reklama

Kodowanie śmierci

Wiedza i nauka nie wie, filozofia nie może, polityka nie wystarczy

by udzielić zadawalających odpowiedzi

 na dręczące ludzkość pytania o przyszłość człowieka |V. Messori|

 

 

 

 Gazety i portale internetowe pod koniec 2013 roku podały, że zmarł Michaił Kałasznikow. Jego wynalazek znalazł się na wyposażeniu ponad setki armii tego świata a także trafił na flagę Mozambiku, Hezbollachu a od 1984 aż do 1997 był w godle Burkina Faso. Mordercze systemy nigdy nie liczą się ze swoimi niewolnikami a on - Kałasznikow je dozbrajał. W przeciwieństwie do konkurencji ten wynalazek działa tak, jak wszystko co rosyjskie, czyli nawet w wysokich temperaturach pustyni lub bardzo niskich, gdzie nie dają rady inne cudeńka. Służy on tam m.in. do polowań na foki i niedźwiedzie.  

Wielu z komunistycznych aparatczyków na Wschodzie, nawet w czasach agresywnej propagandy ateizmu, tuż przed śmiercią, wzywała Popa aby w momencie, w którym nie zależało im już na niczym co ziemskie, wyznać własne grzechy i przynajmniej dostać ten "iluzoryczny paszport do świata", z którym przez większą część swojego życia zaciekle walczyła i którego ostentacyjnie nie uznawała.

 

 Skorzystał z tej możliwości wymiany paszportu także wspomniany wyżej towarzysz Kałasznikow. Jak twierdzi jedna z osób powszechnie uznawanych za święte, Miłosierdzie Boże do ostatniej chwili czekało także na nawrócenie towarzysza Stalina.  Od tego prawdopodobnie zależało bardzo dużo.

 

 

Tajemnica Bożego Miłosierdzia to największy sekret Boga o który do dziś spierają się teologowie.

 

 

Wydawać by się mogło, że im bliżej na Zachód tym mniej będzie takich „spontanicznych” wymian paszportów. Ale nie koniecznie. Kilka lat temu, krążyły plotki, że nawet kapitan Morland, ciężko chory na raka prostaty prezydent Francji, zwrócił się do swojego przyjaciela J. Guitton tymi słowami:

 

 „Zostało mi jeszcze sześć miesięcy życia: opowiedz mi o Bogu, opowiedz mi proszę o wieczności!”.

 

Warto zapamiętać te słowa po to, aby odkryć po latach pewną tajemnicę. Jedną stroną medalu jest ideologia, załatwianie własnych interesów, spraw oraz kariera lecz drugą: ostateczna ruina osobowości. Ta już definitywna i nieodwołalna. Tutaj nie może być miejsca na żarty.

 

To, co wisi nad człowiekiem jest jak skała nad Tantalem” |Cycero|

Jedyna pewna rzecz jaka nas czeka tutaj na Ziemi to śmierć. Dlaczego nad nią choć przez chwilę się nie zastanowić? |Wanda Półtawska|

 

   

W Polsce co jaki czas pojawia się dyskusja o powrocie do kary śmierci, tymczasem od wieków popularne są propozycje inne – stosowane niestety do dzisiaj. Znane chwyty stosowane pod przymusem sądów, pozwów o zniesławienie przez różnych Nadredaktorów, Prezydętów o Premierach nie wspomnę. W czasach na tyle dawnych, by o nich się już nie uczyć, niejaki Horatius dla największych zabójców, |tych co jemu współcześni, tracili z reguły na miejscach ich własnych zbrodni| proponuje receptę inną:

 

 

Ani kucharz Sycylijski

Nie da mu do jadła smaku

Ni śpiew ptasząt, ni cytr dźwięki

Snu nie sklecą” |Horatius, Odiae|

 

 

Jakby zachęcał do tego, by tych największych zabójców i ich pomocników wprowadzać do najpiękniejszych pałaców świata. Dawajcie im najsmaczniejsze kąski ze stołu zaszczytów, odznaczajcie orderami i koniecznie nazywajcie używając często słowa „honor”. Czy myślicie, że zdołacie ich tym wszystkim ucieszyć? Bynajmniej bo oni z regułą własnego życia postępują tak:

 

 

Pyta o drogę, liczy dni swe i rozmierza

Żywot tej drogi trwaniem i dręczy się jutrem …" |Claudianus, In Rufinum|

 

W czasach dawnych, przed Chrystusem, zajęciem dość szczególnym motłochu i gawiedzi było to, aby od tajemnicy tej uciekać i chronić się na rozmaitych „wystawnych” przedstawieniach. Dlatego starożytni mędrcy dziwili się niezmiernie aż takiej głupocie i przy okazji pokazywali zwykłego osła, który „łbem wybija ślady, gdy w tył kroczy” |Lucretius, De rerum natura| pytając: "Czy przypadkiem nie trzeba mu uzdy na ogonie wiązać?"

 

 

Znaleźliśmy się ostatecznie w prawdziwej Zjednoczonej Europie, gdzie jak wiadomo głosi się „polityczną poprawność” i odżegnuje się obiema rękami od podobnych mrocznych myśli o śmierci, męce i od Osoby Chrystusa przede wszystkim. Dlatego siłą zwykłego ciążenia, "koniecznością dziejów i logiką nawiązuje do czasów rzymskich, w których  „śmierć” to było imię prawdziwego diabła czyli dziś jakby homofoba, terrorysty, kibola, który zakłóca równowagę dość skomplikowanego łańcucha pokarmowego.

 

Dziś, tak jak dawniej, nawet moment, w którym lekarz ogłosił już wyrok a nie tylko podał „ilości czasu” potrzebnego do odejścia, zamiast „umiera” mówi się po prostu: „przestanie żyć”, „opuści nas”, „zostawi” lub zwyczajnie „dożyje lat sędziwych”. W przeszłości i teraźniejszości słowo to musiało |i musi| zawierać jakiekolwiek pozory życia oraz jego perspektywę pomimo tego, że nie istnieje Zmartwychwstanie, Życie wieczne i Pascha bo przestaje istnieć Boże Narodzenie. Słowo śmierć w wypadku współczesnego nadczłowieka musi np. zawierać element sic. jakiegoś osobistego wyboru. Czyli: „podda/ł się eutanazji”, „podjął taką decyzję do której każdy ma/musi mieć prawo”. Podziwiam takie współczesne gry słowne o kłamstwo.

 

Zdaje się, że historia zatacza swoiste koło bo zaczęto mówić: „urna z prochami Pana Jacka” została rozsypana nad Oceanem Spokojnym lub w Himalajach. Życzył sobie tego w swoim testamencie. Ale nikt nie pokaże kaktu następującego, że w Szwecji nikt nie jest zainteresowany odbiorem takich pudełek z prochami a truchła służą tam do ogrzewania osiedli mieszkaniowych. Lub: „trumna z nieboszczykiem NN, pierwszym w dziejach wolnego świata kimś tam, została złożona w miejscu X a zaraz potem pada kilka wspaniałych epitetów w stylu: „odznaczon on został pośmiertnie szeregiem orderów odrodzenia Y” |nazwa jakiegoś kraju|. Tak jakby Państwo demokratyczną większością miało zadecydować o tym, co dzieje się po śmierci. Za chwilę ogrzejemy nasze serca radością z orderu lub nagrody, którymi „ten co zasnął lub odszedł” w jakiś niebyt, przejął się tak bardzo jak cieć Anioł zeszłorocznym śniegiem.

 

 

Współczesne odjazdy umysłowe i skomplikowane konstrukcje na temat powyższy to osobny wątek na rozprawy pt. "O stanie współczesnej ciemnoty i zabobonu". Średniowiecze przy XXI wieku naprawdę wypada dość nieźle. Ciemnota współczesna karmi się bowiem płonną nadzieją o innym imieniu: medycyna i leki. Zaraz pewnie utrwali się słowo inne pt. hibernacja i czekanie na czasy w których ludzkość ostatecznie odkryje lek na długowieczność. Baśnie współczesnych lekarzy i naukowców to twór zaiste pyszny. Człowiekowi np. czterdziestoletniemu lub nawet trzydziestoletniemu z haczykiem wciska się kit o zdrowiu, diecie, sporcie i oczywiście o jakimś dobrym podobno samopoczuciu osiemdziesięciolatka/i na emeryturze. Pokazuje się dla przykładu jakiegoś starego maratończyka z Zachodu czy nawet schorowanego, lecz uśmiechniętego i obściskiwanego przez wszystkich, lubianego, poważanego starego generała, ex-kogoś tam, noblistę, wyzwoliciela i biznes pt. wszechmogące podatki zwyczajnie się kręci.

 

 

Kiedyś, kiedy jeszcze poważnie traktowano zwykłą katechezę można sie było dowiedzieć, że Synowi Bożemu Jezusowi Chrystusowi, który uzdrawiał chorych, wskrzeszał zmarłych i rozdawał chleb, ludzie w demokratycznym głosowaniu, za namową uczonych w Piśmie i różnych faryzeuszy pozwolili żyć niewiele ponad 33 lata. Dlatego chrześcijanie wiedzieli co naprawdę w trawie piszczy bo uczyli się m.in. zapomnianej już dziś historii powszechnej w której podawano przykłady inne tzw. światowe. Np. taki Aleksander Macedoński żył bardzo krótko a umarł gwałtownie; Cezar świat podbił lecz ugodzon przez Brutusa skończył tak samo; taki Henryk II zginął przecież wśród zabawy. To była jakby „tradycja rodzinna” gdyż jeden z jego przodków zrobił to od dzikiej świni - serio.

Lucretius napisał:

 

 

"Nigdy się tego człowiek nie ustrzeże

Co mu z godziny na godzinę grozi"

 

 

Był nawet niejaki Eschylos, który miał jasno przepowiedzianą śmierć od zawalenia się domu, kluczył, kombinował i trop mylił lecz ugodzon prawdziwym domem żółwia |czyli skorupą, co ją orzeł ze szponów wypuścił| odszedł ostatecznie z tego łez padołu. Wyliczam więc jak leci: Anakreton – zwykła pestka winogronu; jeden z cesarzy od zadraśnięcia grzebieniem; Emilius Lepidus o próg się potknął i zszedł; Aufidiusz o drzwi sejmu sorry senatu się uderzył i zmarł; Korneliusz Gajus pretor, tak jakby od viagry; Tigellinus albo Ludwig syn margrabiego Matowy– nie wymienię bo gorzej jeszcze, Kajus Julius lekarz – przy chorym itd.

 

A nasi współcześni tzn. ciemni bardziej niż średniowieczni książęta tzw. celebryci? Nazwisk nie wymienię lecz tylko ogólnie dodam, że większość też w młodym wieku i różnie. Jeden w zbyt szybkim samochodzie, inny od narkotyków, co trzeci życie sobie sam odbiera na różne sposoby bo przecież „nie jest w biedzie”. Tym starszym z reguły mózgi od „alkoholu sławy” się lasują bo oni także „też nie w biedzie”. Ja bym tam lepiej żadnego z nich nie słuchał o zmroku. Aż ciarki przechodzą co większość z nich o życiu plecie.

 

Szukałem czegoś o gender i wszystkich tych nowoczesnościach XXI-wiecznych w dziełach klasyków i cóż, chyba nie chwaląc się, odnalazłem oczywiście. To Horatius w Epistulae napisał tak:

 

Wolę by mnie za bzika lub za lenia miano

Byle mi szczęście niosły te moje przywary

Choćby szczęście ułudne, niż świadomie cierpieć”

 

Na razie kochani Państwo to się wszystko się nakręca bo wieje wiatr historii a zbliżają zamiecie. Różni więc tańczą, mizdrzą się i cmokają lecz jeśli dotkną sprawy zasadniczej o którą tutaj chodzi miny będą mieli zgoła inne – czyli zwyczajne i ludzkie. Takie jak każdy przy pogrzebie.

 

Choćbyś głowę żelazem i spiżem opancerzył

Śmierć ją wydrze zbyt snadno z tej mocnej fortecy” Propertius, Elegiae

 

Czyli:

 

Bo śmierć dosięgnie nachybszego męża

I porazi pacholę na młodych kolankach

Uciekające trwożnie” Horatius, Odae

 

Dlatego ja nie boję się o śmierci aż tak napisać, by oddać ją tam gdzie być powinna czyli:

 

Z powrotem w zwyczajne życie człowieka!

 

Odbieram jej dziwność a daję normalność. Byśmy byli mądrzejsi od starożytnych Egipcjan, którzy podczas najhuczniejszej zabawy i święta przynosić zwykli szkielet człowieka lub truchło. Nie chcieli by cokolwiek odbierało im zdrowy rozsądek i mądrość życia. O śmierci zbyt wielu w historii tego pięknego kraju nie myślało i wciąż nie myśli. Nie umieją więc tak, jak chrześcijanie być wolni, mądrzy i wybierający prawdzie życie czyli Zmartwychwstanie.

 

Chrześcijanie zdają się służyć Dawcy Prawdziwego Życia a nie Śmierci, bo codziennie umierają…

 

Co do przyszłości, tej od Kałasznikowa, kapitana Morlanda i Stalina, to ona bez świadomości śmierci wygląda mniej więcej tak:

 

„W 2014 roku mapa świata się zmieni, a Rosja zyska większe wpływy niż Stany Zjednoczone i Chiny. Poza tym Rosja odeprze duży atak terrorystyczny. Pomogą w tym struktury siłowe oraz pewne technologie, o których nie wiemy i które w rzeczywistości są najdoskonalszymi na świecie.

W ogóle na świecie wiele rzeczy się zmieni. Wszystkie ważne wydarzenia, które zadecydowały o początku nowej epoki, nastąpiły już w 2013 roku. Na razie wiele z tych wydarzeń jest ukrytych przed ludźmi, ale nieco później się o nich dowiemy. A teraz musimy się szykować na nowe czasy. Czasy te już nadchodzą” |Joy Ayad|

 

Pozdrawiam 

Stefan Bryś

Stefan Bryś

-->

Komentarze (7):

Jacek Mruk Lut 3, 2014, 9:07 rano

Stefan
To co ukazujesz jest wynikiem próżności ludzi
Dobrze gdy się chociaż kilku przed swoją śmiercią budzi
Bo oddaje się pod osąd Boga Wszechmogącego
Zostawiając ogłupionych w rozterce życia tego
Pozdrawiam

Arch Lut 3, 2014, 11:57 rano

Bryś,
czytam sobie to, co piszesz....

Kod duszy mnie interesuje ...

Pozdro :)

Arch Lut 3, 2014, 11:58 rano

Ostatnio nie mogłam nic napisać, gdyż przy logowaniu ciągle wyskakiwał mi "jakiś błąd"

Do zobaczenia później!

kasiurka Lut 3, 2014, 5:21 po południu

Może to głupie pytanie i odbiega od treści ale co myśleć o tej całej Joy Ayad? Jest to co najmniej intrygująca osoba...

Stefan Bryś Lut 3, 2014, 6:59 po południu

lukasso... Pozdrawiam

Jacek ale masz talent ubierania wszystko w poezję. Że też tak nie umiem.

Jak napisałem ten tekst to sobie pomyślałem ile hartu ducha i odwagi mieli Ci Polacy, którzy postanowili zmierzyć się z taką potęgą świata. Dlatego nie mamy się czym "przestraszać" nad wszystkim jest Pan Bóg

pokaż więcej komentarzy
Załóż bloga reklama

reklama

Najczęściej czytane

reklama

Najczęściej komentowane

reklama
facebook