reklama

Nuda w Uchu Prezesa?

Na internetowy serial "Ucho Prezesa" produkcji jednego z bardziej znanych kabaretów czekałem z zaciekawieniem. Zaciekawienie to było tym większe, że Kabaret Moralnego Niepokoju z Robertem Górskim na czele, to - w mojej opinii - jeden z nielicznych kabaretów, na którego poziom można liczyć. Kabaret tworzył krótkie skecze, jak i dłuższe przedstawienia, jak np. Historia Polski według KMN, czy Historia Świata. Perełką dodającą smaczku najnowszej produkcji były dotychczasowe, cykliczne skecze posiedzenia rządu, nawiązujące do gabinetu byłego premiera Donalda Tuska.

W rolę prezesa (wiadomo którego) wcielił się sam Robert Górski. Pomimo niepodważalnego kunsztu i talentu Górskiego, jest to pułapka związana z identyfikacją jego twarzy z poprzednim wcieleniem premiera. Widz może odczuwać pewien dysonans, jak w przypadku aktora Piotra Adamczyka, który silnie zidentyfikowany z rolą papieża Jana Pawła II wciela się w dzięcioła (stukającego wiele smukłych sosenek i brzózek), w "Och, Karol 2". W samym kabarecie widzę osobę, która do prezesa fizjonomią i tendrem głosu pasowałaby bardziej, a jest to Mikołaj Cieślak.

Orędownicy obecnej obsady mogą słusznie zauważyć, że Górski ma jednak szerszy wachlarz gestykulacji i jest bardziej plastyczny od Cieślaka. Na dodatek twarz pana Mikołaja mogłaby być bardziej okrągła. Będą prawdopodobnie mieli rację, jednak należy sobie zadać pytanie, czy taka umiejętność odpowiada akurat postaci prezesa? W dwóch pierwszych odsłonach Górski nawiązuje do charakterystycznych zachowań, jak typowe mlaśnięcie, stawianie pauzy lub ułożenie rąk, czy nawet sposób chodzenia. Jest w tym wszystkim trochę za bardzo... dynamiczny, szczególnie jeśli chodzi o wyrazy twarzy i różne grymasy, które momentami bardziej przypominają te u Rowana Atkinsona z Johnnego Englisha, niż u starszego i niezbyt wylewnego mimicznie pierwowzoru. Efekt ten mogłaby poprawić silniejsza charakteryzacja, jak chociażby posiwienie głowy.

Jeśli chodzi o treść, można powiedzieć, że dwa pierwsze odcinki stanowią jedynie preludium do bardziej rozbudowanej całości. Zasadniczo więc ciężko o jakieś podsumowanie, jednak i w tym wypadku narzuca mi się pytanie, czy autorzy się na początku trochę nie wystrzelali z amunicji? W pierwszych 21 minutach (9 - 1 odc i 12 - 2 odc) było już o niskim wzroście, meblowaniu gabinetu, kocie, trybunale, telewizji, długopisie, broszce, kocie, tvpis, umizgach, kocie, pzpr i... jeszcze raz kocie. Pomimo tak szerokiego spectrum albo właśnie przez to, w zasadzie na żadnej z tych spraw (z wyjątkiem kota) nie skupiono się głębiej i z większą, jak zazwyczaj w przypadku KMN, przenikliwością, niż jak znane już gazetowe bon moty. Przez to przekaz nie jest tak ożywczy, jak w przypadku posiedzeń rządu, gdzie Górski w zasadzie wykreował postać premiera, a przyklejanie już znanych opinii i anegdotek było jedynie dekoracją. Momentami było trochę nudno.

Atmosfera w gabinecie prezesa ma być, jak mroczne biuro osoby, która rozdaje karty i wydaje polecenia, niczym tajna głowa jakiejś organizacji. Jednak mimo poruszenia tak dużej ilości tematów i ciemnego pokoju, nastrój nie jest straszny, ani nawet groteskowo straszny (jak przystałoby na parodię), ale po prostu flegmatyczny.

Być może to zabieg celowy - na samym początku zaserwować widzowi wyraziste rysy postaci i miejsca, by później skupić się na treściach bardziej związanych z konkretnymi wątkami. Liczę na to.

Realizacja, w kontraście do wcześniejszych posiedzeń rządu, które były dość spontaniczne i dynamiczne, jest bardzo poukładana i ze wszech miar profesjonalna. Jak na parodię przystało, jest kilka smaczków, a na największe wyróżnienie według mnie zasługuje postać Mariusza (wychodzę na niepoprawnego fana Cieślaka), którego umizgi wobec prezesa są zdecydowanie bardziej naturalne i mniej jękliwe, niż innych petentów nawiedzających centrum dowodzenia. Prezes i Mariusz są jak ze starych, dobrych kawałów o panu Hrabim i Janie lub o lordzie i kamerdynerze - zawsze bawią. Ot, taka para idealna. Pozytywnie odznacza się też postać pani Basi z sekretariatu, która w hierarchii jest, jak dotychczas, najbliżej samego prezesa.

Liczę, że z trwaniem serialu pojawi się więcej takich charakterystycznych postaci z oryginalnymi przymiotami. I błagam, trochę mniej kota! To z pewnością rozrusza ten projekt. A postaci z charakterem wokół prezesa też nie brakuje i tylko czekają na dobrą parodię

W chwili gdy to piszę, odcinek pierwszy ma ponad 1,5 mln odsłon, a drugi około 1 mln. Mam nadzieję, że gdy serial się rozwinie, będę mógł napisać, że spełnia swoją rolę i zaspokaja oczekiwania, bo jak widać, wiele osób łaknie go, jak kania dżdżu. Myli się jednak ten, który twierdzi, że są to głównie przeciwnicy prezesa i obecnego rządu. Oni swoje seriale mają już od dawna, wczoraj oglądałem interesującą parodię z panem Kuczyńskim w roli głównej. Jednak zdecydowanie mój gust stoi po stronie produkcji KMN.

Odcinek 1: https://www.youtube.com/watch?v=LYiAathvVYI

Odcinek 2: https://www.youtube.com/watch?v=vJArZ1jvMLo

Witt

Witt

Komentarze (3):

BoleslawWstydliwy Sty 11, 2017, 6:59 po południu

Kabaret Moralnego Niepokoju podobnie jak inne kabarety i w ogolnosci satyra polityczna w Polsce sa na bardzo niskim poziomie. Swiadczy to tylko i niskim poziomie intelektualnym wsrod polskich elit. Refleksja polityczna jest bardzo plytka - jak na kraj postkomunistyczny przystalo.
W szczegolnosci Ucho Prezesa jest marne. Nic nowego nie potrafiono zaobserwowac i przedstawic. Udalo sie kabaretowi uchwycic pewne rysy charakterologiczne Kaczynskiego, ale co do spraw natury politycznej zadnych innowacji, zadnej wnikliwej analizy. Powielanie tego o czym mowia media glownego nurtu od wielu lat, a to nic nowego. Abstrahujac od tego czy glowne media nadaja prawdziwa czy zupelnie falszywa narracje wydarzen politycznych, satyra powinna byc bardziej ambitna, i bardziej bezstronna. A niestety tego nie widac. Idzie sie na latwizne. Latwo i prymitywnie jest mowic o kocie Kaczynskiego niz o faktycznych problemach w polskiej polityce o wiele trudniej. Malowanie Kaczynskiego na El Comendante i robienie z niego wroga publicznego numer 1 jest nie tylko nieswieze, ale sprowadza analize polityczaa na falszywe tory.

Witt Sty 17, 2017, 1:10 po południu

@BolesławWstydliwy,
Nie da się ukryć, że parodia rządu Tuska też nie sięgała najgłębszych pieczar naszej ziemi, ale w gruncie rzeczy jest to jedyna satyra na jako-takim poziomie, bo co mamy poza nią? Roasty, kurwy, dupy i głupie miny. Obejrzałem dziś III odcinek i wpisuje się on w ślamazarność poprzednich, ale ciągle liczę, że jak już "było grubo", to teraz będzie z refleksją.
Pozdrawiam.

BoleslawWstydliwy Sty 18, 2017, 4:14 po południu

To prawda, że inne kabarety sa jeszcze bardziej prymitywne. Satyra i refleksja polityczna i społeczna w Polsce powinny być bardziej niezależne od głównych mass mediów i bardziej wnikliwa w opisie rzeczywistości,

facebook