reklama

Świadectwo: Zaskoczony przez Jezusa

Świadectwo: Zaskoczony przez Jezusa
Prowadząc niegdyś samochód po nocnym czuwaniu, na ułamek sekundy usnąłem. Wówczas poczułem, że ktoś mnie budzi i pomaga w porę skręcić kierownicą, abym znowu znalazł się na swoim pasie. Okazało się, że jestem przed wysepką na środku drogi. Wiedziałem od razu, że pomógł mi mój Anioł Stróż - mówi o. Józef Witko.

 

Kiedy odkrył w sobie Ojciec charyzmat uzdrawiania?

 

To było po modlitwie wylania Ducha Świętego w maju 1996 r. Wtedy zrodziło się w moim sercu pragnienie sprawowania Mszy św. z modlitwą o uzdrowienie. Postanowiłem więc natychmiast pójść za tym głosem serca. Po otrzymaniu zgody przełożonego, rozpocząłem wraz z grupą odnowy Effatha odprawianie takich Mszy. Był to październik 1996 roku.

 

Przyznaję, że na początku mojej posługi bałem się z odwagą prowadzić modlitwę ze względu na ogromną presję i ataki ze strony współbraci, którzy bądź to zarzucali mi uprawianie guseł bądź tę modlitwę w różny sposób ośmieszali. Ten lęk nie pozwalał mi całkowicie ufać Panu i ze swobodą modlić się o uzdrowienie. Mogę dziś powiedzieć, że uleganie mu było chyba największym moim błędem. Ale mimo, że żarty z mojej posługi nie ustały, teraz w moim sercu jest już odwaga. Liczy się tylko to, czego doświadczają uzdrawiani ludzie.

 

Nie spodziewał się chyba Ojciec, że Jezus obdarzy go takim charyzmatem?

 

To prawda, nigdy wcześniej nie przypuszczałem, że będę pełnił taką posługę, że będę świadkiem tego jak Pan Jezus rzeczywiście i natychmiast uzdrawia. Myślałem, że uzdrowienia dokonują się tylko w cudownych miejscach, w sanktuariach czy też przez modlitwę świętych. Tymczasem podczas modlitwy wstawienniczej czy głoszonego słowa widzę dziś jak Pan Jezus dokonuje znaków. Miedzy innymi uzdrowień. I to jest niesamowity moment. Niesamowity, bo świadczący o tym jak bardzo Bogu zależy na nas, skoro niezwłocznie odpowiada na naszą modlitwę.

 

Ale jak Go poprosić, by nam odpowiedział? W książkach Ojciec często wspomina o modlitwie do ran Pana Jezusa…

 

Nie odprawiam jakichś specjalnych modlitw o uzdrowienie. Posługuję się raczej słowami Pana Jezusa, który powiedział: „Proście, a będzie wam dane… Albowiem każdy, kto prosi otrzymuje (Mt 7,7-8)”. Proszę zatem o uzdrowienie i je otrzymuję. Często używam też słów z Pisma św. np. tych wypowiedzianych przez trędowatego: „Jeśli zechcesz, możesz mnie oczyścić (Mk 1,40)”; albo słów Bartymeusza: „Jezusie, Synu Dawida, ulituj się nade mną! (Mk 10,47)”. Posługuję się również modlitwą spontaniczną, podczas której proszę o uzdrowienie przez Najświętsze Rany Jezusa, gdyż: „W Jego Ranach jest nasze uzdrowienie (Iz 53,5)” i przez Najświętszą Krew Pana Jezusa, gdyż: „Krwią Jego ran zostaliście uzdrowieni (1P 2,24)”. Często też pomagam w czasie adoracji uświadomić sobie obecność Pana Jezusa w Najświętszym Sakramencie, wskutek czego wierni doświadczają tej obecności właśnie przez uzdrowienie.

 

A modlitwa w językach? Bezpośrednio po niej otrzymuje Ojciec wiele słów poznania i obrazów od Pana Jezusa…

 

Tak, często modlę się w językach, czyli tzw. glossolalią. Wówczas sercem nadaję intencję np. o uzdrowienie z choroby lub uwolnienie od niej albo po prostu – wielbiącą. Ten sposób bardzo mi pomaga. W języku ojczystym często brakuje mi słów, a w modlitwie w językach czuję komfort, bo słowa płyną z serca, bez wysiłku i zaangażowania rozumu, po prostu same. Mój umysł wówczas odpoczywa. Dlatego, kiedy kończę modlić się językami, zanim umysł zacznie "pracować", pojawiają się impulsy lub słowa poznania mówiące o uzdrowieniach. Czasem jest to np. jakiś obraz, wrażenie, poruszenie.

 

No właśnie, jak te obrazy dobrze zinterpretować? Łatwo się pomylić?

 

Jak wszędzie tak i w tej posłudze pomyłki się zdarzają. Zresztą pomyłki są niejako wpisane w naszą ludzką naturę, dzięki nim uczymy się. Dziecko uczące się chodzić często upada, ale właśnie te upadki pozwalają mu nauczyć się poruszania. Tak samo i w modlitwie o uzdrowienie.

 

Kiedy np. ktoś przed Mszą św. przyjdzie do zakrystii i poprosi mnie o modlitwę za osobę chorą na raka lub mającą mieć operację, wówczas, w czasie kiedy padają słowa poznania, umysł może podsunąć mi tę intencję, a ja zinterpretuję ją jako słowa poznania, mówiąc, że w tym momencie Jezus dotyka, uzdrawia tę osobę. A tak nie zawsze jest. Czasami, gdy widzę chorą osobę i chciałbym, aby ona została uzdrowiona, może wydawać mi się, że Pan ją uzdrawia. To się zdarza.

 

A co jeśli ktoś był 10 razy na Mszach św. z modlitwą o uzdrowienie i go nie otrzymał? Powinien chodzić na nie dalej, czy zrezygnować, uznając to za Wolę Bożą?

 

To trudne pytanie. Zacznę może od takiego porównania. Wyobraźmy sobie, że choroba to taka bryła lodu znajdująca się w chłodnym lub mroźnym pomieszczeniu. Gdy zaczynamy na nią chuchać, ta bryła zaczyna topnieć. Dzieje się tak, choć jeszcze tego nie widać. Nasze usta są małe i ilość ciepła wychodząca od nas jest niewielka. Ale gdyby były one jak ogromna rura, bylibyśmy w stanie wychuchać przez nią dużo ciepła i widzielibyśmy jak lód topnieje.

 

Jeżeli modlimy się o uzdrowienie sami lub we wspólnocie, to wówczas "chuchamy" i pod wpływem modlitwy, naszej wspólnej modlitwy lub osoby, która modli się indywidualnie, choroba, tak jak ta bryła lodu, rozpuszcza się. W zależności od wielkości bryły, potrzeba więcej lub mniej czasu, aby całkowicie stopniała. Wiele świadectw mówi o cieple poprzedzającym uzdrowienie. Bywa, że jeden zostanie uzdrowiony od razu, a inny po kilku lub kilkunastu uczestnictwach we Mszy św. Ale za każdym razem, na każdej Mszy św., jesteśmy dotykani i uzdrawiani. Mając tego świadomość łatwej będzie nam tych uzdrowień doświadczyć na co dzień.

 

Jak ma się to do słów św. Jana od Krzyża, który powiedział, że im więcej od Pana Boga oczekujemy, tym więcej otrzymamy?

 

Cóż, często nasza niewiara albo fałszywa pokora sprawiają, że ograniczamy Boga, który jest przecież wszechmocny i nieograniczony niczym z wyjątkiem ludzkiej wolnej woli. Jezus powiedział, że wszystko jest możliwe dla tego, kto wierzy. Wszystko! Możemy zatem otrzymać wszystko, co jest nam potrzebne do obfitego życia. Ale nie otrzymujemy, bo nie prosimy. A nie prosimy, bo nie wierzymy, że możemy otrzymać.

 

Czy również tyczy się to osób dręczonych i zniewolonych? Czy zawsze jest im potrzebna modlitwa o uwolnienie? A może czasem wystarczy, by poprosiła Ducha św. o wypełnienie jej serca? Ojciec Święty Jan Paweł II podczas pielgrzymki do Polski nie odprawiał egzorcyzmu, tylko wołał do Ducha Świętego, by zstąpił i odnowił oblicze tej ziemi…

 

Tak, ale Duch Święty nie robi niczego na siłę. Jeżeli otwieramy się na Ducha Świętego, jeżeli z Nim współpracujemy – wówczas zmieniamy się. W przeciwnym wypadku on, szanując naszą wolność, nie uczyni nic. Tak samo jest, gdy prosimy, aby Duch Święty zstąpił na osobę zniewoloną, a ona tego pragnie i jest do tego odpowiednio przygotowana. Uwolnienie dokonuje się pod warunkiem, że osoba uwalniana podejmie współpracę z Duchem Świętym, aby to uwolnienie mogło rzeczywiście zaistnieć. Poza tym uwolnienie to proces. Człowiek dotknięty przez Ducha Świętego dopiero zaczyna uczyć się wolności. Dlatego potrzebujemy modlitwy. Dzięki niej człowiek doświadcza rzeczywistej ulgi. A po modlitwie o uwolnienie jest również modlitwa, aby Duch Święty wypełnił uwolnione miejsca i osobę, by dalej ją prowadzić. I to działa. Człowiek staje się coraz bardziej wolny. Chociaż dziś, kiedy coraz więcej ludzi cierpi przez dręczenia, ataki złego ducha, egzorcyzmy mogą być czasem dla takiej osoby jedynym ratunkiem.

 

I tu chyba przydaje się pomoc świętego Michała…

 

Tak, przydaje się za każdym razem, kiedy modlę się o uzdrowienie i uwolnienie. Proszę wówczas św. Michała o wstawiennictwo, o ochronę, o pomoc w walce ze złym duchem czy też o ochronę, aby szatan nie kradł z serc słuchaczy głoszonego słowa. Św. Michał jest naprawdę bardzo pomocny, modlitwę do niego odmawiam na zakończenie każdej Mszy Świętej.

 

Sam Pan Jezus nie wystarczy?

 

Pewnie, że wystarczy. Nawet imię św. Michała oznacza przecież, że przede wszystkim to Bóg jest i to On jest początkiem wszystkiego, co istnieje i tylko On jest tym, który ustanawia wszelkie prawa. Ale sami wiemy, że w tym świecie ciężko jest nam żyć w pojedynkę. Ciężko też w pojedynkę jest się modlić i ufać Jezusowi. Dlatego tak jak we wspólnocie sióstr i braci łatwiej jest nam żyć, modlić się i radzić sobie z problemami, tak samo jest i z pomocą, jaka płynie z góry, od świętych. Pomoc aniołów, a zwłaszcza św. Michała, jest nieodzowna w tej wędrówce do ziemi obiecanej jaką jest niebo. Dzięki nim możemy uniknąć wielu błędów, a tym samym i niepotrzebnego cierpienia. Prawda o świętych obcowaniu pokazuje nam, że powinniśmy liczyć na siebie nawzajem. Wówczas jest łatwiej.

 

Ojciec też z tej pomocy korzysta?

 

Oczywiście. Kiedyś wychodząc ze sklepu na ułamek sekundy zatrzymałem się w drzwiach wejściowych. Nie wiem dlaczego. W tym samym momencie duża gliniana doniczka spadła z okna znajdującego się nad sklepem i roztrzaskała się tuż przede mną na chodniku. Gdybym się nie zatrzymał, a mówiąc dokładniej, gdyby mnie nie powstrzymał Anioł Stróż, ta doniczka rozbiłaby się na mojej głowie. Nie chce myśleć jakie byłyby tego skutki. Było to w Krakowie, na Placu Szczepańskim, kiedy byłem jeszcze klerykiem.

 

Innym razem miałem jechać do osoby opętanej, aby sie nad nią pomodlić. W pewnej chwili, gdy schodziłem ze schodów, ktoś popchnął mnie (tego nie czułem, ale gdy przyjechałem do osoby opętanej wszystko było dla mnie jasne) i po prostu spadłem. Nic sobie jednak nie złamałem, choć taki upadek powinien skończyć się złamaniem lub poważną kontuzją. Wierzę, że anioł czuwał wtedy nade mną.

 

Inny przykład. Prowadząc niegdyś samochód po nocnym czuwaniu, na ułamek sekundy usnąłem. Wówczas poczułem, że ktoś mnie budzi i pomaga w porę skręcić kierownicą, abym znowu znalazł się na swoim pasie. Okazało się, że jestem przed wysepką na środku drogi. Wiedziałem od razu, że pomógł mi mój Anioł Stróż.

 

Kiedyś też miałem bardzo pouczający sen. I chociaż to był sen, jestem przekonany, że pochodził od Boga. Otóż będąc kuszonym do uczynienia zła, czułem, że już nie dam rady się opierać i zaraz się poddam. Wówczas pojawił się obok mego łóżka anioł, a ja usłyszałem słowa: „Z nim dasz radę”. Rzeczywiście od tamtego czasu, z pomocą aniołów, mogę żyć bezpieczniej. Przyzywam wstawiennictwa Anioła Stróża i św. Michała codziennie i to działa, czuję ich obecność i pomoc. Czuję w sercu pokój; pewność, że jestem bezpieczny, zwłaszcza, gdy biorę udział w egzorcyzmach. Mogę na nich liczyć.

 

Życzę też wszystkim czytelnikom, aby uwierzyli, że aniołowie mogą im w bardzo wielu rzeczach pomóc. Bóg obdarzył ich potężną mocą, która mogą się posługiwać właśnie, aby przychodzić z pomocą każdemu z nas. Jeżeli w to uwierzymy, jeżeli będziemy mieć tego świadomość, to wówczas na każdym kroku będziemy mogli prosić ich o pomoc. A prosząc będziemy tej pomocy doświadczać. Niech zatem św. Michał Archanioł i Anioł Stróż nieustannie czuwają nad czytelnikami tego dwumiesięcznika, niech pomagają im w codziennym życiu, a Pan Jezus niech obficie błogosławi każdego dnia, uwalnia od zniewoleń, uzdrawia wszelkie rany serca, leczy każda chorobę i chroni przed wszelkim złem. Niech Pan Jezus we wszystkich czytelnikach i ich codziennym życiu będzie uwielbiony.

 

O. Józef Witko

 

Wywiad pojawił się w nowym numerze "Któż jak Bóg".  

21.04.2012, 13:20 reklama

Komentarze (65):

Kristian Kwi 21, 2012, 1:32 po południu

Ja bym chciał wiedzieć, czy przy tej modlitwie językami jest jakiś tłumacz?

mj Kwi 21, 2012, 5 po południu

Tak, często modlę się w językach, czyli tzw. glossolalią. Wówczas sercem nadaję intencję np. o uzdrowienie z choroby lub uwolnienie od niej albo po prostu – wielbiącą. Ten sposób bardzo mi pomaga. W języku ojczystym często brakuje mi słów, a w modlitwie w językach czuję komfort, bo słowa płyną z serca, bez wysiłku i zaangażowania rozumu, po prostu same. Mój umysł wówczas odpoczywa.
-----------------
Nie wierze, ze to pochodzi od Boga.
\"Bez zaangazowania rozumu\", \"rozum odpoczywa\".
Co bez rozumu- jest bezrozumne.
Lecz Bog nie jest bezrozumny.
\"Slowa plyna z serca\"- ale jakie slowa?
To nie slowa, tylko belkot- dzwieki bez sensu.
Slowo ma bowiem sens, znaczenie.
Bog nie jest belkotliwy.
Nie wierze w te cala \"glossolalie\"
Prawdziwy Dar jezykow polegal na tym, ze Apostolowie mogli mowic w kazdym jezyku, jak im Duch pozwalal mowic.
A kazdy kto ich sluchal slyszal zrozumiala mowe, we wlasnym jezyku.
Dar jezykow nie jest darem niezrozumialego belkotu.
Duch nie jest belkotu.

>Dlatego, kiedy kończę modlić się językami, zanim umysł zacznie \"pracować\",

Tak wiec sam przyznaje, ze cala ta \"modlitwa w jezykach\" jest z wylaczeniem rozumu.
Ale Wiara jest to nadprzyrodzony akt rozumu.
A niezrozumiale dzwieki, ktore \"same plyna\" przy wylaczonym rozumie od jakiego ducha pochodza, od kogo \"same\" plyna?

PIOTRMICHAL Kwi 21, 2012, 5:51 po południu


@Kristian

5. Dar tłumaczenia języków

“Jeśli więc ktoś korzysta z daru języków, niech się modli, aby potrafił to wytłumaczyć.” (1Kor 14,
13)
Tłumaczenie języków jest kolejnym darem Ducha Świętego. Polega na przekazywaniu
wiadomości, jakie pragnie zakomunikować Duch Święty w językach. W pewnych momentach
modlitwy jeden z obecnych może powiedzieć kilka niezrozumiałych zdań, które będą proroctwem
w językach przekazującym wiadomość od Jezusa, obecnego pośród modlącego się ludu. Bywają to
słowa skierowane do całej grupy bądź też do kogokolwiek z zebranych. Osoba, która otrzymuje
taki dar, czuje, że w jej usta kolejno wkładane są słowa jedno po drugim, to znaczy, po
wypowiedzeniu na głos pierwszego nasuwa się następne i tak dalej. Umysł nie jest z tym zupełnie
związany, a myśli są jak gdyby zupełnie gdzie indziej.
http://www.oaza-swanna.info/sow/konferencje/Charyzmaty.pdf

mj Kwi 21, 2012, 7:40 po południu

5. Dar tłumaczenia języków
“Jeśli więc ktoś korzysta z daru języków, niech się modli, aby potrafił to wytłumaczyć.” (1Kor 14,
13)
 
---------------------
 
Niech sie modli o to by potrafil wytlumaczyc.
Wytlumaczyc jak to jest, ze mowi jezykiem.
I wytlumaczyc to co mowi.
Dar jezykow NIE JEST darem belkotu !
Nie jest zadna \"glossolalia\".
Duch nie belkocze.
Lecz Dar polega na tym, ze kto go ma- moze mowic w kazdym jezyku, jak mu Duch pozwala mowic.
Apostolowie nie studiowali jezykow.
Lecz byli rozeslani na caly swiat.
I mowili takim jezykiem, w jakim mowiono tam gdzie ich Duch zaprowadzil.
Tak, jak Duch im pozwalal mowic.
Choc sie nie uczyli- mowili w jezyku ludow do ktorych poszli.
Jak im Duch pozwalal mowic.
Gdyby Apostolowie belkotali w \"glossolalii\"- ktoz by za nimi poszedl ?
A jednak dzis, w czasie obledu- ida za tymi ktorzy belkotaja.
To jest nedza rozumu.

A Dar tlumaczenia jezykow nie jest darem \"tumaczenie belkotu\".
Lecz jest darem objasniania sensu slowa.
A uczcie sie na swoim przykladzie czym jest Dar tlumaczenia !
Oto bowiem czytacie zdanie (ale nie belkot w \"glossolalii\"!): \"jesli więc ktoś korzysta z daru języków, niech się modli, aby potrafił to wytłumaczyć.
I myslicie sobie, ze to jest o \"objasnianiu belkotu\".
Bo nie rozumiecie sensu slowa, bo nikt wam nie objasnil.
Lub powtarzacie \"dar jezykow, dar jezykow\" i myslicie, ze to o \"glossolalii\", czyli ze o belkocie.
Bo nie macie zrozumienia Slowa.
To bowiem jest Dar jezykow:
I wszyscy zostali napełnieni Duchem Świętym, i zaczęli mówić obcymi językami, tak jak im Duch pozwalał mówić. Przebywali wtedy w Jerozolimie pobożni Żydzi ze wszystkich narodów pod słońcem. Kiedy więc powstał ów szum, zbiegli się tłumnie i zdumieli, bo każdy słyszał, jak przemawiali w jego własnym języku. «Czyż ci wszyscy, którzy przemawiają, nie są Galilejczykami?» - mówili pełni zdumienia i podziwu. «Jakżeż więc każdy z nas słyszy swój własny język ojczysty? - Partowie i Medowie, i Elamici, i mieszkańcy Mezopotamii, Judei oraz Kapadocji, Pontu i Azji, Frygii oraz Pamfilii, Egiptu i tych części Libii, które leżą blisko Cyreny, i przybysze z Rzymu, Żydzi oraz prozelici, Kreteńczycy i Arabowie - słyszymy ich głoszących w naszych językach wielkie dzieła Boże».

To jest Dar jezykow.
Gdy kazdy slyszy swoj jezyk.
To jest Dar.
Ze Apostolowie mowili obcymi jezykami, jak im Duch pozwalal.
Choc sie ich nie uczyli.
Gdy do Medow- mowili w jezyku Medow, gdy do Egipcjan- w jezyku Egiptu, do Partow- w jezyku Partow i tak dalej, jak wyzej zaswiadcza Slowo Boze.
To jest Dar jezykow.
Bo gdyby poszli do Medow i belkotali w \"glossolalii\"- wzieli by ich za oblakanych i precz by wygnali.
Albo gdyby poszli do Egiptu i tam glosili \"w glossolalii\"- tak samo by ich potraktowano.
Dzis jednak wysluchuja w zachwycie nawet i belkotu!
 
Duch NIE JEST duchem belkotu, lecz Prawdy.
Prawda JEST Slowem, nie belkotliwym dzwiekiem.
Wielkie Dziela Boze glosi sie w jezykach narodow.
A Dar tlumaczenia jest Darem zrozumienia sensu SLOWA.
Darem prorokowania.
Nie ma jednak zadnego sensu w belkocie.

BAYOY Kwi 21, 2012, 8:54 po południu

Proponuję wybrać się na tego rodzaju Mszę Św., aby wyrobić sobie własne zdanie.Ja byłem i nie żałuję.

pokaż więcej komentarzy

Najnowsze artykuły:

Separatyści zestrzelili kolejne samoloty. Zobacz film

Separatyści zestrzelili kolejne samoloty. Zobacz film Separatyści zestrzelili kolejne samoloty. Tym razem trafili „właściwie” i na ziemię spadły dwa ukraińskie myśliwce. W sieci pojawił się film, na którym widać ich radość z okazji udanego ataku. Zestrzelenie dwóch myśliwców potwierdził rzecznik ukraińskiego wojska. Według niepotwierdzonych jeszcze informacji chodzi tu o samoloty Su-25. Trafiono je w rejonie wsi Saur-Mohyła. W każdym mogła znajdować się do dwóch żołnierzy. ...

Krew dzieci zabitych w Szpitalu Świętej Rodziny spadnie na Hannę Gronkiewicz-Waltz

Krew dzieci zabitych w Szpitalu Świętej Rodziny spadnie na Hannę Gronkiewicz-Waltz Jeśli celem zwolnienia prof. Bogdana Chazana ze Szpitala Świętej Rodziny było doprowadzenie do tego, by w placówce tej zaczęto zabijać dzieci, to trudno nie zadać pytania, kiedy zostanie zabite pierwsze? Mam nadzieję, że tak nie będzie, że lekarze w tej placówce nie będą chcieli splamić swoich rąk krwią niewinnych. Ale wystarczy jeden czy dwóch karierowiczów, którzy wyczują atmosferę i uznają, ...

Anna Fotyga: Prorosyjskie organizacje separatystyczne powinny znaleźć się na unijnej liście organizacji terrorystycznych

Anna Fotyga: Prorosyjskie organizacje separatystyczne powinny znaleźć się na unijnej liście organizacji terrorystycznych   Anna Fotyga i Charles Tannock, zwrócili się do Rady UE z interpelacją, w której wzywają do wpisania Ługańskiej Republiki Ludowej i Donieckiej Republiki Ludowej na unijną listę organizacji terrorystycznych. Anna Fotyga i Charles Tannock, europosłowie należący w PE do Grupy Europejskich Konserwatystów i Reformatorów, zwrócili się do Rady UE z interpelacją, w której wzywają do wpisania Ługańskiej Republiki Ludowej ...

Ks. Dariusz Kowalczyk SJ dla Fronda.pl: Nominacja prof. Fuszary nie wróży niczego dobrego. W Polsce będzie więcej ideologii gender, mniej zdrowego myślenia

 Ks. Dariusz Kowalczyk SJ dla Fronda.pl: Nominacja prof. Fuszary nie wróży niczego dobrego. W Polsce będzie więcej ideologii gender, mniej zdrowego myślenia „Pomocy i wyrównania szans na pewno nie potrzebują homoseksualiści i feministki. Powiedziałbym, że raczej rodziny wielodzietne, które z trudem wychowują dzieci dla dobra nas wszystkich”. Portal Fronda.pl: Nowym pełnomocnikiem rządu ds. równego traktowania ma zostać prof. Małgorzata Fuszara, promotorka gender studies w Polsce. Jak ta decyzja świadczy o polityce rządu, polityce premiera Donalda Tuska? Ks. ...

Prof. Pawłowicz: Kwalifikacje językowe pana Tuska kwalifikują go do sprzedawania w GS-ie artykułów rolno-spożywczych

Prof. Pawłowicz: Kwalifikacje językowe pana Tuska kwalifikują go do sprzedawania w GS-ie artykułów rolno-spożywczych „Mnie się wydaje, że kwalifikacje językowe pana Tuska kwalifikują go do sprzedawania w GS-ie artykułów rolno-spożywczych, ewentualnie gwoździ” - uważa prof. Krystyna Pawłowicz. „Nigdy nie słyszałam, żeby mówił w jakimkolwiek obcym języku. Chociaż chwalił się, że śpiewa kolędy po niemiecku w domu” - powiedziała na antenie Superstacji prof. Krystyna Pawłowicz. Parlamentarzystka argumentowała: „A ...

Mam nadzieję, że Rigamonti niczego nie obiecała pani „Agnieszce"

Mam nadzieję, że Rigamonti niczego nie obiecała pani „Agnieszce Rigamonti powiedziała w wywiadzie do Tysiąc: „ja pani nic nie obiecuję". Mam nadzieję, że niczego nie obiecano pani „Agnieszce". Sądzę, że i ją może spotkać mniej lub bardziej przykre rozczarowanie. "Niedoszła aborcjonistka", która ma "sposób na życie": „Chcę więcej pieniędzy". Takimi słowami Magdalena Rigamonti opisała kobietę, która kiedyś walczyła o aborcję „ze względów zdrowotnych". Tak proaborcyjne media podsumowały kobietę, która ...

Jak TVN zaciemnia konflikt izraelsko-palestyński

Jak TVN zaciemnia konflikt izraelsko-palestyński Według prezesa Towarzystwa Przyjaźni Izrael - Polska, TVN przedstawia nieprawdziwą interpretację konfliktu izraelsko-palestyńskiego. Ofiary, jakie ponosi Izrael, nie interesują tej telewizji. Publikujemy poniżej list prezesa Towarzystwa Przyjaźni Izrael-Polska, Zvi Henryka Kelnera. List jest odpowiedzią na nierzetelną relację z konfliktu izraelsko-palestyńskiego, jaką przedstawia telewizja TVN. "Szanowny Panie redaktorze, Jako obywatel Izraela polskiego ...

"Nawet na polu do chorego zwierzęcia nie strzela się tylko usypia"

"Wzywając policję, nikomu do głowy nie przyjdzie, że może ona pacjenta zabić! Przecież nie po to się prosi o pomoc policję" - mówi prof. Waldemar Halota z Collegium Medicum Uniwersytetu Mikołaja Kopernika. Sytuacja jaka miała miejsce w Szpitalu Miejskim w Rudzie Śląskiej nie pozostawia złudzeń. Policjanci podczas interwencji zabili zamordowali pacjenta. Tak uważa prof. Waldemar Halota z Collegium Medicum Uniwersytetu Mikołaja Kopernika, ...

"Dziś Putin przypomina szczura zapędzonego w kąt"

- Dziś Putin przypomina szczura zapędzonego w kąt. Nie ma możliwości ucieczki, dlatego nie ma nic do stracenia. Właśnie dlatego może być bardzo agresywny i niebezpieczny - mówi "Rz" Władimir Bukowski. Władimir Bukowski nie ma wątpliwości: za zestrzelenie malezyjskiego samolotu pasażerskiego nad Donbasem (Ukraina) odpowiada Władimir Putin: "Prawną odpowiedzialność powinni ponieść ci, którzy wciskali guzik. Niewykluczone, że rosyjskie służby już zlikwidowały ...

Dowiemy się, czy to Rosjanie zabili Litwinienkę

Dowiemy się, czy to Rosjanie zabili Litwinienkę Władze Wielkiej Brytanii zgodziły się na publiczne dochodzenie w sprawie śmierci Aleksandra Litwinienki. A to może pomóc ustalić, czy został on zabity przez rosyjskie służby specjalne. Na śledz­two pu­blicz­ne na­le­ga­ła żona Li­twi­nien­ki oraz pro­ku­ra­tor Ro­bert Owen, ba­da­ją­cy tę spra­wę. Tłu­ma­czył, że tylko taka forma do­cho­dze­nia po­zwo­li mu od­po­wie­dzieć na klu­czo­we py­ta­nie: czy w za­bój­stwo Ro­sja­ni­na za­mie­sza­na ...

reklama

reklama

Najczęściej czytane

reklama

Najczęściej komentowane

reklama

Wybrane artykuły

facebook