- Moje słowa zmieniły postrzeganie problemu aborcji u wielu osób. Większość z nich nie zetknęła się bezpośrednio z takim przypadkiem i uważa, że jedynym wyrazem współczucia dla zgwałconej kobiety jest zaoferowanie jej aborcji. Zapominają o poczętym w wyniku gwałtu dziecku. Tymczasem to nie ono - jak się najczęściej uważa - jest najgorszym skutkiem gwałtu, ale właśnie aborcja – mówi Rebecca Kiessling, amerykańska prawniczka, poczęta w wyniku w wyniku gwałtu.

 

- To właśnie zabicie dziecka jest najbardziej traumatycznym przeżyciem dla kobiety, co potwierdzają badania dr. Davida Reardona, dyrektora Elliot Institute. Niektóre kobiety mówią wprost, że dokonanie aborcji było dla nich gorszym przeżyciem niż sam gwałt. Aborcja często wywołuje u nich depresję, zwiększa ryzyko uzależnień, samobójstwa itd. Sprawia, że znajdują się one w gorszej sytuacji niż przed aborcją. Tak więc nie jest to prawdziwy wyraz współczucia dla zgwałconych kobiet... Jeśli naprawdę chce się okazać troskę ofiarom gwałtu, to trzeba pomóc im, by urodziły dziecko – dodaje autorka książki „"Poczęta w wyniku gwałtu, historia nadziei".


Matka Rebecci Kiessling także chciała dokonać aborcji. -  Takie jest też nastawienie wielu osób, nawet tych, które z gruntu są przeciwne temu procederowi, ale w tym przypadku robią wyjątek. Ludzie popierający aborcję w przypadku gwałtu zwykle opierają się na trzech błędnych założeniach: że ofiara gwałtu chce aborcji, że lepiej ułoży sobie życie, jeśli jej dokona, oraz że życie dziecka nie jest warte tego, by matka donosiła je do samego porodu – mówi kobieta. Ostatecznie trafiła do ośrodka adopcyjnego i dziś podróżuje po świecie, by dzielić się niezwykłym świadectwem swojego ocalenia.  - Dopiero gdy ludzie stykają się osobiście z osobami takimi jak ja, z żywą historią człowieka poczętego w wyniku gwałtu, zaczynają inaczej patrzeć na problem aborcji. Wtedy współczują tym osobom – dodaje Kiessling.


- Żyję dziś dzięki temu, że grupa ludzi doprowadziła do tego, iż aborcja [w stanie Michigan - red.] była w tym czasie całkowicie nielegalna. Wiele osób chciało mnie zbyć, mówiąc: "Po prostu miałaś szczęście". Ale rzecz w tym, że ja wcale nie szczęściu zawdzięczam życie, ale właśnie prawu! – mówi kobieta.


- Oczywiście kobiety mają prawo do decydowania o własnym ciele. Ale to nie jest prawo absolutne. Ograniczają je prawa innych osób. Życie innego człowieka jest ważniejsze. Dlatego gdy czasami niektórzy pytają mnie, czy to nie ekstremizm domagać się od zgwałconych kobiet, by urodziły poczęte w ten sposób dzieci, odpowiadam: "To osoby, które samowolnie decydują o życiu innych, np. dzieci poczętych w wyniku gwałtu są ekstremistami – konstatuje Kiessling.


eMBe/ND.pl