To, że Gazeta Wyborcza manipuluje, przejaskrawia i stosuje podwójne miary to oczywistość. Przyznam jednak szczerze, że „wygrywające internety” porównanie dwóch tekstów z Wyborczej o cmentarzach, raz żydowskim, raz polskim, nie jest najlepsza egzemplifikacją tej tezy. Bowiem jeden z tych tekstów jest autorskim felietonem, drugi zaś tekstem informacyjnym, w którym przedstawiono rację obu stron sporu. Ale pal licho to dość nieuczciwe zestawienie, teza o hipokryzji środowiska GW jest jak najbardziej trafna. Chyba najsilniej widoczne to jest w jej sposobie opisu historii. Żydowski i komunistyczny zbrodniarz jest dla Wyborczej zawsze postacią tragiczną i wielowymiarową. Nad jego losem należy się pochylić, współczuć mu, zrozumieć. Za to w życiorysach polskich bohaterów należy doszukiwać się najdrobniejszej nawet skazy, a potem na jej podstawie wygłaszać płomienne odezwy o potrzebie rozbijania polskiej mitologii narodowej. Ostrzegałbym jednak przed wyciąganiem z tego wniosku, że Wyborcza jest gazetą prożydowską. Tak nie jest. Wyborcza nie jest nawet lewicowa. Wyborcza jest żadna. Nie szanuje żadnej religii ani tradycji. Poglądy są u niej tylko funkcją interesów jej środowiska. Oczywiście zbliża ją to raczej do idei lewicowych, ale jak koniunktura się zmieni, zapewne jej łamy zapełnią się pseudo patriotyzmem. Wyborczej Żydzi się opłacają póki może za ich pomocą rozgrywać swoje własne gierki symboliczne, gdy to żydowskie paliwo przestaje spełniać swój cel – żydzi polecą na śmietnik reakcji, zastąpieni przez geja czy inną „ofiarę okrutnego faszyzmu”. Żyd dla Wyborczej jest więc tylko narzędziem dystynkcji – środowisko to używa go, żeby odróżniać się od tej gorszej, paskudnej i ciemnej części polskiego społeczeństwa, którym światli przewodnicy z „GW” powinni kierować. Jest to dla tego środowiska szczególnie opłacalne w jego kontaktach z zachodnimi instytucjami. Następuje bowiem swoiste połączenie interesów. Zachód chce widzieć Polskę jako krainę dzikich i nierozsądnych barbarzyńców, których musi ucywilizować, a Wyborcza z chęcią podejmie się tej misji. Dlatego zbyt ostre reakcje na idiotyzmy Wyborczej, zwłaszcza reakcje o antysemickim zabarwieniu (co jest skądinąd niedopuszczalne samo w sobie i obrzydliwe), są tym czego ta gazeta najbardziej pragnie. A wracając do „filosemityzmu” Wyborczej, to im mniej na zachodzie będzie modny Żyd, tym mniej ciekawy będzie on dla tego środowiska. Zresztą już teraz Wyborcza wyjątkowo wybiórczo walczy z antysemityzmem, bo nie przeszkadzają jej „ludzie honoru” tacy jak Jaruzelski i Kiszczak, odpowiedzialni za antysemickie nagonki w czasie PRL-u.
not. ToR
