reklama

Wolność słowa, wyznania i poglądów, oraz kulturowy pluralizm

Wolność wyznania, kultur i poglądów

Kultury i działania ludzi wynikające z ich poglądów możemy akceptować tylko tam, gdzie mieszczą się one w granicach- kryteriach moralnych. Kryteria te nie wyznaczają punktów, ale obszary umożliwiające wielość. Wielość ta jednak nie jest dowolnością, bo coś co posiada kryteria, nie może być dowolne,  musi bowiem wykluczyć to, co z tymi kryteriami sprzeczne. Religia zaś ma funkcję wyznaczania nadrzędnych, wszechobejmujących  p o w i n n o ś c i . Tu też musimy być konsekswentni i jeśli chcemy na siłę uznać za wartość samą w sobie wielość kultur i religii, to musielibyśy również uznać za taką  n i e z g o d ę , niepokój, wojnę. Bo religie i kultury w pewnych istotowych aspektach są różne dlatego, że mają sprzeczne, czyli    n i e z g o d n e  założenia.

Jeśli więc chcemy pokoju na siłę, to nie możemy jednocześnie chcieć wielości kultur, czy religii na siłę. A takiej sprzeczności,  „ułomności" światopoglądów "dopuszcza się" kultura współczesna, która nas wychowała.

Jeśli widzimy, że ktoś ma sprzeczne poglądy z naszymi, to jedynie uczciwe jest przekonywanie tego kogoś do naszych. Dlatego, jeśli ktoś nam mówi: "to jest złe", jeśli Kościół, który jest istotową częścią religii katolickiej jako stróż tożsamości treści tej religii wskazuje kryteria, które należy spełnić, by być w zgodzie z tąż religią, to nie możemy tego nazywać  z n i e w a l a n i e m ,  jak to dziś bywa. Właśnie takie wskazywanie kryteriów jest jedynym czynnikiem, który umożliwia wolność. Bo wolność musi się wiązać ze świadomością, a jeślibyśmy nie mieli kryteriów wskazujących czym jest to, co możemy wybrać, to nie moglibyśmy  w sposób wolny zdecydować, czego chcemy. Innemi słowy: jeśli wybieramy pomiędzy dwiema religiami, czy światopoglądami, to by wybór ów był całkowicie wolny i świadomy musimy wiedzieć, czym te religie się różnią, a więc jakie mają granice, kryteria- jaka jest ich treść.

Pozbawienie wolności działania ma miejsce wtedy, gdy uniemożliwiamy komuś działać zgodnie z przekonaniami. Jednakże takie pozbawianie wolności jest słuszne wtedy, gdy dane działanie wyrządza komuś szkodę według naszych kryteriów. I nie mówię tu tylko o szkodzie materialnej, czy zdrowotnej. Mam tu na myśli również szkodę duchową i wychowawczą którą wyrządza zły przykład. Przed zgorszeniem tym  mamy bronić nasze dzieci, braci, by oni nie nauczyli się uznawać za normalne tego, co jest złe. (Tego, co my uznajemy za złe, a raczej co Bóg uznaje za złe. Wierzymy bowiem, że nasze kryteria dobra i zła są prawdziwe- czyli Boże)

Tolerancja wobec tego, czego nie akceptujemy jest słuszna wtedy, kiedy to nie wiąże się z powyżej przedstawionymi szkodami.

Akceptacja zaś, a nie tylko tolerancja jest obowiązkiem moralnym wobec tego, co nie przekracza granic wyznaczanych przez moralność. Jednakże uzasadniona i słuszna jest podejrzliwość wobec nieznanych nam wytworów kulturowych.( jak “ludowy” strach przed obcością) Bo żeby je przyjąć pierwej trzeba je zbadać.

jakie dziedziny naszego życia one ingerują?…

Odpowiedź na te pytania znajduje się w Kościele.

 

Wolność słowa

Nie możemy czynić z tzw. wolności słowa wartości absolutnej. Wolność słowa nie może być całkowita, nieograniczona. Musi się ona mieścić w granicach wyznaczonych przez to, co uznajemy za dobre, słuszne, a w zasadzie w tym, co Bóg za słuszne uznaje. Bo jeśli słowa poza to wykraczają, to są zgorszeniem, czyli złym przykładem. A człowiek ma to do siebie, że  wychowywany jest przez to, co go otacza nawet wtedy, gdy się z tym nie zgadza. Wciąga go bowiem wir przykładu społeczno-kulturowego. Jeśli nie chce więc by to, co uznaje dziś za złe, zaczął niepostrzerzenie dopuszczać jako normalne a później jako wręcz dobre, to musi stosować coś, co nazwać można cenzurą, unikaniem złego towarzystwa I przykładu, itd.. Jeśli ludzie mają sprzeczne wyznaczniki tego co dobre, a co nie, to trudno. Jedynym wyjściem z tego konfliktu wartości jest przekonywanie. Choć czasem uzasadnione jest siłowe rozwiązanie, by uchronić  maluczkich przed złym przykładem. Taka nasza ułomność, taki nasz świat pogrzechowy.  Raju na siłę nie zrobimy.

-->

Komentarze (36):

Umile Lip 22, 2012, 10:41 po południu

"Jednakże takie pozbawianie wolności jest słuszne wtedy, gdy dane działanie wyrządza komuś szkodę według naszych kryteriów. I nie mówię tu tylko o szkodzie materialnej, czy zdrowotnej. Mam tu na myśli również szkodę duchową i wychowawczą którą wyrządza zły przykład. Przed zgorszeniem tym mamy bronić nasze dzieci, braci, by oni nie nauczyli się uznawać za normalne tego, co jest złe. (Tego, co my uznajemy za złe, a raczej co Bóg uznaje za złe. Wierzymy bowiem, że nasze kryteria dobra i zła są prawdziwe- czyli Boże)"
"Jedynym wyjściem z tego konfliktu wartości jest przekonywanie. Choć czasem uzasadnione jest siłowe rozwiązanie, by uchronić maluczkich przed złym przykładem."
Gdzie w Nowym Testamencie jest przyzwolenie na "siłowe rozwiązania"? Chyba, że jesteś "starotestamentowcem"? - wtedy rozumiem, że uzasadnienie typu "oko za oko" znajdujesz w Biblii i nie uznajesz przykazania miłości...
 

"Zły przykład" to subiektywne pojęcie. Czy nie odnosisz wrażenia, że przy takim założeniu nie mogłyby pokojowo współistnieć różne religie i poglądy? Każdy muzułmanin zacznie chronić swe dzieci przed zgubnym wpływem katolików, każdy wegetarianin przed zgubnym wpływem morderców zwierząt... I tak dalej. Rozumiem, że jedynie katolikom przyznajesz to prawo, ale... co będzie jeśli inni zechcą je również przyznać tylko sobie? No chyba, że jesteś zwolennikiem wypraw krzyżowych i zechcesz przy pomocy bomb i karabinów wprowadzić jedynie słuszną religię i jedynie słuszne poglądy? Tylko co wtedy z darem wolnej woli?

Elffi Lip 23, 2012, 11:41 rano

Myśle, że przyjdę w sukurs Chcącemu:
Sadzę, że ZAWSZE w danym społeczeństwie , o ile jest wielokulturowe i wieloreligijne = można ustalić zakres wartosci wspólnych , uniwersalnych, które powinny być chronione. Przy odrobionie dobrej woli taki" kodeks" da sie opracoweać, Z czasem społeczeństwo samo ( o ile obywatelskie) poszerza lub zmniejsza zakres tych praw. Dlatego winny byc jakies wyznaczniki.
Kiedy puszczamy wszystko na żywioł- skutkuje to wolnością słowa - bez odpowiedzialności. W efekcie zaś demoralizacją młodych: przyzwolenie na łamanie tabu, przykłady patologicznych ale gloryfikowanych, podnoszopnych do statusu normy zachowań, , obrażanie i profanowanie, maniipulacja młodymi, niedojrzałymi umyśłami etc .
Ale prawo, zasady to nie wszystko. Potrzebny jest jakiś system formowania mentalności, kształtowania zainteresowań, umiejętnoiści wyborów, odpornosci na medialną popropagandę, samodzielności myślenia etc.
Zbiurokratyzowana do absurdu szkoła już tę zdolnośc  zatraciła. Rodzina w  duzej części też. Wychowują media. A przy nieograniczonej niczym wolnosci słowa- na czoło wysuwa sie zawsze medialny chłam. I tu sie koło zamyka. Dzieci  "wychowuja" rodziców, ktorzy w koncu poddaja sie bezradnie tej  pajdokracji. Potem to juz tylko może być gorzej.
Taka obserwacja:
Obok mnie mieszka  Trzypokoleniowa rodzina. Dziadkowei byli repatriantami ze Lwowa. Mieszczanie , ale z wartosciami, gdyż kilka pokoleń rzemieślników dzwigało te rodzinę do statusu porzadnych, uczciwych, kulturalnych i  wykształconych obywateli. Dzieci- solidarnosciowscy. Wnuki- dorobkiewicze. Teraz dorastaja prawnuki: chamstwo i popapraństwo. Fura, skóra i komóra, sieciowe klapki i zero szacunku dla innych. Sznuja tylko tych, których sie boją. Kiedy z nimi rozmawiam( mnie się akurat boją:DDD) to widzę, że pogubili się w chaosie sprzecznych komunikatow płynacych z róznych stron już dawno. Najsilniej zaś do nich przemawia lansowane pzrez media pragmatyczne , wyzute ze wszelkiej duchowości wzory życia : miłego, łatwego i beż zadnych zasad.
Co w tym złego, powie ktoś: niech sobie tak żyją. O ile nie czynią krzywdy innym.
Słynna formułą Kanta, że „wolność mojej pięści kończy się tam, gdzie zaczyna się nos mojego sąsiada”. W ujęciu liberalnym to wolność  czynienia wszystkiego tego, na co mam ochotę, o ile nie nastaję na wolność i własność innych ludzi. Na tej definicji wolności oparte jest państwo wolnorynkowe i liberalne obyczajowe.
Ale czy to negatywne w ujęciu pojmowanie wolności sprawdza sie dziś. W dobie dominacji a nawet supremacjio przekazu medialnego?
c dn.
 

Elffi Lip 23, 2012, 11:56 rano

Nie sądzę. Wystarczy sie przyjrzec  zaleznościom, tym podstawowym, żeby zobaczyć cały ogromny, nadrzędny system powiazań, wpływów  i dostrzec, że lansowny dziś model , styl, sposób  życie ma bardzo negatywny wpływ na wszystkich; od sasiadów użerajacych się z młodymi do późna w nocy kiedy, puszczczaja  głośną muzykę  na cały regulator, czy przeklinającymi publicznie  tak, że szewc by by zatykał uszy, do wpływu na  kondycjie  całego społeczeństwa, które wyzbyte zasad, kindersztuby nawet,gardzace kulturą wysoką  - do władzy wybiera ludzi na swój obraz i podobieństwo. Wykształciuchów, jednym słowem:DD
Zreszta grożne są tu i inne zjawiska. Na przykład tzw. odbicie w drugą strone, po okresie zachwania równowagi aksjologicznej "przyzwolenia na wszystko, łamania wszelkich atbu- na  ogół przychodża okresy skrajnego terroru, gdyż zawsze na  fali niezadowolenia prostych ludzi z chaosu wypłynac może jakiś  "ideolog",: Feluś Dzierżyński, czy HItlerek.
Zwróćcie uwagę jak szybko, to co budowały pokolenia ich przodlków ZNIKA .
Kiedy państwo nie chroni tych NAPRAWDĘ elementarnych zasad- nic ich nie chroni.  Dziś wzorami osobowymi stają się [pożąl się Boze  celebryci, a  prawo do wolnosci słowa- w istocie ogranicza sie do  prawa obrazania wszystkich przez wszystkich". 
Pojecia sie degenerują, tracą pierwotna semantykę, a my ...cotraz to pokorneiej dajemy sie umieszczać w schematach myslowych.
Chcacy szuka, nie zgadza się....
 
Trzeba zatem rozróżnić wolność liberalną w dziedzinie ekonomicznej – której chrześcijaństwo nikogo nie pozbawia – od wolności chrześcijańskiej w sferze moralnej, gdzie istotą wolności jest ograniczenie możliwości wolnego wyboru, także za pomocą instytucji prawno-państowych, które mają wyrabiać przyzwyczajenie do czynienia dobra.
Według bowiem nauki wiekszosci religii- kiedy rozumeimy wolnośc tylko jako prawo do czynieinia i głoszenia wszystkiego , c o chcemy- tak naprawde stajemy sie, prędzej czy póżniej  niewolnikami swoich namię ności, instynktow i nienasyconej ludzkiej natury.
 

Umile Lip 23, 2012, 1:43 po południu

Elffi, mam wrażenie, że przeniosłaś dyskusję na nieco szerszy obszar - z różnic kultur, poglądów i światopoglądów na różnice obyczajów i poziomu wychowania oraz kultury osobistej. I spoglądając z tego punktu widzenia muszę się przyznać, że niejednokrotnie skłonna byłabym przyznać rację np. muzułmańskim lub niewierzącym rodzicom pragnącym uchronić swoje dzieci przed złym przykładem ich katolickich rówieśników... Dlatego wolałabym nie łączyć tych dwóch obszarów dyskusji.
Wyrażenie "istotą wolności jest ograniczenie wolności wyboru" mnie przeraża. Dla mnie istotą wolności jest świadome dokonywanie wyboru i umiejetność przewidywania jego konsekwencji dla siebie i innych oraz branie odpowiedzialności za skutki swoich wyborów. To trudniejsze, wiem...
Elffi - czy pisząc "wg większosci religii" myslałaś również o religii katolickiej? Czy może automatycznie uznałaś jej wyższość nad innymi, nie uwzględniając sposobu jej rozumienia i wyznawania przez poszczególne jednostki?
 
 

Elffi Lip 23, 2012, 3:15 po południu

Umile: Ograniczenie wolności wyboru ZLA. O to chodzi w chrześcijaństwie ( pisze o tym m.innymi Tomasz Akwinu.) .Ale nie tylko w chrześcijaństwie , w innych religiach także dominuję pozytywne pojmowanie wolnosci. Inne religie ( i nie tylko także pozareligijne systemy etyczne) rozumieja wolność jako  umiejętnośc NIEWYBIERANIA zła. Tak każdy z nas wychowuje dzieci. Uczy je wybierać  dobro. I to jest dla dla wiekszosci ludzi  oczywiste.
Jestesmy wolni i możemy w kazej chwili to zło wybrać- kiedy tak bedziemy pojmowac idee wolności- szybciutko znikniemy z powierzchni Ziemi... Gaja odetchnie:DDDD Dalczego? Bo ajkoś atk jestesnmy skonstruowani, czy zepsucie w efekcie grzechu pioerworodnego- ze rzadko kiedy mając wybór: dobro wymagające często wysiłku, ofiarnosci etc i zło- czyli realizację swoich zachcaoinek. Wybieramy żło.
Niebezpoeczeństwa , jakie niesie ze sonbą idea wolnosci,w ujeciu Kanta- chyba wyłuszczyłam. Zreszta wyjdż  na  blokowiska i sobie  zobacz, wejsz na Facebook i poczytaj ...czy ja wiem. Idż do szkołóy i ucz....posłuchaj dziennika ....
 
 
Nie uczysz dziecka, że, jako wolny człowiek,  może byc mordercą lub nim nie być. Uczysz,ze powinno wybrać opcję drugą.  Bo wiesz, ze kiedy wybierze pierwszą,  to -paradoksanie- straci wolnośc.  Straci ją i w wymiarze społecznym, i osoboistym.
Twoej drugie pytanie ( wybacz,) pozostawie bez odpowiedzi, bo , jak mniemam, próbujesz nim mnie wtłoczyć w jakiś schemat. A  tego nie znosze. Pozdrawiam.
I
 

pokaż więcej komentarzy
Załóż bloga reklama

reklama

Najczęściej czytane

reklama

Najczęściej komentowane

reklama
facebook