reklama

Historyczny pitaval: co Piekarski plótł na mękach

Wszyscy znamy powiedzonko, ale nie wszyscy wiedzą, kim był Piekarski, dlaczego był męczony i co plótł. A jest to ciekawa historia, gdyż dotyczy zjawiska w naszej historii prawie nieznanego- próby królobójstwa. Nie jest to jedyny przykład zamach na króla czy w ogóle władcę w naszej historii, ale generalnie rzecz u nas była dość niespotykana, czym zresztą przodkowie nasi bardzo się chlubili.

 

Michał Piekarski pochodził ze wsi Binkowice z ziemi sandomierskiej. Był wyznania kalwińskiego. Od dziecka uchodził za dziwaka. Kiedyś w czasie zabawy poważnie zranił się w głowę, co być może wpłynęło na jego późniejsze życie. W każdym razie jako dorosły zachowywał się agresywnie co spowodowało, że krewni postarali się o sądową kuratelę nad nim. Być może w grę wchodziły także sprawy majątkowe, jednakże za słusznością decyzji rodziny przemawia fakt, że Piekarski całą swoją agresje zwrócił przeciwko królowi, którego obwiniał za swoją sytuację prawną i jego otoczeniu. Dopuścił się kilku aktów agresji wobec osób z otoczenia króla, między innymi zabił kucharza królewskiego. W końcu udało mu się dopaść samego króla. 15 listopada 1620 roku Piekarski zaczaił się przy wejściu do kolegiaty św. Jana od strony drewnianego ganku łączącego świątynię z  zamkiem. Około godziny 9 w przejściu pojawił się, król z synami w otoczeniu dworzan. Nie jestem pewna czy wchodził czy też wychodził, w różnych źródłach informacji znalazłam odmienne wersje, dla mojej opowieści nie ma to większego znaczenia. Zamachowiec rzucił się na króla z czekanem i zadał kilka ciosów. Jeden z nich trafił króla w plecy, drugi w ramię. Pozostałe były niecelne, gdyż towarzyszący ojcu królewicz Władysław (przyszły król Władysław IV) natychmiast osłonił ojca i wspólnie z dworzanami obezwładnił niedoszłego zabójcę.

 

Okazało się, że król jest niegroźnie ranny, dosyć szybko doszedł do siebie, co jednak nie zmniejszyło szoku wywołanego tak niecodziennym wydarzeniem. Piekarskiego oczywiście uwięziono i w czasie śledztwa wzięto na męki by odkryć motywy jego działań oraz stwierdzić, czy nie miał wspólników. Podczas tortur Piekarski opowiadał niestworzone historie, skąd wzięło się powiedzenie „plecie, jak Piekarski na mękach”. Mimo ewidentnie widocznego pomieszania zmysłów potwierdzonego przez powołanych biegłych lekarzy (tak, tak! powoływano wtedy biegłych, aczkolwiek nie była to reguła) skazano Piekarskiego na infamię i kwalifikowaną karę śmierci.[1] Królobójstwo było dla ówczesnych ludzi tak przerażające (było to podniesienie ręki nie tylko na króla ale i na majestat Rzeczypospolitej), że nie wyobrażano sobie innego rozwoju wypadków. Postanowiono też podziałać wychowawczo na ewentualnych naśladowców i odstraszyć od popełniania podobnych zbrodni. Scenariusz samej egzekucji opracowano drobiazgowo i z najdrobniejszymi szczegółami. Między innymi Piekarskiemu odcięto rękę, którą ośmielił się podnieść na monarchę, szarpano jego ciało kleszczami, wreszcie kat ściął mu głowę, jego ciało poćwiartowano, spalono a prochy wystrzelono z armaty. Egzekucja spełniła najwidoczniej swoją rolę, gdyż o królobójcach nikt w Rzeczypospolitej więcej nie słyszał, zamachy na króla  (oprócz porwania Stanisława Augusta przez konfederatów barskich) miały charakter wyłącznie polityczny i przybierały formę rokoszu i detronizacji. A biedny, obłąkany Piekarski stał się sławny dzięki bredniom opowiadanym w warszawskiej katowni.

[1] Taka kara różniła się od „zwykłej”, tym, że skazaniec umierał długo i czuł, że umiera. Przed śmiercią poddawano go różnego rodzaju mękom a samą śmierć zadawano w sposób bolesny i przedłużający męczarnie.  Chodziło zarówno o cierpienia skazanego, jak i o odstraszający przykład.

Monika Nowak

Monika Nowak

-->

Komentarze (51):

Shork Mar 7, 2010, 8:54 po południu

do dzisiaj dumny jestem z tego, że król u nas był królem. A ja czytałem wersję z czekanem nie z toporkiem.

Shork Mar 7, 2010, 8:55 po południu

Zabłocki to zrobił interesy na mydle, pikantniejszą opowieścią jest ta o przysłowiu "słowo się rzekło, kobyłka u płota" :-D, ale oddajmy głos fachowcom.

Monika Nowak Mar 7, 2010, 9:02 po południu

OK, będzie i o Zabłockim i o kobyłce a także o "szkoda czasu i atłasu" ale najpierw historyczny pitaval. Mam jeszcze kilka morderczych historyjek do opowiedzenia, poza tym obiecałam Rudzi historię medycyny.
.
Shork, ja też czytałam wersję z czekanem, może to był i czekan, nie jestem w stanie sprawdzić w tej chwili, która wersja jest prawdziwa bo mi gdzieś wcięło bardzo dobrze udokumentowaną biografię Zygmunta III Wazy i muszę się opierać na popularnych opracowaniach, własnej pamięci i czasami cioci Wice, ale ona sensatka jest i często...plecie jak Piekarski na mękach:)

Shork Mar 7, 2010, 9:08 po południu

Toporek to taki nieporęczny a czekanik często był noszony przez szlachtę z racji tego, że w burdzie knajpianej miejsca do rozmachu nie wymagał jak szabla.

Monika Nowak Mar 7, 2010, 9:19 po południu

Pewnie był to czekanik, zresztą wiele osób nie widzi różnicy i stąd być może nieporozumienia. Zmienię w tekście bo to rzeczywiście bardziej prawdopodobna wersja.

pokaż więcej komentarzy
Załóż bloga reklama

reklama

Najczęściej czytane

reklama

Najczęściej komentowane

reklama
facebook