Wiem, że ta opowieść brzmi absurdalnie, ale ona wydarzyła się naprawdę. W Bartoszycach 9-letni chłopiec zadzwonił na policję, by powiedzieć, że jest bity przez babcię. Kilka minut później zadzwonił, by powiedzieć, że tak nie jest, ale totalitarna instytucja została już puszczona w ruch i policja udała się na miejsce „przestępstwa”.

Na miejscu okazało się, że dzieckiem opiekuje się babcia, która opowiedziała policjantom, że chłopiec nikogo się nie słucha, kradnie pieniądze z portfela, a także wychodzi i wraca kiedy chce. Ona nie mogąc sobie z nim poradzić dała mu klapsa. Policja ustaliła, że rzeczywiście w domu nie było przemocy, a jedynie incydentalny klaps, a mimo to skierowała sprawę do sądu rodzinnego. - Kobieta nie powinna tak zareagować - mówi Robert Koniuszy, rzecznik Komendy Powiatowej Policji w Bartoszycach.

Ta informacja pokazuje zupełnie jasno, w jakim kraju żyjemy i do czego doprowadziły skandaliczne zmiany w prawie. Wedle naszych standardów dziecko może kraść, ale rodzic, który da mu klapsa będzie ciągany po sądach... Trudno nie uznać tego za totalitarną ingerencję państwa, tam gdzie go być nie powinno. Nasze państwo idzie drogą Związku Sowieckiego kształcąc nowych Pawków Morozowów, którzy aby kraść będą donosić na własną rodzinę.

Tomasz P. Terlikowski