reklama

Lobotomia, zaplodnienie in vitro i Komitet Noblowski

To kolejny wpis na kanwie frondowch dyskusji, niestety dyskusji wciaz o tym samym schemacie- mianowicie wpada na Fronde jakis nieuk (dziarsko wyzywajacy innych od nieukow, zakutych katolickich lbow itd.) za swoimi ¨naukowymi rewelacjami¨ najczesciej dotyczacymi aborcji, homoseksualizmu, poczatkow rozwoju czlowieka czy zaplodnienia in vitro. Nie inaczej bylo tym razem (poszlo wlasnie o in vitro) i final dyskusji byl rowniez ¨standardowy¨ - mianowicie adwersarz przyznal w koncu, ze ekspertem to on co prawda nie jest, ale.... jego argumenty sa rzekomo lepsze bo podparte autoryterem takiego czy innego znanego naukowca lub calej grupy naukowcow albo tez ¨demokratycznej¨ wiekszosci naukowcow (o wdawaniu sie w istote argumentow tychze naukowcow oczywiscie mozna zapomniec, skoro rozmowca ¨co prawda nie jest ekspertem¨ ani ¨na tym sie akurat nie zna¨). Coz, zawsze wysmiewalem ludzi twierdzacych, ze w swoich pogladach bazuja na nauce udowodnionej empirycznie a jednoczesnie holduja logice ilustrowanej przykladem ¨jedzmy gowno, tysiace much nie moze sie mylic¨. Ale co mozna zrobic, kiedy ma sie do czynienia z dyletantem, ktory jedynie taka argumentacje jest w stanie przyjac? ... Ano pokazac mu, ze czasami naprawde nie warto.

 

OK, do rzeczy. Jesli ktos zapyta, co wspolnego maja lobotomia i zaplodnienie in vitro, zapewne zastanawiamy sie czy to jakis nowy kawal? Niestety, to raczej bedzie kiepski kawal, ktorego pewne autorytety zapewne chetnie zabronilyby opowiadac w towarzystwie. Otoz ¨dowcip¨ polega na tym, ze bodajze najwiekszy z naukowych autorytetow, Komisja Noblowska, przyznala tworcom obydwu nagrode Nobla z dziedziny medycyny i fizjologii a w nominacji przewinelo sie slowo ¨metoda terapeutyczna¨ czy bardziej kolokwianie mowiac - leczenie. I tak, prof. Egaz Moniz w roku 1949 odebral nagrode za (cyt. ze strony nobelprize.org) ¨his discovery of the therapeutic value of leucotomy in certain psychoses¨ a w roku 2010 nagrode odebral prof. Robert Edwards za ¨for the development of in vitro fertilization¨, gdzie w wyjasnieniu czytamy: ¨His achievements have made it possible to treat infertility¨

 

Spor w dyskusji dotyczyl faktu, czy zaplodnienie in vitro moze byc nazwane leczeniem bezplodnosci i jak nietrudno sie domyslec - moj adwersarz uparcie uwazal, ze owszem, gdyz rzekomo on sam ma nawet na ow fakt niezaprzeczalnie dowody (o ktorych za chwile) a ostatecznie tak wlasnie zakwalifikowal zaplodnienie in vitro sam Komitet Noblowski, ktory przeciez jest ponoc najwiekszym autorytetem w swiecie nauki. Coz, pokazujac, co takiego jeszcze ow autorytet zwykl uwazac za lecznie, mam nadzieje ze przynajmniej coniektorych wylecze z oklepanej i naiwnej argumentacji ¨ad verecundiam¨. 

 

Co wiemy o lobotomii i jak ¨leczy¨ ona pacjentow z zaburzeniami psychicznymi? Otoz sama idea wziela sie jeszcze z XIX wieku, kiedy podczas wypadku przy pracach budowlanych pewnemu nieszczesnikowi o nazwisku Gage przelecial przez czaszke na wylot pret o wymiarach 109 x 3,5 cm. Ofiara przezyla i nadzwyczaj szybko odzyskala swiadomosc niemniej  w jego psychice i zdolnosciach rozumowych pojawily sie pewne drastyczne zmiany opisane dosc dyplomatycznie slowami ¨disruption of  the equilibrium between his intellectual faculty and animal propensities¨. Przypadek zainteresowal przyszlych neurochirurgow, ktorzy zaczeli sie zastanawiac, na ile fizyczna ingerencja w mozg moze spowodowac poprawe stanu osob chorych psychicznie, ktorych w owczesnych czasach bylo calkiem sporo,  - np.  z powodu ¨mental disorders¨ w latach 40-tych ubieglego wieku sluzby w armii odmowiono ponad 1,8 milionowi chetnych a kolejne 500 tys. wydalono z armii z tego samego powodu. Totez jakakolwiek metoda dajaca szanse na leczenie psychiatryczne byla powitana z entuzjazmem a przyjety konsensus ustalal, ze dla najlepszej efektywnosc nalezy wkluc sie przed oczodol do platow czlowych mozgu i narzedziem przypominajacym trzpien od mini-miksera pozrywac polaczenia miedzy osrodkami nerwowymi. Nie trzeba dodawac, ze taka interwenacja byla nieodwracalna a skutki bardzo czesto oplakane: smierc, apatia, otepienie, padaczka a nawet pogorszenie stanu psychiatrycznego. Na fali entuzjazmu lobotomie przeprowadzono u dziesiatek tysiecy pacjentow ale tzw. follow-up czyli pozniejsze monitorowanie pacjentow przez niezaleznych ekspertow nie nalezal ani do rzetelnych ani do regularnych. Pierwsze publikacje kwestonujace zasadnosc lobotomii pojawily sie juz dwa lata przed przyznaniem nagrody Nobla, reszta ukazala sie pozniej. I tak, po analizie licznej grupy pacjentow okazalo sie, ze stan 1/3 ulegl poprawie, stan kolejnej 1/3 pozostal bez zmian a stan 1/3 znacznie sie pogorszyl. Dla porownania, odsetek chorych psychicznie, u ktorych poprawa nastepowala bez zadnej neurochirurgii, samoistnie, to ogolem okolo 25%. Ofiary lobotomii maja szanse w niektorych bogatych krajach na uzyskanie rekompensaty od rzadow, ale jedynie maly odsetek dozywa przelewu pieniedzy na wlasne konto... Sam pionier lobotomii, prof. Moniz nie mial latwego zycia z powodu swojego ¨odkrycia¨. Zostal postrzelony przez wlasnego pacjenta najwyrazniej niezadowolonego z terapii i reszte zycia spedzil na wozku inwalidzkim. Zeby oddac honor temu nieszczesliwemu naukowcowi trzeba zaznaczyc, ze uzyskal jeszcze jedna nominacje do Nobla, mianowicie za angiografie mozgowa pozwalajaca sledzic zmiany w unaczynieniu mozgu i diagnoze wielu chorob somatycznych. Mimo tego komitet uznal, ze lecznicze walory lobotomii byly tym (niestety) bardziej spektakularnym odkryciem :(

 

A teraz nieco o ¨leczeniu¨ bezplodnosci przy pomocy zaplodnienia in vitro. Niewatpliwie wartosc naukowa samego odkrycia jest znaczna, bowiem dzieki niemu mozemy np. konstruowac transgeniczne myszy konieczne do modelowych badan nad wiekszoscia chorob ludzkich. Tylko, ze z leczeniem bezplodnosci sama metoda ma niewiele wspolnego gdyz polega na doprowadzeniu do sztuczego zaplodnienia a nastepnie wszczepienia zygoty/zarodka do endometrium macicy a taki zabieg nie przywraca zdrowia czlowiekowi cierpiacemu na bezplodnosc (czyli nie prowadzi do odsyskania zdrowia) ale jedynie omija wynikly z bezplodnosci problem. To, ze Komitet Noblowski uwaza inaczej to jak widac - zaden dowod w sprawie. Tak samo, wyrwania zeba nie nazwiemy leczeniem prochnicy zeba gdyz obiekt leczenia zostal wyrwany a przyczyna (np. bakterie S. mutans) dalej w jamie ustnej pozostala,  w gotowosci do ataku na kolejne zeby. Wyrwanie zeba moze byc jedynie uwazane za ominiecie przykrych skutkow prochnicy zeba.  Analogicznie tez alkoholizmu nie nazwiemy sposobem leczenie choroby niedokrwiennej, pomimo ze chwilowe rozszerzenie naczyn krwionosnych u pijaka moze nawet uratowac mu zycie w konkretnej sytuacji (np. zawal). Ot, taki czlowiek, pomimo niewatpliwego farta nadal znajduje sie w grupie ryzyka z powodu plytek miadzycowych w jego krwioobiegu. Nie ma zadnego udowodnionego przypadku, ze procedura zaplodnienia in vitro per se spowodowala odzyskanie naturalnej plodnosci przez bezplodna pare za to istnieja mozliwosci, ze jej zastosowanie przenosi ten sam problem na potomstwo (np. ISCI w przypadku azoospermii i ta sama azoospermia u meskich potomkow wskutek odziedziczonej mutacji w chromosomie Y, z prawdopodobienstwem wystapienia rownym 100%). 

 

Moj rozmowca twierdzil zas uparcie, ze posiada taki ¨niepodwazalny dowod¨ gdyz piec lat staral sie z zona bezskutecznie o dziecko, po czym uzyskal jedno dziecko z IVF a w ciaze z drugim zona zaszla juz naturalnie, cytuje: ¨po jednym bzykanku¨. Obawiam sie, ze do dowodu to jeszcze bardzo ale to bardzo daleko.. I tak - pierwsza mozliwosc to taka, ze owa para zostala po prostu okantowana przez klinike in vitro, gdyz zajscie w druga ciaze moze byc rownie dobrze przeslanka/dowodem na bledne wskazanie do zaplodnienia in vitro (co przytomnie zauwazyl @Miks w oryginalnej dyskusji). Druga mozliwosc to dzialanie posrednie, np. pierwsza ciaza wyrownala homoeostaze hormonalna konieczna do prawidlowego cyklu jajnikowego/zagniezdzenia zarodka/podtrzymania ciazy we wczesnym etapie i wowczas po prostu ktos ¨polozyl lage¨ na wlasciwe leczenie endokrynologiczne lub nie rozpoznal problemu nalezycie. I trzecia z hipotetycznych mozliwosci - udalo sie to, co udaje sie samoistnie innym parom np. po pieciu czy nawet dziesieciu latach starania sie o dziecko. Tej mozliwosci nie mozna wykluczyc a jesli juz ktos obstaje przy pogladzie, ze takie spektakularne zajscie w ciaze musi miec jakies nadzwyczajne przyczyny to musimy sie koniecznie zastanowic, co tez spowodowalo sukces u pary, ktora in vitro nie stosowala? Proponuje zatem rozwazyc: wplyw ksiezyca, idy marcowe, czarnego kota, co przebiegl droge dzien wczesniej, gusla czarownicy zamowionej przez zyczliwych sasiadow czy moze nadzwyczajnie piekna pogoda za oknem oraz zastanowic sie, czy przypadkiem ktorys z tych czynnikow nie spowodowal zajscia w ciaze po pierwszym in vitro u naszych bohaterow. Magicznie sie zrobilo, prawda? Dokladnie tak samo magicznie, jak proba dowodzenia (w odroznieniu od nieprawdziwej klasyfikacji procedury przez Komitet Noblowski) ze to wlasnie IVF jest lekiem na bezplodnosc. 

 

Nie bede sie rozpisywal tutaj o innym waznym aspekcie jakim sa zagrozenia zarowno dla pojedynczego czlowieka jak i calej populacji wyplywajace ze stosowania IVF na szeroka skale - ten temat przewijal sie wiele razy na blogach innych uzytkownikow, w ostatnich dyskusjach oraz w tej wspomnianej tutaj. Niemniej podaje do niej link: 

 

http://www.fronda.pl/news/czytaj/tytul/klamstwa_i_manipulacje_magdaleny_srody_w_sprawie_in_vitro_22523/strona/5

z uwagi na inna sprawe: genialne wrecz odparowanie ¨chochola¨ zwolennikow in vitro przez @Miksa i @Smerfa, jakoby przeciwnicy in vitro negowali zasadnosc istniena milionow ludzi poczetych ta metoda. Oczywiscie nikt przy zdrowych zmyslach nie neguje zasadnosci istnienia czlowieka ale neguje sie zasadnosc przykladowo tworzenia jednego zycia ludzkiego kosztem kilku innych (zarodki nadliczbowe, selektywna aborcja itd.). I tak, na tekst:

- ¨4 miliony zdrowych nowych ludzi to dowod na zasadnosc stosowania metody...."

@Miks odpowiada: - A dzieci poczęte z gwałtu są dowodem na zasadność gwałtu?

a na tekst: ¨zanegowac zasadnosci istnienia 4 milionow  LUDZI powstalych w wyniku leczenia nieplodnosci ta metoda (...) musialbym byc niespelna rozumu¨

@Smerf daje parade: ¨W takim razie wychodzi na to, że wszyscy promotorzy antykoncepcji negują zasadność istnienia wszystkich ludzi, którzy poczęci zostali w wyniku tzw. "wpadki". Bo w końcu gdyby nie ona, tych osób po prostu by nie było:)¨

Dla tych dwoch ¨wymian¨ warto obejrzec spektakl niejako ¨na zywo¨ :)

Marcin30006

Marcin30006

-->

Komentarze (16):

Zbynek Lip 18, 2012, 11:25 rano

Porównanie in vitro do lobotomii bardzo ciekawe, powiedziałbym miażdżące. Ale przestrzegałbym przed błyskotliwymi pseudoargumentami, gdyż dzieci poczęte z gwałtu są w pewnym sensie dowodem na zasadność gwałtu jako strategii rozrodczej...

Marcin30006 Lip 18, 2012, 11:36 rano

Oczywiscie ze nie sa i absolutnie gwalt nie jest strategia rozrodcza w dobrym rozumieniu tego slowa - to wlasnie strali sie zilustrowac wspoldyskutanci komus, kto uwaza ze samo istnienie czlowieka dzieki takiej a nie innej ¨strategii¨ jest dowodem na jej zasadnosc :P

Marcin30006 Lip 18, 2012, 2:59 po południu


"color: #000000; : Verdana, Arial, Helvetica, sans-serif; font-size: 12px; : initial; background-attachment: initial; background-origin: initial; background-clip: initial; background-color: #ffffff; margin: 8px;">
@Polandia11, zatem prosze owego doktora oswiecic (jesli wprowadzil Panu zamet pojeciowy) albo najlepiej samemu sie zreflektowac, ze po angielsku ¨infertility¨ to akurat zarowno bezplodnosc jaki i nieplodnosc w tlumaczeniu na polski i ze wlasnie za ¨made it possible to treat infertility¨ przyznano nagrode Nobla odkrywcy IVF.  Czyli de facto, zgodnie z nomenklatura stosowana w jezyku polskim, za umozliwienie leczenia bezplodnosci i/lub nieplodnosci. W niczym to nie zmienia istoty wpisu gdyz IVF nie leczy ani jednego ani drugiego, co mam nadzieje zostalo jasno wykazane (a ja notabene pisalem jedynie o bezplodnosci, o nieplodnosci ponoc leczonej IVF wypowiedzial sie jeden raz moj adwersarz i akurat to on stosowal te pojecia zamiennie w oryginalej dyskusji). Resumujac, nie wiem co tez czytal Pan u jakiegos anonimowego doktora o jakims niepolskim nazwisku ale wyglada na to, ze wypowiadal sie on jedynie o rozroznieniu dwoch zjawisk (trwalej od czasowej niezdolnosci do splodzenie potomstwa) a @Polandia11 nie wiedzec czemu przycepil sie do niniejszego wpisu z nadzieja, ze cos konstruktywnego moze wniesie. No chyba, ze jednak mial do przekazania jakas glebsza i sensowna mysl w zwiazku ze swoja uwaga?

Marcin30006 Lip 18, 2012, 3:38 po południu

No i dalej nie dowiedzialem sie, co wspolnego z trescia wpisu ma rozroznienie na bezplodnosc i nieplodnosc i czy IVF leczy moze ktoras z nich. Trudno, widocznie owa glebsza mysl gdzies sie zagubila u @Polandii i chwilowo (mam nadzieje) nie moze sie wydostac na zewnatrz :) Nie rozumiem tez sensu zdania ¨jakżesz trudno być naukowcem i osobą religijną¨ i jego zwiazku z dyskusja i podnoszonymi argumentami oraz wstawki o barykadzie. To jakas projekcja? Ale mamy za to ciekawy aspekt, otoz pojawil sie nam w kwestii leczenia ¨dobrostan psychiczny i fizyczny¨ oraz leczenie objawowe i przyczynowe. I tak, jesli uwazamy, ze IVF leczy w sensie pomaga przywrocic dobrostan psychiczny (mozna o tym dyskutowac, czy spelnianie kazdej zachcianki czlowieka to skutecznie leczenie jego rozterek psychicznych) to moze Komitet Noblowski powinien byc bardziej precyzyjny bo niestety przyznal nagrode z ewidentnym uzasadnieniem leczenia bez/nie - plodnosci a nie (znowy watpliwego) leczenia rozterek psychicznych. A przechodzac do leczenia objawowego - wychodzi na to, ze mimo semantyki niestety nie wypelnia zalozen definicji slowa ¨leczyc¨  wiec to mniej wiecej takie samo indywiduum jak krzeslo elektryczne zestawione z krzeslem ortopedycznym.

Marcin30006 Lip 18, 2012, 4:03 po południu

i tak na wszelki wypadek, gdyby @Polandia albo ktokolwiek inny mail jeszcze problemy z zalapaniem istoty ¨leczenia objawowego¨ to moze wyjasnie z definicji i na przykladach. ¨Leczeniem¨ objawowym nazywamy interwencje, ktora niweluje niekorzystne skutki choroby natomiast nie wplywa na przyczyny tejze choroby. I, zgodnie z ta definicja okazuje sie, ze jej znamiona doskonale wypelnia np. sesja na wspomnianym krzesle elektrycznym - wszak eliminuje definitywnie (wiec jest leczeniem objawowym niezwykle skutecznym) napady nieuzasadnionej agresji groznej dla spoleczenstwa. Dalej, leczeniem objawowym bedzie wspomniana rowniez wczesniej lobotomia - wszak eliminuje objawy schizofrenii kiedy pacjet po jej zastosowaniu staje sie apatyczny i bezuczuciowy wogole. Za leczenie objawowe szeroko pojetego ¨nie-dobrostanu psychicznego¨ (widzianego przez @Polandie11 jako jakies wazne kryterium) trzeba przyjac upojenie alkoholowe - wszak rozwiazuje przynajmniej tymczasowo ow problem a przy czestszym stosowaniu czlowiek wogole nie przejmuje sie stanem psychicznym. Tu mamy wiec przyklad leczenia objawowego o bardzo szerokim i uniwersalnym wrecz zastosowaniu :) Jesli ktos nie czyje sie przekonany co do zasadnosci uzywania terminu ¨leczenie objawowe¨ to oczywiscie moge probowac przekonac go innymi przykladami. Polecam sie :D

pokaż więcej komentarzy
Załóż bloga reklama

reklama

Najczęściej czytane

reklama

Najczęściej komentowane

reklama
facebook