reklama
reklama

Wielki mistrz masonerii Giuseppe Garibaldi

Wielki mistrz masonerii Giuseppe Garibaldi
reklama Wierzył we wróżby, wykrzykiwał wulgaryzmy pod kościołem w Wielki Piątek, napisał antyklerykalną powieść, był wielkim mistrzem masonerii. To nieznane szerzej oblicze Garibaldiego, bohatera narodowego Włoch.

Pierwszą z para-masońskich organizacji, z którymi wszedł w kontakt Garibaldi, byli karbonariusze. Ten rewolucyjny ruch rozwinął się w państwach włoskich po klęsce Napoleona. Zaczęto przywracać stary porządek, któremu karbonariusze wyraźnie sprzeciwili się. W 1821 r. wzniecili powstanie w Piemoncie, domagając się od króla Wiktora Emanuela I konstytucji. Zostali jednak pobici przez Austriaków wkraczających do północnej Italii.

W 1833 r. Garibaldi wstąpił w Marsylii do konspiracyjnej organizacji Młode Włochy kierowanej przez karbonariusza Giuseppe Mazziniego. Miał wtedy 27 lat i żeglarskie wykształcenie (innego nigdy nie zdobył). W stowarzyszeniu złożonym głównie z teoretyków, krzepki marynarz szybko zdobył uznanie i dostał misję: miał zająć się agitacją rewolucyjną w Genui. Udał się tam i zaczął przekonywać do powstania marynarzy z okrętu wojennego „Euridice”. Nie zdobył posłuchu, na jego trop natychmiast wpadła policja, dostał zaoczny wyrok śmierci. Udało mu się uciec, dzięki pomocy kobiety, u której spędził noc. Przez dłuższy czas się ukrywał, by w 1835 r. wyjechać do Rio de Janeiro.

Inicjacja Garinaldiego

Rio, ówczesna stolica Brazylii, było także centrum miejscowej masonerii. Po uzyskaniu niepodległości w 1822 r. Wielkim Mistrzem Wielkiego Wschodu Brazylii został cesarz Piotr I, który wkrótce potem zamknął loże w całym kraju. W 1831 r. został on zmuszony do abdykacji i loże ponownie otwarto.

Biograf Garibaldiego Tomasz Wituch podaje, że włoski rewolucjonista został masonem w 1836 r. Będący „bratem” brytyjski historyk E. Stolper twierdzi, że stało się to dopiero w 1844 r. w Montevideo. Wiadomo, że do inicjacji doszło w loży „Asilo de la Vertud” rzeczywiście mającej siedzibę w stolicy Urugwaju, nie da się jednak wykluczyć, że młody żeglarz po prostu zawitał do tego portowego miasta. Bywał tam przed 1844 r., a jego bliskie kontakty z wolnomularzami miały miejsce od początku pobytu w Ameryce Południowej. Ich przykładem jest udział w walkach o Rio Grande.

W 1837 r. doszło do secesji południowego stanu Brazylii Rio Grande do Sul. Tamtejszy bogaty plantator Bento Gonçalves da Silva Pinto ogłosił się prezydentem. Choć był gorliwym katolikiem, został poparty przez masonów z całej Brazylii - walczyli oni z monarchią, więc było im na rękę osłabienie rządu z Rio de Janeiro. Giuseppe Garibaldi stanął po stronie da Silvy Pinto i został korsarzem. Dzięki pomocy finansowej „braci” kupił mały okręt, za pomocą którego zdobył w rejonie Rio de Janeiro statek wiozący kawę. Własny statek zatopił, a zdobycznym uciekł do Urugwaju. Później wrócił i walczył dalej, ale powstanie ostatecznie upadło.

Po kilku latach spędzonych wśród argentyńskich gaucho, Giuseppe Garibaldi ponownie wziął udział w wojnie. Tym razem bronił Montevideo przed Argentyńczykami i sprzymierzonym z nimi byłym prezydentem Urugwaju Manuelem Oribe. Garibaldi stanął na czele Legionu Włoskiego (po stronie Urugwaju walczyli żołnierze z różnych państw Europy). Doceniał go urugwajski minister wojny Melchor Pacheco y Obes, z kolei w czasie walk morskich  pomagał mu brytyjski komandor John Purvis. To drugie jest o tyle zaskakujące, że Purvis walczył po przeciwnej stronie. Był jednak gorącym zwolennikiem idei postępowych, należał też do wolnomularstwa. Sercem był zatem za rządem w Montevideo i Garibaldim. Z tego powodu zdarzało się, że kiedy Argentyńczycy brali na cel statki Włocha, łodzie Purvisa wpływały „przypadkiem” na linię ognia. Wtedy strzelcy zatrzymywali się, żeby nie razić angielskich sojuszników.

Walki o Montevideo przyniosły Garibaldiemu rozgłos, a prawdziwą sławę dała mu wyprawa głąb Argentyny rzeką Parana (pomimo tego, że podczas niej garybaldczycy dopuścili się wielu okrucieństw). Rozpoczęte w 1843 r. oblężenie stolicy Urugwaju trwało do 1851 r., ale Garibaldi nie doczekał końca wojny. W 1848 r. wyruszył do Włoch. Postanowił wesprzeć nowego papieża.

Postępowy papież Pius IX?

12 października 1847 r. Garibaldi złożył hołd papieżowi poprzez nuncjusza w Montevideo Bendiniego. Zaoferował też usługi swojego Legionu. Takie zachowanie człowieka, który od kilkunastu lat miał kontakty z wolnomularzami i karbonariuszami może dziwić. Zwłaszcza, że (tu biografowie są zgodni) w 1844 r. włoski bojownik przeciw tyranii został przyjęty do należącej do Wielkiego Wschodu loży „Les Amis de la Patrie” w Montevideo. Był to swego rodzaju awans, bo ta założona w 1827 r. przez francuskich imigrantów loża miała status „regularnej”, tzn. była oficjalnie uznawana przez pozostałe, zaś „Asilo de la Vertud” była „nieregularna”. Skąd poparcie dla głowy Kościoła u osoby pogłębiającej związki z organizacją walczącą z monarchią i religią? Stąd, że po Piusie IX, który od 1846 r. zasiadał na tronie piotrowym spodziewano się reform.

Giovanni Maria Mastai Ferretti, który przyjął imię Piusa IX, na początku pontyfikatu uchodził za liberała. Kazał stawiać na ulicach lampy gazowe, budować w Państwie Kościelnym koleje, złagodził cenzurę prasową, a oprócz tego utworzył doradczą Radę Państwa, prowadził negocjacje w sprawie wprowadzenia we Włoszech unii celnej i sprzeciwił się Austriakom, gdy ci bez pytania o zgodę wysłali wojsko do stłumienia buntów ulicznych w leżącej na papieskim terytorium Ferrarze. Siły postępowe Europy były zachwycone. Nawet najgorętszy włoski rewolucjonista Mazzini zaproponował papieżowi swoje poparcie, jeśli tylko ten odda ludowi władzę w Rzymie. Jednak w tym czasie Sardynia (de facto Piemont, ale oficjalnie nazywany Królestwem Sardynii) pod panowaniem króla Karola Alberta rozpoczęła wojnę z Austrią, co było jednym z warunków scalenia włoskich państw w jeden organizm. Wtedy Pius IX wydał alokucję, w której stwierdził, że jako widzialna głowa Kościoła Powszechnego nie może uczestniczyć w wojnie przeciwko państwu katolickiemu. Tak stał się dla zwolenników zjednoczenia wrogiem.

Tymczasem Garibaldi przybył ze swoimi ludźmi zza oceanu i wziął udział w walkach z Austriakami. Po perypetiach wkroczył do Rzymu za zgodą szefa cywilnego rządu papieskiego hr. Pellegrino Rossiego. Miasto było niespokojne, na ubogim Zatybrzu miały miejsce antyklerykalne rozruchy. Rossi, który kontynuował reformy i starał się uspokoić sytuację, został w biały dzień zamordowany, przypuszczalnie na zlecenia karbonariuszy. Garibaldi (przebywający akurat w Rawennie) chwalił tyranobójcę. Papież uciekł do Gaety, a w Rzymie ogłoszono wybory. Ojciec święty zagroził ich uczestnikom ekskomuniką, dlatego zagłosowało tylko 250 tys. z 3 mln mieszkańców Wiecznego Miasta. W Maceracie, gdzie kandydował Garibaldi frekwencji pomogli jego legioniści –wszyscy oni zagłosowali, choć granica wieku wynosiła 21 lat, a wśród żołnierzy zdarzali się i 15-latkowie. W Rzymie wprowadzono republikę, którą Garibaldi gorąco poparł. Ogłoszono koniec świeckiej władzy papieża. Sytuacja nadal była niespokojna. W mieście dochodziło do ataków na księży, a poza Rzymem, np. w Ankonie, mordowano ich zupełnie jawnie. W bazylice św. Piotra odprawiano parodie mszy świętej.

W kwietniu 1849 r. w Wiecznym Mieście pojawili się wezwani przez papieża Francuzi. Oddziały gen. Oudinota miały za zadanie chronić Piusa IX, a nie pacyfikować miasto, ale legioniści otworzyli do nich ogień. Francuzi zwyciężyli i wyrzucili ich z Rzymu, co umożliwiło papieżowi powrót.

Kolejne wtajemniczeni Garibaldiego?

Powrót do Italii nie przerwał związków Garibaldiego z ruchem wolnomularskim. W 1850 r. rewolucjonista udał się do Stanów Zjednoczonych, gdzie odwiedził lożę „Tompkins” na Staten Island w Nowym Jorku. Miał wtedy przejść kolejne wtajemniczenie, ale dokumenty na ten temat nie są udostępniane historykom, ponoć spłonęły. W 1854 r. przebywał przez 5 tygodni w Londynie. Miał kontakt z miejscową masonerią i dzięki niej spotkał mieszkających w stolicy Anglii bojowników rewolucyjnych, m.in. Aleksandra Hercena, Aleksandra Ledru-Rollina, Lajosa Kossutha i Stanisława Worcella.

W grudniu 1861 r. z funkcji Wielkiego Mistrza włoskiego Wielkiego Wschodu zrezygnował Costantino Nigra. W Turynie odbyły się wybory nowego mistrza i Garibaldi wziął w nich udział. Stosunkiem głosów 13:l5 przegrał z Filippo Cordovą. Było to zwycięstwo sił umiarkowanych, związanych ze zmarłym kilka miesięcy wcześniej premierem Piemontu Camillo Benso di Cavourem. Cavour był członkiem turyńskiej loży „Ausonia”, ale w przeciwieństwie do Garibaldiego należał do liberałów – opowiadał się za monarchią i przyznaniu praw wyborczych mniejszości społeczeństwa. Głosił hasło „wolnego Kościoła w wolnym państwie”, co w praktyce oznaczało ograniczenie działalności katolików w sferze społecznej czy politycznej. Cavour był autorem ustawy likwidującej klasztory kontemplacyjne i konfiskującej dobra kościelne (1855 r.) W chwili śmierci premiera Piemontu w więzieniu lub na banicji przebywało 70 biskupów i kilkuset księży, a 12 tys.  zakonników i zakonnic było wyrzuconych z domów klasztornych. „Walka wyborcza toczy się dziś pomiędzy Camillo Cavourem a Giuseppe Garibaldim, czyli między tymi, którzy zwalczają papieża z hipokryzją, a tymi, którzy czynią to otwarcie, w sposób demagogiczny”- komentował katolicki publicysta Giacomo Margotti.

Po wyborczej porażce Garibaldi dostał honorowy tytuł Pierwszego Masona Włoch. Przysługiwały mu takie same honory jak Wielkiemu Mistrzowi, ale to go nie zadowoliło. Gdy kilka miesięcy później rywalizujący z Wielkim Wschodem Ryt Szkocki z siedzibą w Palermo przyznał mu funkcję Wielkiego Mistrza, Garibaldi ją przyjął.

Jeden wódz

Mając realną władzę, Garibaldiemu natychmiast ruszył do walki. Kazał podległym sobie wolnomularzom wtajemniczyć swoich towarzyszy broni, rozesłał też do lóż list wzywający do boju o zjednoczenie Włoch opanowanych przez „fałszywych księży z Rzymu”. Pod hasłem „Rzym albo śmierć” pomaszerował na północ. Ekspedycja okazała się klapą. Rewolucjonista na krótko trafił do piemonckiego więzienia.

Władza Garibaldiego znacznie wzrosła w 1864 r. W tym roku po raz drugi odwiedził wyspy brytyjskie i spotkał Wielkiego Mistrza Zjednoczonej Loży Anglii hrabiego Zetlanda. W maju tego roku Wielki Wschód dał Garibaldiemu tytuł Wielkiego Mistrza. Masoni z północy półwyspu Apenińskiego byli wówczas liczniejsi od tych z południa – Turynowi podlegały 72 loże, a Palermo 50. Garibaldi przyjął ofertę. Ku zdziwieniu wolnomularzy z Sycylii, nie zrezygnował z kierowania Rytem Szkockim. Zamiast tego podporządkował sobie całą masonerię na ziemiach włoskich. Spowodowało to opór wśród „braci” z Palermo. Listy z tych czasów, choć pisane dyplomatycznym językiem, świadczą o dużym konflikcie wewnątrz ruchu. Ostatecznie, kiedy Federico Campanella, mason z Palermo mający 33. stopień  wtajemniczenia, zaprotestował przeciw działaniom Wielkiego Mistrza, odwołując się do zasady wolności, Garibaldi wyłączył lożę z Palermo z ruchu masońskiego.  

Antypapieska armia

Pius IX pozostał przywódcą najbardziej znienawidzonym przez Garibaldiego. W 1867 r. w Wenecji Garibaldi wezwał do „wyzwolenia Rzymu spod papieskiej okupacji”. Podburzony tłum zaatakował pałac patriarchy weneckiego, ale sytuację uspokoili sami mieszkańców, wśród których przewagę mieli katolicy. Później Garibaldi zorganizował armię do walki z papieżem, a zaraz potem ruszył do Genewy na Kongres Pokoju. Krytykował tam ojca świętego, co znów spowodowało protesty na ulicach – połowę mieszkańców Genewy stanowili katolicy. W październiku 1867 r. jego antypapieska armia poniosła klęskę. Ostateczną satysfakcję dało mu zajęcie Rzymu przez armię Piemontu w 1870 r. Skonfiskowane zostały wtedy dobra kościelne, w tym pałac papieski, który stał się siedzibą króla Wiktora Emanuela II (dziś urzęduje tam prezydent Włoch).

Niechęć Garibaldiego do katolicyzmu z biegiem czasu przybierała coraz bardziej agresywne formy. Widywano go, jak w Wielki Piątek krzyczał przekleństwa przed drzwiami kościoła. Swojej oślicy nadał imię Niepokalane Poczęcie, aby wyśmiać ogłoszony przez Piusa IX dogmat. Garibaldiemu przypisuje się hasło „księża do łopaty”, snuł on całkiem konkretne wizje zapędzenia duchownych do ciężkich robót. Napisał też powieść „Clelia, czyli rządy klechów”, w której piękna rzymianka, ucieka przed lubieżnym kardynałem. W finale dziewczyna znajduje schronienie na wyspie rządzonej przez Samotnika – władcę mającego cechy antycznego herosa, a przy tym  dziwnie podobnego do autora książki. Powieść przez dwa lata nie mogła znaleźć wydawcy, a gdy ukazała się drukiem, otrzymała miażdżące recenzje. Atmosfera skandalu poskutkowała jednak sukcesem finansowym. Garibaldi interesował się też astrologią.

Jednak kiedy było trzeba, stawał się religijny. Gdy w 1858 r. na prośbę Cavoura walczył z Austriakami, rozpowszechniał „katechizm” swojego autorstwa, a zwolennicy malowali go stylizowanego na Chrystusa i stawiali mu kapliczki. Kiedy dwa lata później wkroczył do Neapolu, skierował się prosto do katedry, jego ludzie rozpuścili zaś plotki, iż z okazji przybycia wodza dokonał się cud upłynnienia krwi św. Januarego. Podczas „Wyprawy tysiąca czerwonych koszul”, czyli inwazji na Sycylię w 1860 r. publicznie się modlił, by zjednać sobie wieśniaków. Lata wcześniej, podczas starć w 1849 r. ustanowił księdza Ugo Bassiego kapelanem armii walczącej z papieżem.  

Do końca życia był wolnomularzem. Po zjednoczeniu Włoch, gdy siedzibą masonerii stał się Rzym, Garibaldi oddał władzę, ale otrzymał tytuł dożywotniego Wielkiego Mistrza. W 1872 r. został honorowym członkiem loży Sanktuarium Rytu z Memphis w Filadelfii, a w 1881 r. loże tego obrządku w USA, Rumunii, Włoszech i Wielkiej Brytanii wybrały go Wielkim Mistrzem. W 1876 r. włoskojęzyczny Wielki Wschód Egiptu dał mu honorowy tytuł Wielkiego Mistrza, a w 1881 r. także Wielkiego Hierofanta. Pod koniec życia pisał do ówczesnego Wielkiego Mistrza, że nie chce na łożu śmierci przyjmować sakramentów. „Chyba tylko szaleniec albo kompletny głupiec może oddawać się w ręce następców Torquemady” - tłumaczył w liście. Chciał też zostać skremowany, co było obyczajem wprowadzanym przez masonów jako przejaw niewiary w zmartwychwstanie ciała. Zmarł w 1882 r.

W 2007 r. podczas uroczystości z okazji 200. rocznicy urodzin Garibaldiego Wielki Mistrz Wielkiego Wschodu Włoch Gustawo Raffi nazwał go najsłynniejszym masonem w historii.

Jakub Jałowiczor

Tekst opublikowany pierwotnie na portalu Fronda.pl 4 I 2014

Bibliografia:

Tomasz Wituch „Garibaldi”, Ossolineum, Wrocław-Warszawa-Łódź-Gdańsk 1983

Mieczysław Żywczyński „Historia powszechna 1789-1870”, PWN, Warszawa 2006

Jacek Bartyzel, „Camillo Benso hrabia di Cavour”, http://www.legitymizm.org/ebp-camillo-benso-hrabia-di-cavour, 12 grudnia 2013

Jacek Bartyzel, „Smutna rocznica. 150-lecie masakry «zjednoczenia» Włoch”, http://www.legitymizm.org/150-lat-okupacji, 9 grudnia 2013

Jacek Bartyzel, „Zwycięzcy piszą historię, czyli raz jeszcze o «zjednoczeniu» Włoch”, http://www.legitymizm.org/io-non-festeggio, 11 grudnia 2013

Mariusz Agnosiewicz, „Testament Garibaldiego”, http://www.racjonalista.pl/kk.php/s,7198, 13 grudnia 2013

Edward Stolper, „Garibaldi massone”, http://www.freemasons-freemasonry.com/garibaldi.html, 9 grudnia 2013

17.02.2017, 14:30

Najnowsze artykuły:

 
 
facebook