reklama

FILOZOFIA POSTMODERNISTYCZNA

W moim pojęciu, (zastrzegam, nie jestem filozofem z wykształcenia chociaż upodobałem sobie myślenie) odebrałem modernizm (XVII – XIX wiek) jako majsterkowanie przy starych prawdach, w wyznawanej przez wieki filozofii: "w imię rewolucyjnych praw człowieka, do wątpienia w prawdy uniwersalne ustanowione przez Stwórcę". Nie dotyczył modernizm samej tylko filozofii, ponieważ zmieniał niemal wszystkie działy twórczości człowieka, od malarstwa, archtektury, sztuki, do literatury włącznie. Często modernizm nie wnosił niczego nowego (lepszego), a przy okazji psuł wszystko, co stare, co umocowane w historii przez wieki i ogólnie akceptowane. Modernizm i jego późniejszą odmiane zwaną postmodernizmem oskarżam o promowanie brzydoty i bezładu, jako współczesnego piękna i harmonii. To przez pomysły modernistów i postmodernistów postawione zostało wszystko do góry nogami.

Postmodernizm (2 poł. XX w.) jest niechlubnym uzupełnieniem modernizmu w przewracaniu starych ugruntowanych prawd, dodając do wcześniej zmodernizowanych, prawdy umowne, odwrotne do wcześniej istniejących, stanowiących niejako parodystyczną imitację tego co było. Zmącone nowymi trendami myślenie wielu filozofów, dokonało ogromnego zagmatwania w dotychczasowym pojmowaniu prawdy. W filozofi dialektycznej doszło nawet do zanegowania prawdy, jako faktu rzeczywistego, dziejacego sie w określonym miejscu i czasie. Takie pojmowanie prawdy jakie zaproponowali dialektycy (Hegel, Marks , Engels i inni) prowadzi do akceptacji istnienia Boga i do jej zaprzeczenia, a u postmodernistów egzystencjalnych (Sarte, Heidegger i inni) do negacji wszystkiego (z moralnością i kulturą włącznie), co pochodzi od Boga, lub ma jakikolwiek związek z duchowością.

Z obserwacji zamierzeń "postępowych" myślicieli, a szczególnie tych z "pokolenia 1968", jasno wynika, że celem nadrzędnym nowych trendów filozofii postmodernistycznej jest zburzenie gmachu Etosu Europejskiego, zbudowanego na opoce Dekalogu i Prawd Ewangelicznych. Mury tego Etosu, już w wielu miejscach popękały, a to że jeszcze nie runęły jest zasługą tych resztek ludzi myślących w kategoriach chrześcijańskich, nad którymi pracuje sztab międzynarodowych mącicieli, mających do dyspozycji media we wszystkich niemal krajach świata. Pracuje dla nich ogromna rzesza młodych żurnalistów i redaktorów, zdeprawowanych przez wyznawanie poglądów ateistycznych, nastawionych na gromadzenie dóbr i używanie uciech, jakie oferuje im współczesny przemysł rozrywkowy. Dobrze opłacani, stanowią V kolumnę w walce z Bogiem. To oni, wyznawcy rozkoszy, jako najwyższego dobra i celu życia, są największym zagrożeniem dla naszej młodzieży, tak bardzo zafascynowanej rzekomą postępowością.

Dlatego weźmy sobie za cel by chronić nasze główne dobro, jakim jest młode pokolenie przed zakusami deprawatorów, oferując im wartości uniwersalne.

Jak powinniśmy nauczyć nasze dzieci myśleć podczas gdy wyręczaja nas wszechobecne media?

 

 

 

 

 

 

Kazimierz Wyszyński

Kazimierz Wyszyński

-->

Komentarze (12):

Arednot Lis 20, 2009, 9:40 rano

troszkę pan upraszcza, mówiąc eufemistycznie.

Kazimierz Wyszyński Lis 20, 2009, 1:59 po południu

Do Arendot

Mówiąc eufemistycznie zarysowałem tylko problem. Współcześni filozofowie postmodernistyczni komentując coraz to nowy komentarz do komentarza, do tego stopnia rozmyli dostęp do prawdy, że nawet człowiek myślący nie może się połapać, co tu jest grane. A co ma uczynić biedny półinteligent wychowany na "michnikowskich myślach współczesnego polaka", czyli na Gazecie Wybiórczej - tego nie wiem. Dodam jeszcze,że czytując rozważania filozoficzne np. Sarte'a dostawałem niestrawności. Tak samo reagowałem czytując Heideggera i innych. Pewnie są jeszcze smakosze myśli filozoficznych rozmytych w relatywiźmie pojęć, ale ja się do takich nie zaliczam!

Executor Lis 20, 2009, 2:02 po południu

Uprościć trzeba chociażby dla zwięzłości. Ale celnie trafia w sedno.

Arednot Lis 20, 2009, 2:10 po południu

modernizm i postmodernizm nie grają w jednej drużynie i jest im do siebie dalej niż każdemu z nich z osobna do Kościoła. warto byłoby to wykorzystywać zamiast obsesyjnie starać się ustawić sobie obydwa nurty na 'jednej linii strzału'

Kazimierz Wyszyński Lis 20, 2009, 2:42 po południu

Nikt myślący nie zaprzeczy, że postmodernizm, choć, jak twierdzi Arendot, nie gra w jednej drużynie z modernizmem, to jednak upieram się w przekonaniu, że postmodernizm nie jest dzieckiem filozofii klasycznej. A wracając do meritum: filozofowie uprawiający oba nurty są pośrednio winni powstania totalitaryzmów: komunizmu, faszyzmu i wszechobecnego liberalizmu. Przypominam, iż umiłowanym uczniem Sarte'a był Pol-Pot i co on uczynił swoim biednym rodakom? Filozofowie modernistyczni posługując się błyskotliwością pojęć (nie to złoto co się świeci) oczarowali wielu szczególnie swoich młodszych wyznawców, mających stosunkowo duże luki w znajomości filozofii klasycznej. Pewien mój znajomy, gdy mu przeczytałem jakąś błyskotliwą myśl Heideggera, odrzekł wprost: "Nawet chory umysłowo powie czasem mądre słowo". Kiedyś byłem zdziwiony, dziś się z nim zgadzam.

pokaż więcej komentarzy
Załóż bloga reklama

reklama

Najczęściej czytane

reklama

Najczęściej komentowane

reklama
facebook