Fronda.pl: „Rzeczpospolita” donosi, że sprawa „Starucha” zostanie niebawem skierowana do sądu. Jak ocenia Pan te wieści?

 

Prof. Wojciech Polak (Uniwersytet Mikołaja Kopernika): To, że człowiek, który spędził tyle czasu w areszcie tymczasowym, wreszcie doczekał się skierowania sprawy do sądu, to dobra wiadomość. Od samego początku było oczywiste, że dowody w są tu bardzo kruche, a za zatrzymaniem Piotra Staruchowicza stały przyczyny polityczne. To „Staruch” był autorem hasła „Donald, matole, twój rząd obalą kibole!”, więc od początku było wiadomo, że sprawa jest bardzo dęta. Pozostaje mieć tylko nadzieję, że wyrok będzie sprawiedliwy, a Staruchowicz zostanie wypuszczony na wolność.

 

 

 

Czyli według Pana „Staruch” jest więźniem politycznym?

 

Tak. Chciałbym jednak podkreślić, że nie twierdzę, że Piotr Staruchowicz jest aniołem bez skazy. To kibic, który ma duży – momentami za duży – temperament i zrobił kilka nierozsądnych rzeczy za które był zresztą karany. „Staruch” nie jest ideałem, ale nie do przyjęcia jest dla mnie sytuacja, kiedy zamyka się człowieka za sprawy polityczne. Bardzo ładnie ujął to senator Romaszewski, który opowiadał, że w 1976 r. władze pozamykały m. in. ludzi z przeszłością kryminalną. Aresztowano ich za udział w rozruchach, chociaż ci ludzie w tym czasie przebywali w domach, ponieważ obawiali się, że to właśnie ich w pierwszej kolejności władza będzie zamykać. Pomimo tego, że nie wychodzili na ulicę, to i tak zostali umieszczeni w więzieniu i postawieni w stan oskarżenia za udział w demonstracjach w Radomiu. Władza uczyniła to z przyczyn propagandowych, żeby pokazać, że tylko kryminaliści występują przeciwko towarzyszowi Gierkowi. Ci ludzie rzeczywiście mieli marną przeszłość, ale w tym momencie stali się więźniami politycznymi. KOR stanął także w ich obronie. Podobnie jest ze sprawą Piotra Staruchowicza. Ma za sobą jakieś mało budujące wydarzenia, ale w tej chwili nie ma to znaczenia, bo siedzi za politykę.

 

 

 

Wielu czytelników portalu Fronda.pl jest niezadowolonych z informowania o tej sprawie. Wiadomo, że zdarzało się, iż „Staruch” używał przemocy...

 

Owszem, doszło do takich incydentów, ale wcale go za to nie bronię! Tyle, że sprawiedliwość polega na tym, że człowiek jest karany za to, co zrobił, a nie za to, czego nie uczynił. Nawet człowieka o nie najlepszej przeszłości należy bronić, jeśli został niesłusznie aresztowany i postawiony przed sądem. To całkowicie naturalne! A tym bardziej trzeba takiego człowieka bronić, gdy ma być karany za swoją działalność polityczną.

 

Dziękuję za rozmowę.

 

Rozmawiał Aleksander Majewski