Prowokacja dziennikarza "Gazety Wyborczej", który postanowił pomalować się na czarno i udając czarnoskórego, pójść na Marsz Niepodległości, już została ostro skrytykowana przez internautów. Ale ten komentarz jest doprawdy miażdżący.
Jacek Hugo-Bader ucharakteryzował się na czarnoskórego, aby sprawdzić, jak czują się tacy ludzie w zetknięciu z Marszem Niepodległości. Po wszystkim w swoim felietonie w „Dużym Formacie” opisywał m.in., że słyszał pod swoim adresem wyzwiska i kpiny.
W jednym z wywiadów zasłynął zaś wypowiedzią:
"Przede mną przeszło kilkadziesiąt tysięcy ludzi, którym towarzyszyło zdziwienie: „Matko, czarnuch przyszedł”. Nawet jak tego nie wypowiadali, czułem to. To był jeden z najmniej przyjemnych dni w moim życiu".
Już ta relacja prowokatora spotkała się z ostrą ironiczną krytyką odbiorców, którzy zastanawiali się, jak to właściwie było - czy miały miejsce owe wyzwiska i kpiny, czy nienawiść była tylko "wyczuwana".
Teraz na tę "relację" Hugo-Badera odpowiedział na Facebooku Bawer Aondo-Akaa - czarnoskóry (prawdziwy czarnoskóry) uczestnik Marszu Niepodległości. Jasno podkreślił, że on sam ani teraz, ani nigdy wcześniej nie spotkał się podczas tego wydarzenia z przejawami rasizmu:
Jak napisał na Facebooku Aondo-Akaa:
"W tym roku Pańskim byłem po raz III na Marszu Niepodległości, nie spotkałem się na Nim z żadnymi rasistowskimi czy ksenofobicznymi sytuacjami. Idąc pod flagami ONR byłem bezpieczny. Ludzie na Marszu Niepodległości byli wobec mnie niezwykle przychylni".
emde/Fronda.pl
