reklama

Rozmowa z o. Andrzejem Smołką, egzorcystą Archidiecezji Wrocławskiej

Rozmowa z ojcem Andrzejem Smołką, ss.cc., egzorcystą Archidiecezji Wrocławskiej. Przez 25 lat o. Andrzej był misjonarzem w Demokratycznej Republice Konga.

Czy zło istnieje w formie osobowej?

- Tak. W dokumentach Kościoła katolickiego mówi się wprost o złu osobowym. Mówi o tym Katechizm Kościoła katolickiego w miejscach: 332, 391-395, 397,414, 2851 oraz konstytucja Vat II Gaudium et spes, nr 22,37.



Niektórzy zaprzeczają, że tak rzeczywiście jest. Co Ojciec powiedziałby takim ludziom?

- Cóż, niech sobie tak twierdzą. Przecież nie można zmusić ludzi, aby w coś wierzyli. Wiele milionów osób wierzy, że tak jest. To jest wiara przekazana przez apostołów od ponad 2000 lat. Takie jest też nasze doświadczenie.



Czy nie jest tak, że zły duch woli, aby ludzie nie uznawali jego istnienia?

- Zły duch jest bardziej inteligentny niż nam się wydaje. Powiedziałbym nawet sprytny. Działa w różny sposób. Dziś mówi się, że uznawanie istnienia diabła to średniowiecze, obciach i ciemnogród. Jednocześnie ludzie otwierają się na wschodnie kultury, religie, sztuki walki itd. Mówią, że to trendy.

Nie tak dawno przyszła do mnie 19-letnia dziewczyna, która jest bardzo poważnie dręczona. Odczuwa lęki i ma chęć zakończyć szybko swoje życie. Szuka u mnie pomocy. Okazało się, że od dziecka, za namową rodziców (mama prawnik, tato lekarz), uczęszcza na kurs taekwondo. Ta sztuka walki to nie tylko ćwiczenia gimnastyczne, ale też medytacyjne. Dziewczyna ta powiedziała mi, że od dzieciństwa medytuje słowo „nic” albo, „jak kopnąć koleżankę, aby złamać jej nogę”. Dziś, po 15 latach treningów, dziewczyna jest opętana. Jej reakcja na „sacrum” była niebywała. Gdy rzuciła metalowym krzyżem o ziemię, rozleciał się na kawałki.



Ostatnio w modzie jest joga, której uczy się nawet małe dzieci. Czy ta wywodząca się z religii hinduskiej dyscyplina jest również niebezpieczna?

- Joga to nie tylko ćwiczenia fizyczne. My jesteśmy wychowywani w dualizmie. Uznajemy, że człowiek jest duchem i ciałem. Na wschodzie dominuje monistyczne spostrzeganie świata, gdzie wszystko jest jednością. Jednością jest też duch i ciało. Tak jest też w jodze. Przykładowo, przyjmuje się tam, że przez nacisk kolana, naciskamy też duszę. Przyjmując postawę „kwiatu lotosu” automatycznie otwieramy się na „energie kosmosu”. Cała sprawa polega na tym, że poprzez odpowiednie pozycje otwieramy się na jakieś niesprawdzone energie. Karykaturalnie można powiedzieć, że to „energie z rogami i ogonem”. Ale, oczywiście, mówi się, że to nieprawda, bo diabła nie ma.



Niektórzy twierdzą, że uprawiają jogę dla zdrowia, tylko jako zestaw ćwiczeń fizycznych, a filozofia z niej wynikająca nie ma dla nich znaczenia.

- Jak już powiedziałem, w jodze, ze względu na monistyczny charakter, nie da się oddzielić ćwiczeń fizycznych od duchowych. Proszę zapytać jakiegoś guru hinduskiego, mistrza jogi, czy się zgadza, że to tylko zestaw ćwiczeń gimnastycznych. Gwarantuję, że roześmieje się wam w twarz.



Czyli joga nie służy zdrowiu duchowemu, a nawet fizycznemu?

- Ja to widzę po konkretnych przypadkach. Ludzie zaangażowani w jogę mają później straszne problemy. Albo ich wiara chrześcijańska jest eliminowana z ich życia, albo tracą poczucie bezpieczeństwa, doznają dręczenia, co bardzo często kończy się próbą samobójczą. Widać więc, że nie służy to człowiekowi.

My, księża egzorcyści, mamy za zadanie pomagać ludziom w walce ze Złym, ale także przestrzegać ich, by nie chodzili drogami niebezpiecznymi. Dziś pojawia się coraz więcej zagrożeń duchowych, które nie wyglądają wcale jako niebezpieczeństwo.



Jeśli ktoś twierdzi, że nie wierzy w istnienie złych duchów, to nie podlega zagrożeniom z ich strony?

- To nie jest sprawa wiary lub niewiary czy woli. We Wrocławiu jest wiele nieoświetlonych uliczek, a w nich dużo dziur. Wieczorem można tam złamać nogę. Ktoś może powiedzieć: nie wierzę w to. Jego wiara nie będzie miała wpływu na to, że jednak złamie nogę, bo zlekceważył niebezpieczeństwo.



Jakie rozróżniamy działania złych duchów?

- Uzależnienie od grzechu. Człowiek wielokrotnie próbuje się z niego wyzwolić, ale nie potrafi. Przykładem może być alkoholizm. Zaczyna się od okazyjnego spożywania na imieninach, dla humoru. Później człowiek sam kupuje i pije „przed lustrem”. Powoli ten humor przeradza się w złe stany naszej duszy - złość i agresję. Osoba taka nie umie już rozmawiać z dziećmi i żoną. Reaguje pięścią. Później okazuje się, że nie może żyć bez alkoholu. Zamienia swoje życie rodzinne w piekło. Nie ma już w niej miłości, jest nienawiść. I to nie tylko ojcowie tak postępują. Bardzo dużo młodych kobiet wchodzi na tę drogę. A zaczyna się niewinnie, od picia dla humoru.

Można się uzależnić też od pornografii. Niszczy ona człowieka od wewnątrz, zabijając miłość do własnej żony lub męża. Wczoraj był u mnie pan, którego żona wchodziła w internecie na strony randkowe. W końcu zniszczyło to ich rodzinę.



W jaki sposób można rozpoznać, że za jakimś problemem człowieka stoi zły duch?

- My, egzorcyści, mamy kryteria, które nam pomagają w rozróżnieniu czy chodzi o złego ducha, czy też nie. Pierwsze, to wstręt do sacrum, czyli świętości, np. krzyża, świętego miejsca, obrazów Matki Bożej, świętych, wody święconej. Niekiedy proszę jakieś osoby, aby dotknęły kropidła. Niektórzy reagują bardzo drastycznie, rzucają nim, uciekają, innym wygina ręce albo odwracają głowę do tyłu, żeby nie patrzeć. Ludzie czasami czują niechęć czy strach przed modlitwą lub nagle odczuwają duszności.

Często ludzie zniewoleni przez złego ducha mają myśli samobójcze. Niektóre samobójstwa są efektem dręczenia przez demony.

Pokazywano mi ślady oparzeń, podrapań, które nastąpiły w nocy podczas snu. Bywa, że kobiety przeżywają gwałt na swoim ciele, ale nie przez człowieka. Znam taką kobietę, która ponad 20 lat przeżywała co noc takie ataki. Jej mąż spał obok, na wyciągnięcie ręki, a ona czuła, że przychodzi do niej jakaś bestia. Czuła smród, jaki ział z paszczy. Nie mogła się podczas ataku ruszyć ani krzyknąć.

Nadrzędną koniecznością w pracy egzorcysty jest poznanie czy w danym przypadku rzeczywiście chodzi o złego ducha. Nie każdy, kto krzyczy, toczy pianę z ust czy wije się po podłodze jest opętany. Egzorcyzmy bez wcześniejszego rozróżnienia mogłyby daną osobę doprowadzić do depresji, sprowokować nieodwracalne szkody moralne, a nawet zniechęcić do wiary. Mogłaby stwierdzić, że nawet Pan Jezus nie może jej uwolnić. Bardzo często współpracujemy w tej kwestii z zaprzyjaźnionymi psychiatrami i psychologami.



Kiedyś czytałem, że opętania zdarzają się raczej rzadko, częściej natomiast występują różnego rodzaju zniewolenia. Czy rzeczywiście tak jest?

- Opętań jest też stosunkowo dużo. W ubiegłym tygodniu spotkałem trzy takie osoby. Można powiedzieć, że statystycznie takich przypadkó w jest coraz więcej. Ostatnio przychodzą do mnie młodzi ludzie doznający udręk w obecności krzyża przed kościołem lub wewnątrz. Gdy umawiam się z kimś takim na modlitwę w kościele, to często taka osoba do środka nie wejdzie. Przewróci się, wyje jak zwierzę. Zdarza się, że gdy ktoś ma do mnie przyjechać, to psuje się samochód. Zwykle tak się dzieje, gdy ludzie próbują się nawrócić i zaufać Bogu.

Znam taki przypadek. 20-letni chłopak żył przez dłuższy czas w poważnym, śmiertelnym grzechu. Pewnej nocy bardzo się wystraszył. Zobaczył koło swojego łóżka diabła. Nie wiem czy mu się wydawało, czy też była to łaska od Boga. Postanowił wtedy ze strachu pójść do kościoła. Rano obudził się z poważną chorobą nóg. Lekarze stwierdzili, że ma zniszczone kolana, jak 85-letni starzec. W końcu przyszedł do mnie o kulach. Okazało się, że jest opętany. Podczas modlitwy bardzo bluźnił pod adresem Matki Bożej. Podczas egzorcyzmu człowiek ten został uwolniony. Po modlitwie sam wstał i poszedł do domu. O kulach zapomniał. Okazało się, że albo został w sposób cudowny uzdrowiony, albo chorobę wywoływał zły duch, żeby go zniechęcić do szukania zbawienia u Pana Jezusa.



Czyli szatan może wywoływać u ludzi choroby?

- Jak najbardziej. Już prawie minął rok, jak mieliśmy w naszym kościele parafialnym niecodzienne zdarzenie. Do kościoła wjechał wózkiem mężczyzna. Podczas modlitwy wstał. Nie wiedzieliśmy, czy to cud, czy co. Nagle zaczął bluźnić na Pana Jezusa. Przy okazji oberwało się chórowi parafialnemu, że za cienko śpiewa. W końcu zaryczał jak jakieś drapieżne zwierzę. To nie był krzyk człowieka, ale ryk. Rzucał się na posadzce. Niektórzy ludzie uciekali z kościoła. Wtedy ściszonym głosem zwróciłem się do niego: „widzę, że niezły spektakl urządziłeś”. A on, odwracając się do mnie: „a co, podobało się ?”. Te teatralne krzyki i bluźnierstwa są po to, aby nas nastraszyć.

Diabeł, który podczas modlitwy lub egzorcyzmu manifestuje swoją obecność, robi to dlatego, bo wie, że przegrał, że będzie musiał odejść.



Kto jest najbardziej narażony na działanie złych duchów?

- Oprócz tych przypadków, które wcześniej wymieniłem, także osoby, które oddają się magii, okultyzmowi, bioenergoterapii. Przykładowo, zdarza się, że bioenergoterapeuta prosi, aby zdjąć krzyżyk, bo blokuje mu moc. Jeśli coś jest neutralne lub Boże, to medalik święty nie może blokować.

Tak samo może się zdarzyć, gdy ktoś podczas seansu bioenergoterapeutycznego modli się po cichu. Wówczas usłyszy, że coś bioenergoterapeucie przeszkadza. I wyszło szydło z worka, jaką mocą on działa.

Przestrzegam również przed wszelkiego rodzaju talizmanami. Ostatnio modny jest pierścień atlantów. Noszenie go na palcu ma zapewnić szczęście. W jednej ze szkół podstawowych we Wrocławiu niemal wszystkie dzieci go miały, nauczyciele też. Jednej nauczycielce zginął nagle mąż, wszystko się naraz rozsypało. Od razu wyrzuciła pierścień, bo zobaczyła, że coś jest nie tak.

Niestety, ludzie do kościoła nie pójdą, bo to jakieś przestarzałe zabobony, ale pogańskie talizmany noszą, wierząc, że zapewnią ochronę i szczęście.



Czy zwykły, przeciętny katolik sam może się ustrzec przed atakami złego ducha?

- Oczywiście. W pewnym sensie to jest nasza codzienna walka. Osobom uwolnionym nakazuję czytanie Ewangelii i modlitwę do Jezusa Chrystusa. Bez tej relacji osobowej z Chrystusem diabeł wróci. Wielu ludzi uwolnionych staje się prawdziwymi świętymi. W życiu chrześcijanina chodzi właśnie o to, aby spotkać się z Chrystusem, który cierpiał, umarł i zmartwychwstał. Tę znajomość powinniśmy codziennie pogłębiać, nawracać się. Niektórzy jednak chodzą do kościoła z przyzwyczajenia lub dla tradycji, bez głębszego zaangażowania. Ale taka powierzchowna postawa nas nie ustrzeże przed Złym.

Oczywiście, korzystać powinniśmy przede wszystkim z pomocy sakramentów, Mszy św. W sytuacji ciężkich dręczeń potrzebna jest posługa egzorcysty. W każdej diecezji jest, jeśli nie jeden, to kilku egzorcystów. W diecezji warszawskiej i tarnowskiej jest siedmiu, wrocławskiej jest nas trzech i naprawdę mamy co robić.

Czy może się zdarzyć, że ktoś jest dręczony z powodu nie swoich win?

- Mamy do czynienia z grzechem pierworodnym. Może też czasami być grzech przodków, grzech rodzinny.

W ubiegłym tygodniu miałem taki trudny egzorcyzm. Osoba porządna. Podczas modlitwy okazało się, że gdy miała roczek, matka, mając trudności finansowe, ofiarowała ją szatanowi. Ktoś jej tak poradził. Dziecko później było opętane.

Inny przykład. Przyszła do mnie zapłakana 40-letnia kobieta. Mówiła, że miała czworo dzieci. Wszystkie, jedno po drugim, zmarły. Przypomniała sobie, że gdy opuszczała dom rodzinny, to matka ją przeklęła, życząc, by widziała śmierć swoich dzieci.

W mojej posłudze spotykam się z ludźmi, którzy w sposób szczególny doświadczyli zła. Słysząc niektóre historie, chce mi się płakać. Widzę, ile niedobrych rzeczy dzieje się na świecie. Sam, będąc w Afryce, przeżyłem wiele zła, wojny, podczas których do mnie strzelano. W 1993 roku widziałem, podczas wojny domowej, jak żołnierze rzucili dla „pociechy” bawiącym się kilkuletnim dzieciom odbezpieczony granat. Co może zrobić granat z 3-4-letnim dzieckiem? Na filmach tego nie pokazują. Wtedy widziałem diabła.

To było w Polsce. Ojciec gwałcił swoją córeczkę, od kiedy miała pięć lat. Potem jeszcze sprowadzał kolegów. I wszyscy pili i gwałcili. A matka leżała pijana na tapczanie z innym facetem. Dowiaduję się o takich sprawach od ludzi, którzy do mnie przychodzą. Kobieta, która to przeżyła, mówi, że nienawidzi swojej mamy i ojca. I jak jej powiedzieć, aby przebaczyła? A przebaczyć jednak trzeba.



Zdaniem o. Joachima Badeniego, który w marcu 2010r. umarł w opinii świętości, Antychryst nie będzie (a może nie jest) osobą, lecz systemem antychrześcijańskim. Nie będzie też brutalnym nachalnym złem, ale ustrojem społeczno-politycznym, który pod płaszczykiem dobra promuje zło. Jakie ma Ojciec zdanie na ten temat?

- Sądzę, że ojciec Badeni ma rację. Dawniej był jeden władca - cezar. Dziś mamy systemy demokratyczne, które sprawują władzę przez liczne instytucje.

Obecnie można obserwować nie tylko postawy antychrześcijańskie, ale też antyhumanistyczne – prawo do aborcji, do eutanazji. Dziś człowiek, nie uznając Boga, sam chce decydować, co jest dobre, a co złe. W parlamentach ogłasza się, że zabijanie nienarodzonych dzieci nie jest grzechem, ale dobrem, prawem wolnych kobiet. Takich rzeczy jest coraz więcej. Z drugiej strony dziecko za każdą cenę (in vitro). Nawet za cenę życia innych.



Chrystus przyszedł wyzwolić ludzkość od wpływu złego. Duchy nieczyste niejednokrotnie krzyczały: „wiemy, kim jesteś”, „przyszedłeś nas zgubić” itd. Tymczasem po 2000 lat misji Ewangelizacji i wyzwalania od złego w dzisiejszych czasach, szczególnie na Zachodzie Europy, dominuje lewicowo-lewackie postrzeganie świata. Promuje się aborcję, eutanazję, homoseksualizm itd. Wydaje się, że antychrześcijańskie postawy dominują, a Kościół przegrywa walkę ze złem. Czy tak rzeczywiście jest?

- Nie tylko na Zachodzie. W Polsce jest podobnie, tyle że nasz tradycjonalizm jeszcze nas ochrania. Czy jednak Kościół przegrywa? Nie, absolutnie. W pierwszej swojej encyklice (Deus caritas est) ojciec święty Benedykt XVI pisze, że w dzisiejszych czasach ludzie traktują wiarę katechetycznie. Nauczyli się kilku prawd wiary i na tym ich edukacja religijna się zakończyła. Tymczasem wszyscy powinniśmy wierzyć w Chrystusa żyjącego. Przez tę wiarę uzyskamy przebaczenie grzechów i będziemy napełnieni Duchem Świętym. To jest to zbawienie w imię Jezusa Chrystusa, które zaczyna się już na ziemi.

Można powiedzieć, że dziś żyjemy w czasie nawróceń i oczyszczenia. Nie można jednak tego mierzyć ilością ludzi w kościołach, ale jakością wiary. Jeżdżąc po wielu krajach, spotkałem bardzo dużo ludzi głęboko wierzących, którzy są w Kościele z przekonania. Ci, co mieli odejść od wiary, już dawno to zrobili.

Kościół więc nie przegrywa, mimo że są momenty walki, bo diabeł czuje swoją przegraną i widzi już swój koniec. Krzyczy głośniej, niż kiedyś i w swoim upadku chce pociągnąć wielu z nas.



Dziękuję za rozmowę.


Rozmawiał Wojciech Cerkowniak

Źródło: http://www.sloworegionu.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=1287:rozmowa-z-egzorcyst&catid=1:news

Sodalitium Pianum

Sodalitium Pianum

-->

Komentarze (20):

Moria Kwi 11, 2012, 12:55 po południu

ważny tekst. Dzięki

Bloggerka Operowa Kwi 11, 2012, 4:40 po południu

Fajny wywiad, ale zanim nadamy tytuł, że ktoś jest egzorcystą w jakiejś konkretnej diecezji, warto sprawdzić czy ta wiadomość jest aktualna. Z tego co wiem ten ksiądz był tam kiedyś egzorcystą, a teraz jest na misjach w Afryce. por. http://sercaniebiali.pl/bez-kategorii/o-andrzej-smolka-w-kinshasa/

Sodalitium Pianum Kwi 11, 2012, 4:51 po południu

@Bloggerka Operowa
Cytowany przeze mnie wywiad został opublikowany 6 kwietnia na stronie \"Słowa Regionu\". Na stronie archidiecezji wrocławskiej ciągle o. Smołka figuruje jako egzorcysta diecezjany: http://www.archidiecezja.wroc.pl/ksieza_dek.php
O. Smolka w cytowanym przez Ciebie wpisie nigdzie nie stwierdza, że nadal jest na misjach.

Włóczęga Kwi 11, 2012, 8:20 po południu

Dzięki za zamieszczenie tego tekstu.

pokaż więcej komentarzy
Załóż bloga reklama

reklama

Najczęściej czytane

reklama

Najczęściej komentowane

reklama
facebook