reklama
reklama

Psycholog: Nowa podstawa programowa I klasy jest za trudna dla statystycznego 6-latka

Psycholog: Nowa podstawa programowa I klasy jest za trudna dla statystycznego 6-latka
- Nie ma podstawy programowej specyficznie adresowanej do 6-latków. Te, które zostają w zerówce realizują podstawę dla 5 latków- dwukrotnie: najpierw jako 5-cio, potem 6-latki. Te które idą do I klasy - dla 7-latków! W rezultacie systemowo rozwarstwiono populację tej grupy wiekowej, skazując na segregację: na „lepsze” rozpoczynające naukę w I klasie i „gorsze” pozostające w przedszkolu/zerówce. Nic dziwnego, że wielu rodziców z obawy przed wykluczeniem dziecka posyła je do I klasy, licząc, że „jakoś sobie” poradzi  – mówi portalowi Fronda.pl Urszula Moszczyńska, psycholog.

Trwa kampania MEN zachęcająca do wysyłania 6-latków do szkół. Pojawia się jednak bardzo wiele głosów, że nie radzą sobie w I klasie? Wcześniej nie zdarzało się żeby dziecko w pierwszych latach musiało powtarzać rok. Teraz w wielu szkołach dzieci cofane są do zerówki w trakcie roku szkolnego albo zaczynają szkołę od nowa już jako 7-latki. Z czego wynikają obecne niepowodzenia szkolne 6-latków?

 

- Zgłaszający się do poradni rodzice, którzy zdecydowali się posłać sześciolatka do I klasy, skarżą się, że dzieci nie nadążają za tokiem lekcji, przychodzą z „zaległościami” ze szkoły. Przy pomocy rodziców uzupełniają braki i odrabiają lekcje do późnych godzin. W dzienniczkach dzieci dostają uwagi dotyczące ich zachowania: wstawania z ławek chodzenia po klasie. U niektórych dzieci pojawiają się objawy zaburzeń emocjonalnych w postaci moczenia, zaburzeń snu i łaknienia. Bywa, że dzieci 6-letnie zasypiają w kącie świetlicy. Doświadczeni nauczyciele skarżą się na niemożność pogodzenia realizacji programu z wymaganiami formalnej organizacji nauki np. zalecona praca z dziećmi na dywanie, a nauka kaligrafii czy naturalna chęć zabawy, potrzeba ruchu, krótszy niż u 7-latka czas koncentracji uwagi, a z drugiej strony konieczność wytrzymania 45 minut nauki zwłaszcza w klasach mieszanych. Problemy stwarza nawet prowadzenie zajęć WF - w klasach mieszanych - nauczyciele prowadzą dwie równoległe, bo sześciolatki nie nadążają "za programem i siedmiolatkami".


Minister edukacji Krystyna Szumilas zachwala nowy program, mówiąc że jest dostosowany do potrzeb młodszych dzieci, które uczą się przez zabawę. Nauczyciele jednak "gnają" z realizacją programu i dzieci mają czasem dużo lekcji do odrobienia. Trudno mówić o czasie na zabawę nawet po lekcjach, gdy chce się być dobrze przygotowanym do lekcji. Gdzie tu prawda?

 

- Nowa podstawa programowa klasy pierwszej jest za trudna dla statystycznego 6-latka. Proponowane standardy edukacyjne przenoszą wymagania stawiane do tej pory siedmiolatkom na sześciolatki, które często nie są w stanie im sprostać. Ponadto nowy program - kumulując dotychczasowe wymagania dla zerówek i pierwszych klas w jednym roku - zrywa z zasadą nauczania zintegrowanego, bo wyznacza konkretne efekty do osiągnięcia dziecku już po I klasie. Dotychczas dziecko miało możliwość opanowania określonej umiejętności w dłuższym okresie ( jeśli nie opanowało w klasie I, mogło to zrobić w klasie II, czy nawet III). W podstawie zapisano nierealistyczne, niezgodne z prawidłowościami rozwojowymi wymagania. Według autorów reformy 6-letni uczeń I klasy „zna wszystkie litery alfabetu, pisze krótkie zdania, przepisuje, pisze z pamięci, dba o estetykę i poprawność graficzną, przestrzega zasad kaligrafii, samodzielnie czyta lektury wskazane przez nauczyciela, czyta ze zrozumieniem krótkie teksty, nawet lektury (niektóre dzieci osiągają taki poziom umiejętności opanowania techniki czytania dopiero w trzeciej klasie, chociaż zaczynają szkołę jako siedmiolatki, i to po przygotowaniu w „starej” zerówce)."


Rozwój funkcji percepcyjnych (wzrokowych, słuchowych, motorycznych) wielu dzieci 6-letnich jest niedojrzały do przyjęcia takiego obciążenia. Nie ma naukowej podstawy do tego, aby sądzić, że dokonało się znaczące przyspieszenie rozwoju wskazujące, że przeciętne 6-latki (na poziomie norm wiekowych) osiągają poziom rozwoju 7-latków. Wymusza się przyspieszone tempo opanowania umiejętności czytania, pisania w sytuacji gdy: około 30% dzieci sześcioletnich ma nieukończony proces rozwój mowy i nie wymawia wszystkich fonemów języka (r, sz, ż, cz, dż ); nie potrafi też wystarczająco sprawnie dokonywać operacji (typu analiza, synteza, różnicowanie) na materiale dźwiękowym. Ostatnie badania wskazują raczej na spowolnienie tempa opanowywania tych umiejętności co w konsekwencji będzie prowadziło do powstawania rozbieżności pomiędzy możliwościami dzieci a oczekiwaniami programowymi. Mieszanie roczników, 6 i 7-latków (nawet przy ewentualnym rozdziale roczników w klasach), stwarza nierówne szanse opanowania materiału i nie wiadomo tak naprawdę jak i kiedy ma się to wyrównać.

Kto nie sprosta może powtórzyć klasę! - to rozwiązani proponowane przez autorkę reformy prof. Edytę Gruszczyk- Kolczyńską. Innym panaceum dla dzieci, które nie radzą sobie z opanowaniem wyznaczonych standardów budzącym kolejne zdziwienie, są proponowane przez panią profesor zajęcia korekcyjnych. Celem zajęć korekcyjnych nie jest przecież przyspieszanie (wymuszanie) dojrzewania lecz doskonalenie umiejętności dostępnych dziecku na poziomie jego rozwoju.

 

Co będzie za rok z dziećmi 5-letnimi, które już są w szkołach, w tzw. zerówkach? Właściwie nie ma programu dla 6-latków które nie idą do I klasy. Teoretycznie mają przerabiać to samo co 5-latki. Może jednak lepiej dla dziecka by już poszło do I klasy, zamiast nudzić się w zerówce?

 

- Ten problem istnieje od początku reformy. Jest to jeszcze jedna z jej wad. Nie ma podstawy specyficznie adresowanej do 6-latków. Te, które zostają w zerówce realizują podstawę dla 5 latków- dwukrotnie: najpierw jako 5-cio, potem 6-latki. Te które idą do I klasy - dla 7-latków! W rezultacie systemowo rozwarstwiono populację tej grupy wiekowej, skazując na segregację: na „lepsze” rozpoczynające naukę w I klasie i „gorsze” pozostające w przedszkolu/zerówce. Nic dziwnego, że wielu rodziców z obawy przed wykluczeniem dziecka posyła je do I klasy, licząc, że „jakoś sobie” poradzi. W tej sytuacji zaproponowałabym rodzicom pogłębioną diagnozę psychologiczną dziecka przeprowadzona przez specjalistów, np. Poradni Psychologiczno-Pedagogicznej. Indywidualne przypadki dzieci 6-letnich, które swoim rozwojem dorównywały siedmiolatkom, występowały zawsze. Nie bez uzasadnienia decyzję o podjęciu nauki szkolnej przez dziecko, które nie ukończyło siódmego (!) roku życia, od kilkudziesięciu lat podejmował zespół specjalistów Poradni Psychologiczno-Pedagogicznej. Aby mogły ono rozpocząć naukę w I klasie, musiało uzyskać pozytywną opinię po badaniach w takiej poradni dotyczącą tzw. wczesnej dojrzałości szkolnej, która poprzez reformę przestała być „wczesną”, a stała się normą.

 

Tym rodzicom, którzy pozostawią swoje dziecko na drugi rok w „O” proponowałabym zorientowanie się w możliwościach edukacji nieformalnej, organizowanej w formie zajęć dodatkowych np. sportowych, artystycznych, które pomogą w naturalnym rozwijaniu zainteresowań dziecka. Moim zdaniem rozbudzenie i podtrzymanie naturalnej ciekawości poznawczej dziecka w większym stopniu sprzyja osiąganiu sukcesów i jest znacznie ważniejsze „od nauki literek”.

 

Co pani poradziła by rodzicom, którzy chcą posłać dziecko do I klasy i otrzymali bardzo dobrą opinię o dziecku od pedagoga w przedszkolu? Czy taka opinia wystarczy? Czy ono sobie poradzi?

 

Mimo wszystko doradzałabym przeprowadzenie pogłębionej diagnozy w poradni, zwłaszcza, że decyzje o rozpoczęciu nauki podejmuje się na całe życie w przy uwzględnieniu perspektywy dalszej edukacji. 6-latek w klasie II jako 7-latek - musi opanować materiał, który przed reformą opanowywał 8-latek (czytanki). Nie znam badań, które świadczyłyby, że dokonało się znaczące przyspieszenie rozwoju wskazujące, że 6-latki (na poziomie norm wiekowych) osiągają poziom rozwoju siedmiolatków, a siedmiolatki - ośmio. 6-latek w klasie I i II to dwa różne światy. W II klasie kończy się okres ochronny, przywileje opiekuńcze i świetlicowe.

 

Rozmawiał Jarosław Wróblewski

24.04.2012, 13:17 reklama

Komentarze (7):

Dawid Kwi 24, 2012, 11:19 po południu

Jak zwykle panaceum ma być korzystanie z porad specjalistów, czyli dalsze napędzanie machiny edukatorskiej. \"Innym panaceum dla dzieci, które nie radzą sobie z opanowaniem wyznaczonych standardów budzącym kolejne zdziwienie\" ma być posyłanie dzieci na - a jakże - odpłatne zajęcia dodatkowe. Mogli by się ci edukatorzy zdecydować, czy chcą nauki obowiązkowej i darmowej, czy dobrowolnej i odpłatnej.

Smerf Kwi 24, 2012, 11:32 po południu

Niedawno w programie Pospieszalskiego posłanka PO tłumaczyła - jak już przystało na tą partię - że na zachodzie 6-latki chodzą do szkół i dla przykładu przywołała Francje. Tak się składa że tam 6-latek przez pierwszy rok, ma kurs przygotowawczy, który niewiele się różni od naszej zerówki. Fajnie że tak bezkrytycznie się na ten zachód powołują, szkoda tylko że nie wszystko dokładnie sprawdzają...

Tomo Kwi 24, 2012, 11:49 po południu

W podręcznikach od historii ,które maja obowiązywać od przyszłego roku dzieci będa czytac o gazecie wyborczej...
oto pytania:1. Przedstaw rolę „Gazety Wyborczej\" i jej znaczenie dla społeczeństwa polskiego w okresie poprzedzającym wybory kontraktowe do parlamentu w 1989 roku. 2. Scharakteryzuj rolę „Gazety Wyborczej\" od dziennika solidarnościowej opozycji do najbardziej poczytnej, atrakcyjnej dla szerokiej publiczności polskiej gazety.

Dawid Kwi 25, 2012, 12:24 rano

You just be kidding, Tomo

Nati Kwi 25, 2012, 7:48 rano

Kiedyś dziciaki w zerówce uczyły się liter i pierwszych wyrazów, a potem to utrwalały w 1 kalsie. Teraz w ciagu 3 miesięcy ma sie nauczyć wszystkich liter, czytać, pisać i w dodatku kaligrafować. A po 4 miesiacach czytać lektury. Ja posłałam do szkoły 7-miolatka. Po przedszkolu, wcale niegłupiego. i tez nie nadąża. Litery sa koślawe, zjada literki, czyta w miarę, ale to wszystko jest w jakimś takim bezsensownym pędzie.
Wogóle nie ma uwzględnienia naturalnego tempa rozwoju dzieci. A juz 6-ciolatkó sobie w tym nie wyobrazam.

pokaż więcej komentarzy

Najnowsze artykuły:

Tak go krytykowano, a dziś - same pochwały!

Tak go krytykowano, a dziś - same pochwały! Wiktor Orban prowadząc politykę gospodarczą niezgodną ze standardami Unii Europejskiej miał według Brukseli doprowadzić Węgry do ruiny. Stało się całkowicie przeciwnie i dziś MFW Orbana gorąco chwali… W ubiegłym tygodniu Standard & Poor’s podwyższył długoterminową prognozę wzrostu węgierskiego dochodu narodowego z 2 do 2,5 proc. – podaje „Rzeczpospolita”. Co najważniejsze to jeden z najlepszych wyników w całej ...

Duda: Polska potrzebuje nowej konstytucji

Duda: Polska potrzebuje nowej konstytucji Chciałbym, aby dzisiejsza Polska miała konstytucję na miarę tamtejszej, trzeciomajowej. Dlatego też uważam, że najwyższy czas stworzyć w naszej ojczyźnie nową konstytucję - uważa Andrzej Duda. Konstytucja trzeciego maja pokazała, jak wielkim państwem, jak nowoczesnym i rozwiniętym była wówczas Polska, wykazywał Andrzej Duda, przypominając, iż tworzyli ją ludzie walczący o niepodległość, pragnący wolności. - Chciałbym, aby ...

Terlikowski: Jak ks. Lemański na pogrzebie Władysława Bartoszewskiego się lansował

Terlikowski: Jak ks. Lemański na pogrzebie Władysława Bartoszewskiego się lansował Ks. Wojciech Lemański chciał medialnie przypomnieć o swoim istnieniu i zrobił to. Nie ma co ukrywać, że informacja o koncelebrowaniu przez niego mszy pogrzebowej Władysława Bartoszewskiego trafiła na jedynki. Zacznijmy od ustalenia faktów. Ks. Lemański mógł odprawić mszę świętą, bowiem rekurs, który złożył uchylił wykonanie kary. Z faktu jednak, że coś zrobić można nie wynika, że zrobić to należy. ...

Chmielewski: Komorowski drży ze strachu przed głosem Kościoła

Chmielewski: Komorowski drży ze strachu przed głosem Kościoła Prezydent najzwyczajniej w świecie boi się głosu Kościoła, bo, będąc oportunistą, godzi się na całkowite rugowanie katolicyzmu z życia publicznego. Róbta co chceta, a katolicka polska tradycja – do piachu. Bronisław Komorowski boi się Kościoła jak, nie przymierzając, diabeł wody święconej. W niedawnym, głośnym wywiadzie dla „Gazety Wyborczej” prezydent przekonywał, że „nie chce” Kościoła, który angażowałby się w politykę. „Jako ...

Niemcy: Salafici uwodzą młodzież. To wylęgarnia terroryzmu

Niemcy: Salafici uwodzą młodzież. To wylęgarnia terroryzmu Niemcy mają coraz większy problem z ekstremistycznym ruchem islamskim, salafitami, których w ich kraju jest kilka tysięcy. Radykałowie cieszą się dużą popularnością wśród młodzieży. Niemcy mają coraz większy problem z ekstremistycznym ruchem islamskim, salafitami, których w ich kraju jest kilka tysięcy. Kilka zaledwie dni temu udaremniono zamach terrorystyczny, który miało przygotowywać małżeństwo powiązane z ...

Tragiczne historie tych, którzy nie doświadczyli szczęśliwego dzieciństwa i stali się homoseksualistami

Tragiczne historie tych, którzy nie doświadczyli szczęśliwego dzieciństwa i stali się homoseksualistami Wychowanie dzieci to bardzo ważne powołanie rodziców. Złe wychowanie prowadzi dziecko na manowce. Poniżej przykłady ludzi, którzy nie doznali miłości rodzicielskiej i wiedli tragiczne życie jako homoseksualiści W 1892r. miłośniczka teatru, Mabelle Webb, przeniosła się do Nowego Jorku ze swoim trzyletnim synem, wzgardliwie oddalając ojca chłopca, który był zaledwie zwykłym konduktorem. „Nie interesował się teatrem” - stwierdziła ...

reklama

reklama

Najczęściej czytane

reklama

Najczęściej komentowane

reklama
reklama
facebook