. Bo już coraz mniej ludzi stoi z boku, już prawie nikt nie patrzy na życie bez emocji. W obronie wolności mediów nie demonstrują już tylko słuchacze toruńskiej rozgłośni, te wykpiwane moherowe babcie i dziadkowie, ale ludzie zupełnie nie związani z Radiem Maryja, z ojcem Rydzykiem, a często nawet nie będący zbyt gorliwymi chrześcijanami. Ludzie, którzy powoli zaczynają rozumieć, że by zdobyć swój kraj, by on był naprawdę „ich własny” muszą otworzyć serca i umysły, muszą zacząć żyć własnym życiem a nie tym reżyserowanym przez władców much...
„Przeżyj to sam... Przeżyj to sam...
Nie zamieniaj serca w twardy głaz
póki jeszcze serce masz...”
Odsłon: 213 Komentarzy: 7
Sunday,03 June 2012,21:49
Kategoria: Fronda Sunday, 03 June 2012, 21:49
Najpierw Warszawa, potem Kraków a teraz zagranica. Tysiące ludzi protestują przeciwko decyzji Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji wykluczającej TV Trwam jako nadawcę naziemnego. Można lubić albo nie medium ojca Tadeusza Rydzyka, jednak nie można przejść obojętnie wobec odmowy przyznania koncesji na nadawanie podczas gdy bez problemu uzyskuje ją stacja „rozrywkowa” nadająca 24 godziny na dobę „muzykę” disco polo. Wniosek z tego jest prosty: dla rozdzielających koncesje jarmarczna kultura chodnikowego grania stoi ponad patriotyzmem i chrześcijaństwem reprezentowanym przez TV Trwam. A to już może świadczyć o kompletnym zidioceniu decydentów z KRRiTv albo celowej robocie, której efektem ma być skuteczne odcięcie Polaków od źródeł ich wiary i Ojczyzny. Tertium non datur...
Niestety, coś się nie udało, bo zamiast zgodnego chóru potakiwaczy i radosnego śpiewu zadowolonych z utrącenia „tego oszołoma z Torunia” lemingów ludzie wyszli na ulice i protestują. Wyszli raz, wyszli drugi i wszystko wskazuje na to, że będą wychodzić regularnie. Do skutku. Nie tylko zwolennicy „OjDyra” w moherowym umundurowaniu ale wszyscy ci, dla których słowa „Bóg, Honor, Ojczyzna” to nie tylko pusty slogan z podręczników historii a „wolność” oznacza coś więcej niż możliwość zakupu wódki przed godziną trzynastą. Te manifestacje – pozornie broniące tylko jednej, toruńskiej opcji – tak naprawdę zgromadziły ludzi, którzy mają już dość bycia urabianą papką przez poprawne media z liberalnym glejtem, ludzi chcących prawdziwej wolności i praw przynależnych każdemu człowiekowi. Praw Bożych – obowiązujących od pokoleń, a nie tych narzuconych przez uzurpatorów głoszących religię powszechnego tolerancjonizmu. TV Trwam od samego początku swojego istnienia twardo stała po stronie tych pierwszych, dlatego padła ofiarą furiackiego ataku wszelkiej maści postępowców i głosicieli świata bez Boga i wartości. Dziś każdy z nas musi stanąć po jednej ze stron: patriotów albo Brukselczyków, ojca Rydzyka albo urzędasów z Krajowej Rady. Tertium non datur...
W Polsce od zawsze było miejsce dla każdego, tolerancja (ta prawdziwa, pochodząca od łacińskiego czasownika „tolerare”) była jednym z atrybutów charakteryzujących naszych rodaków. Niestety, najpierw zabory, potem II wojna sprowadziły na nasze ziemie ludzi, dla których „polskość to nienormalność”. To oni zwalczają wszystko, co ma chociaż pozór patriotyzmu i przywiązania do ojczyzny. Ze strachu. Oni się nas boją, bo nigdy nie czuli się częścią tego narodu, nigdy nie potrafili zrozumieć jego umiłowania własnej ziemi, obyczajów i tradycji ojców. Tradycji, wedle której gościnność była jednym z podstawowych praw. Oni nie chcą być gośćmi tylko władcami, a my mamy być sprowadzeni do roli niewolników posłusznie wykonujących rozkazy. Nie ustąpią. A my możemy się zbuntować jak Spartakus i w ostateczności z honorem przegrać, albo paść na kolana. Tertium non datur...
Odsłon: 360 Komentarzy: 6
Tuesday,03 January 2012,20:28
Kategoria: Fronda Tuesday, 03 January 2012, 20:28
Odsłon: 267 Komentarzy: 7
Friday,24 February 2012,16:14
Kategoria: Fronda Friday, 24 February 2012, 16:14
Krystianek urodził się w 28 tygodniu ciązy, ważył 630 gram i mierzył zaledwie 37 cm... Jego walka o życie była bardzo długa i ciężka, ale wygrał ją. Teraz my walczymy o jego rozwój i zdrowie, stwierdzono u Krystianka ZESPÓŁ WESTA. Jest to padaczka, która niestety bardzo opóźnia jego rozwój. Ma on jednak duże szanse na dogonienie swoich rówieśników poprzez codzienną rehabilitację, której koszty są niestety ogromne. Dlatego liczymy na Twoją pomoc, na Twój jeden procent podatku. By to zrobić wystarczy wpisać KRS 0000186434 Cel szczegółowy Krystian Lesikowski 58/L
Można też przekazać darowiznę na konto fundacji:
Fundacja Pomocy Osobom Niepełnosprawnym „Słoneczko”
77-400 Złotów, Stawnica 33
nr 89 8944 0003 0000 2088 2000 0010
z dopiskiem: darowizna na rzecz Krystiana Lesikowskiego
Odsłon: 345 Komentarzy: 6
Sunday,27 November 2011,16:33
Kategoria: Aborcja Sunday, 27 November 2011, 16:33
Nie tak dawno zakończyła się modlitewna akcja „Czterdzieści dni dla życia”. Zakończyła sukcesem, jeden Bóg tylko wie ile istnień ludzkich zdołano uratować dzięki modlitwie i wyrzeczeniom, dzięki dobrym ludziom poświęcającym swój czas i wysiłek by ratować najbardziej niewinne i najbardziej dzisiaj zagrożone istoty – nienarodzone dzieci. Te dzieci, którym odmawia się człowieczeństwa, które traktuje się jak pasożyty, jak zagrożenie dla życia ich matek. Dzieci, którym barbarzyński humanitaryzm każe ginąć i imię ideałów przez siebie głoszonych.
Wielkie oburzenie wywołały wśród „wrażliwych społecznie” ludzi słowa Jarosława Kaczyńskiego o przywróceniu kary śmierci. W Stanach Zjednoczonych każdą egzekucję poprzedzają protesty i mimo że na śmierć skazywani są najgroźniejsi i najbardziej zdeprawowani przestępcy owi „wrażliwi społecznie” krzykacze biją publiczną pianę i powtarzają wciąż te same twierdzenia o niehumanitarności najwyższego wymiaru kary.
Ci sami ludzie, którzy krzyczą o prawie do życia dla morderców nie dostrzegają, że pomiędzy jedną a drugą śmiercią zdeprawowanego mordercy giną tysiące niewinnych. Tych, którym odmawia się praw. Ludzi, których stawia się poza nawiasem i ochroną prawną tylko dlatego, że nie zdążyli się jeszcze urodzić. Te kilka chwil dzielących „embrion” od „niemowlęcia” jest najtrudniejszą do przebycia drogą. Niektórym, tysiącom, nie udaje się to nigdy.
Dlatego twierdzę, że akcji zakończyć nie wolno, że musi ona trwać. Już nie „Czterdzieści dni dla życia” ale „Każdy dzień dla życia”. Obrona życia jest naszym obowiązkiem, nie wolno nam powiedzieć „wykonaliśmy kawał dobrej roboty” dopóki prawo pozwala zabijać, dopóki choć jedno niewinne dziecko jest zagrożone i skazywane na śmierć.
Odsłon: 172 Komentarzy: 7
AlexanderDegrejt
Niczym są dla nas waszych przysiąg roty Sztandarów waszych ni rąk nie całujem My dukatowi, co jak słońce złoty Wierność ślubujem! http://alexdegrejt.salon24.pl/
Monday, 05 March 2012
Saturday, 05 May 2012
Sunday, 03 June 2012
Sunday, 05 August 2012
Tuesday, 03 January 2012
