reklama
reklama

Szmarowski: Propagandowy pogrom generałów

Szmarowski: Propagandowy pogrom generałów
Zdj. Halibutt, CC BY SA 3.0, via Wikimedia Commons
reklama

Od dłuższego czasu w polskiej przestrzeni publicznej przetacza się burza, związana z odejściami wysokich oficerów z Armii. Zaczęło się podobno od tego, że kilku generałów uznało za nie do przyjęcia to, co odbywało się z udziałem i wokół Bartłomieja Misiewicza.

Żaden z odchodzących co prawda nie zdecydował się na publiczne, pod własnym nazwiskiem, podanie miejsc, zdarzeń i dat, ale legenda poszła w świat. I w żaden sposób nie przeszkadza kolportującym ją, że sam Prezes wyraził wolę, aby już pan Misiewicz uwolnił resort obrony od swojej kłopotliwej obecności.

Opozycja bije na alarm. Odchodzą doświadczeni generałowie. Zahartowani w Iraku, w Afganistanie, będący za pan brat z Amerykanami. Armia bezbronna! Luka w szeregach! Koniec Polski! Sprawą przejął się nawet słynny apolityczny filantrop, pan Jurek z Orkiestry, który skierował dramatyczne przesłanie do żony Prezydenta.
Nie wątpię, że większość odchodzących oficerów ma duże doświadczenie. Z pewnością ubytek kilku z nich oznacza faktyczną, odczuwalną stratę dla Wojska. Ale nie dajmy się zwariować.

Po pierwsze, cały czas mamy w Polsce zbyt wielu generałów. Popularne, choć niezbyt ścisłe, jest porównanie do armii chińskiej, gdzie jest tyle samo generałów, co u nas. Trzeba wziąć poprawkę, bo w Chinach funkcjonuje stopień nadpułkownika, który odpowiada naszemu generałowi brygady, więc te proporcje w przeliczeniu generał na żołnierza, aż tak kosmicznie się nie różnią. Ale pozostaje faktem, że zamiast 40, góra 50 generałów, mamy ich 120. Ściślej - mamy stu dwudziestu oficerów zajmujących etaty generalskie. W 2016 roku co cywila odeszło 120 generałów i pułkowników. Pogrom? Porównajmy te dane z rokiem 2014, gdy liczba odchodzących w tej grupie wyniosła 114 (informacja za TVP Info).

Po drugie, po 20 latach służby nawet taboret nauczy się wreszcie stać na baczność. Tego typu doświadczenie nie jest jeszcze tytułem, aby zostać okrzykniętym niezastąpionym w szeregach. Sam miałem sposobność obcowania w służbie z indywiduami cechującymi się tego właśnie rodzaju doświadczeniem. Mieli ciężkie pagony, a jeszcze cięższy tok rozumowania i najlepsze, co mogli zrobić dla formacji, to po prostu zwolnić zajmowany przez siebie etat.

A po trzecie, gdy czytam słowa generała Różańskiego, który w sposób skandaliczny dyskredytuje ideę i instytucję Obrony Terytorialnej, to ostatnią emocją, którą odczuwałbym w wyniku odejścia tego człowieka z Wojska, byłaby tęsknota.

Szum medialny wokół Armii jest z premedytacją generowany przez biuletyny totalnej opozycji, a najaktywniej przez organ, który po ostatnich kabaretach drzewnych, jest określany mianem Gazety Wiewiórczej. W jakim celu uprawia się taką propagandę klęski, rozbrojenia i upadku sił zbrojnych? Niech każdy odpowie sobie sam.

Dla odmiany, dzisiaj Gazeta Wiewiórcza zabrała się za inny resort. Otóż w obieg puszczono fake newsa o tym, że planowana jest dymisja komendanta głównego Policji, bo rzekomo wykazuje on zbyt mało entuzjazmu. Tę bzdurę natychmiast zdementowało MSWiA, no ale komu by taki detal przeszkadzał. Tak jak nikomu z totalnej opozycji nie przeszkadzało to, że informacja o współpracy Kaczyńskiego z Le Pen przy demontażu Unii, została wyssana z palca przez funkcjonariusza innej gazety.

Brednia zaczyna żyć własnym życiem.

Jedni odchodzą, bo się obrazili, drudzy odchodzą, bo nie przystają do personalnej koncepcji ministra, a inni mają odejść, bo tak postanowili redakcyjni cwaniacy od siania zamętu w państwie.

[]

Gazeta Wiewiórcza w natarciu
Sprostowanie MSWiA

Apel pana Jurka

Rebeliant Szmarowski/salon24

20.03.2017, 12:00

Najnowsze artykuły:

 
 
facebook