Na pytanie redaktora portalu narodowcy.net: "Skąd dzisiejszy artykuł w Gazecie Polskiej, oskarżający Ruch Narodowy o współpracę z wojskowymi służbami?", Winnicki odpowiada: - Najkrócej rzecz ujmując – z Nowogrodzkiej, z siedziby PiS-u. Tam należy szukać inspiracji do tego ataku. Zresztą, Gazeta Polska dostała według mnie „po łapach” z tamtego kierunku już we wrześniu ubiegłego roku, co można było zaobserwować w jej dwuznacznym stosunku wobec Marszu Niepodległości - mówi lider Młodzieży Wszechpolskiej.

 

- Gdy wraz z Jurkiem Wasiukiewiczem udaliśmy się do siedziby redakcji GP, by z jej redaktorami – Sakiewiczem i Czerwińską, omówić udział Klubów Gazety Polskiej w Marszu, atmosfera była bardzo dobra. Zgodziliśmy się na dołączenie Sakiewicza do Honorowego Komitetu Poparcia, ustaliliśmy, że Kluby będą szły razem i że ich działacze wesprą Straż Marszu w pilnowaniu porządku. Padło z ich strony nawet zaproszenie do udziału w obchodach rocznicy 10 kwietnia. Ja na to odpowiedziałem, że mamy określone zastrzeżenia wobec formuły tych obchodów i mielibyśmy swoje warunki. Na pytanie: jakie? – odpowiedzieliśmy – po pierwsze mniej PiS-u. Ku naszemu zaskoczeniu usłyszeliśmy z drugiej strony – nam to też pasuje… - relacjonuje Winnicki.

 

Prezes Młodzieży Wszechpolskiej mówi, że jednak kilka dni później okazało się, że "Gazeta Polska" jest organem PiS-u, a Tomasz Sakiewicz "najwyraźniej dostał reprymendę od partyjnego zwierzchnictwa". - Opublikował artykuł, w którym napisał o osobnym sektorze Klubów, osobnej służbie porządkowej, no i przede wszystkim zdystansował się do części uczestników Marszu. Zachował się tak, jak facet, który przyjmuje zaproszenie na dużą imprezę z wieloma różnymi gośćmi i od progu krzyczy na głos: „z Kowalskim i Nowakiem pił nie będę”! Potem było już tylko gorzej. Pojawiały się wariackie insynuacje o tym, że ma być powoływana „ruska partia”, mówiono nieprawdę o zmianie trasy Marszu, choć myśmy o wszystkim szczerze i lojalnie ludzi z "Gazety Polskiej" informowali - mówi Winnicki.

 

Zdaniem jednego z liderów Ruchu Narodowego podziałało to fatalnie na atmosferę. - Mnóstwo osób było wściekłych, ludzie z Klubów Gazety Polskiej dzwonili do nas pytając „co wyrabia Sakiewicz?”, a ja sam żałowałem tej wyciągniętej do nich ręki. Wreszcie Sakiewicz „zawiesił” swoje uczestnictwo w Komitecie Honorowym, niby-oburzony obecnością w nim Jana Kobylańskiego. Co najśmieszniejsze, zarówno Kobylański, ale i Opara z Nowym Ekranem, o których dziś "Gazeta Polska" robi nam wyrzut, byli tam obecni w momencie, w którym dołączał Sakiewicz - tłumaczy Winnicki.

 

- Źródło ataków na Ruch Narodowy – czy to Korwina, czy Giertycha i spółki, czy Ryszarda Opary, czy Lipińskiego i innych pisowców, czy, jak dzisiaj, Gazety Polskiej – jest to samo. Kilkuletnią, mozolną pracą, wbrew schematom obowiązującym na „starej prawicy”, powołaliśmy do życia ruch społeczny, który aktywizuje coraz większą liczbę osób, przede wszystkim młodych, o narodowych i patriotycznych przekonaniach. W tle tych politycznych ataków jest konflikt o charakterze pokoleniowym. Bo choć Ruch Narodowy nie jest wyłącznie młodzieżowy, współpracujemy z ludźmi wszystkich pokoleń, to jednak jego fundamentem i głównym motorem działania jest bunt myślących narodowymi kategoriami młodych ludzi i chęć zmiany rzeczywistości w Polsce zgodnie z wyznawanymi wartościami. Nasza samodzielność nie podoba się ani Giertychowi, ani Kaczyńskiemu wraz z Sakiewiczem, ani Korwinowi, ani Oparze. W tym sensie my im wszystkim przeszkadzamy - puentuje Winnicki.

 

Cały wywiad ukazał się na portalu Narodowcy.net

 

AM