Dziękujcie Bogu! Ale jak dziękować?

Chociaż nie potrzebujesz naszego uwielbienia, pobudzasz nas jednak swoją łaską, abyśmy Tobie składali dziękczynienie. Nasze hymny pochwalne niczego Tobie nie dodają, ale się przyczyniają do naszego zbawienia, przez naszego Pana Jezusa Chrystusa. (Prefacja mszalna)

 

Inspiracją do tego wpisu był ostatni tekst Hioba: "A teraz błogosławcie Boga całego stworzenia, który wszędzie czyni wielkie rzeczy." z okazji amerykańskiego Święta Dziękczynienia. Ze wszystkich świeckich świąt amerykańskich to ma dla mnie najcieplejsze skojarzenia, nie tylko ze względu na jego przesłanie, ale także ze względów osobistych. Kiedy 4 lata temu po raz pierwszy świętowałem je z zaprzyjaźnioną rodziną, było ono dla mnie jak wieczerza wigilijna, właśnie ze względu na jego rodzinny charakter. Łączę z jego obchodami miłe wspomnienia. Ale to już inny temat. Szkoda tylko, że dla części Amerykanów, sama nazwa "Thanksgiving Day" kojarzy się z jego religijnym charakterem, i nie chcąc tego, nazywają go "Dniem, czy Świętem Indyka", co jest deprecjacją idei Święta Dziękczynienia.

 

Pan Bóg chce naszego dziękczynienia, jak o tym czytamy w Prefacji. Podobnie czytamy w Ewangelii, że Pan Jezus oczekuje dziękczynienia. Po uzdrowieniu dziesięciu trędowatych, tylko jeden przyszedł, aby Mu podziękować. I Pan Jezus pyta: "A gdzie pozostałych dziewięciu? Czy nie dziesięciu zostało uzdrowionych?" Te słowa wzięte z Ewangelii według św. Łukasza usłyszeliśmy kilka tygodni temu, w 28. niedzielę zwykłą. Przygotowując się do kazania znalazłem cytat Angelusa Siliesiusa: Dziękczynieniem najbardziej miłym Panu Bogu, które On kocha jak swoje własne życie, jest takie, kiedy otwieramy się na Niego całkowicie, tak że On może dać się nam w sposób pełny.

 

Czyż nie jest to rewolucyjne podejście do rozumienia, czym jest dziękczynienie? Jest tu odwrotność tego, co znamy z naszego codziennego doświadczenia. Bowiem w potocznym rozumieniu, dziękczynienie i wdzięczność to zobowiązanie do wzajemności. Jeśli ktoś wyświadczył mi jakieś dobro, to będąc wdzięczny, czuję się zobowiązany, na ile to możliwe, do uczynienia tego samego albo czegoś podobnego dobroczyńcy. Podobnie, wyświadczający to dobro zazwyczaj też oczekuje wzajemności ze strony tego, który jego dobroci doświadczył; oczekuje czegoś w zamian. Do pewnego stopnia jest to podobne do dziękczynienia okazywanego Panu Bogu, ale tylko w ograniczonym zakresie. Bowiem sedno wdzięczności wobec Pana Boga jest inne, a nawet jest odwrotnością tego, co znamy ze stosuków ludzkich: Jestem wdzięczny Panu Bogu i okazuję dziękczynienie, kiedy chcę przyjąć więcej i więcej, bez ograniczeń. A ponieważ największym darem, który może dać Pan Bóg jest On sam, dlatego najlepszym dziękczynieniem jest takie, kiedy otwieram się, aby przyjąć już nie tylko więcej darów, ale samego Dawcę.

 

Dlatego najlepszym sposobem dziękowania Panu Bogu jest Msza św, Eucharystia, która przecież oznacza "dziękczynienie". Dziękujemy w niej Panu Bogu za wszystko, co nam daje; przynosimy nasze sprawy radosne i bolesne, wszystko, co otrzymaliśmy od Pana; łączymy je z krzyżową Ofiarą Pana Jezusa, a na końcu przyjmujemy …Dawcę tych wszystkich darów.

 

Dziękując nie dajemy Panu Bogu niczego; nic nie dodajemy do Jego wielkości. Nie jesteśmy w stanie. Nie ma w nas bowiem żadnego dobra, które nie byłoby Jego wcześniejszym darem. To NAM potrzebne jest dziękczynienie. To NAM potrzebna jest Eucharystia! Ze względów, o których wspomniał Angelius Silesius: Dziękując za otrzymane dary, za wszystko, czym jesteśmy, co posiadamy i co jest naszym udziałem, stajemy się zdolni przyjąć ich Dawcę.

Placyd Koń

Placyd Koń

Komentarze (10):

Leszek71 Lis 26, 2010, 8:52 po południu

Dziękuję!

Pokuta Lis 26, 2010, 9:46 po południu

Nareszcie w pełni zrozumiałam/choć wiedziałam to już dawno/,że nie jesteśmy w stanie dziękować Panu za wszelkie dobra,jakie nam dał.Właśnie w chwili dziękczynienia doznajemy dotkliwie poczucia swojej małości,że jesteśmy ziarnkiem piasku wobec Majestatu.I ta bezradność prowadzi nas do poczucia się dzieckiem,które z ufnością oddaje się Ojcu w opiekę....

Edward Jaczok Lis 27, 2010, 12:40 rano

Ważny temat, mądra treść. Dziękuję!

Zawilec Lis 27, 2010, 10 rano

My ludzie jesteśmy z natury niewdzięczni i prosić Boga umiemy i chętnie to robimy, jeśli natomiast chodzi o dziękczynienie, to już znacznie gorzej nam idzie.
Na przykład, wybierając się w podróż proszę Pana, aby droga była bezpieczna i szczęśliwa, aby nikt nie zginął tego dnia na drodze, itd. jednak gdy mam już podróż za sobą, rzadko pamiętam, aby podziękować za bezpieczne dotarcie na miejsce. Ale b.staram się pamiętać.
Myślę że zawsze powinniśmy dziękować - zawsze i wszędzie! Dobrze, że na dziękczynienie Bogu za wszystko dobro, mamy całe życie i całą wieczność :)
Z Panem Bogiem.

pokaż więcej komentarzy
Załóż bloga reklama

reklama

Najczęściej czytane

reklama

Najczęściej komentowane

facebook