Małgorzata Steckiewicz dla Frondy: Papież dotknął duchowo także nas, dziennikarzy - zdjęcie
02.08.16, 12:30Małgorzata Steckiewicz, fot. TVP Info

Małgorzata Steckiewicz dla Frondy: Papież dotknął duchowo także nas, dziennikarzy

Tomasz Wandas, Fronda.pl: Przez cały tydzień relacjonowała Pani przebieg Światowych Dni Młodzieży. Co łączyło gości, zapraszanych do studia TVP Info?

 

Małgorzata Steckiewicz, TVP INFO: Radość i dobroć. Wszyscy goście, z którymi miałam przyjemność przeprowadzać wywiady byli niesamowicie radości i dobrzy. Mimo że w życiu zawodowym i prywatnym byli bardzo odmieni łączyło ich też to, że byli wrażliwi na słowo Papieża, każdy z nich coś dla siebie znalazł. Myślę, że to geniusz Papieża Franciszka, który mówi w taki sposób, że trafia do wszystkich.

Jakie zdanie miała Pani na temat tego wydarzenia przed jego rozpoczęciem? Czy w trakcie zmieniło się to zdanie, a jeśli tak, to co spowodowało zmianę?

Jeżeli chodzi o sprawy organizacyjne, to myślę, że nie tylko ja, ale wszyscy dziennikarze zastanawialiśmy się, jak to będzie wyglądało. Do ostatnich chwili nie była pewna sprawa Brzegów, ponadto martwiliśmy się o bezpieczeństwo, tylu ludzi z całego świata  nagle w jednym miejscu... niemożliwe było kontrolowanie wszystkich. W obliczu tego, co spotyka dzisiaj Europę, naprawdę mieliśmy lekką obawę, że coś niepokojącego wydarzy się właśnie podczas ŚDMu. Jednak muszę przyznać, że jak przejechaliśmy do Krakowa i zobaczyliśmy ten kolorowy, radosny, uśmiechnięty tłum nasze serca napełniły się pokojem, pokojem, który utwierdzał się coraz bardziej, z godziny na godzinę trwania spotkania. Kiedy już Światowe Dni Młodzieży się skończyły, mogliśmy tylko patrzeć jak ludzie, dziękują policji – zresztą krąży nawet amatorski film w sieci. Okiem dziennikarskim muszę powiedzieć, że służby wszelkie, od policji do medycznych wykazały się ogromnym profesjonalizmem.

Policjanci niejednego bardzo pozytywnie zaskoczyli…

Tak, to na pewno. Myślę, że wizerunek policji bardzo się przez to poprawił. Nie byli oni tylko surowymi stróżami prawa, ale przede wszystkim, kiedy była taka potrzeba stawali się przewodnikami, naprawdę służyli dobrym słowem i radą.

Jak ocenia Pani młodzież przybyłą do Krakowa na te dni? Czy ich wizyta odbije się w mieście i Polsce pozytywnym echem?

Młodzież, która przybyła do Krakowa była fenomenalna. Ci ludzie nie byli „puści”, interesowało ich coś więcej, gdy pytali to z reguły o duchowe przeżycia, a gdy coś stwierdzali to z reguły fakt, że Polacy są niesamowici a nasze jedzenie jest wyjątkowo pyszne! Gdy ich dopytywaliśmy, to powtarzali, że poprzeczka jest przez Polaków tak wysoko ustawiona, że ciężko będzie komukolwiek ją przebić. Mam nadzieję, że te słowa nie zostaną źle odebrane, ale była to naprawdę ogromna promocja dla Polski, bardzo na tym zyskamy!

W jaki sposób telewizja próbowała przekazać widzom to, co się działo? Czy jest jakiś klucz prawidłowego przekazu? Pytam, gdyż wiele mediów próbowało manipulować tym wydarzeniem i co ciekawe, właśnie te same media oskarżają TVP o manipulacje.

Dla nas najważniejsze było, aby przekazać atmosferę. Ktoś, kto nie mógł być w Krakowie z jakichkolwiek względów miał poczuć to, co ci ludzie, którzy przybyli. Mieli poczuć się tak, jakby byli na miejscu. Kluczem do pokazania tego były miejsca, w których był Papież Franciszek. 

Jak można podsumować w kilku zdaniach ŚDM?

Sednem sprawy jest to, że Papież mimo, tego że do końca nie był w stanie poznać Polskę i naszą mentalność dotknął swoim słowem każdego. Kiedy staliśmy na lotnisku czekając na Papieża, gdy staliśmy tak w tej kolumnie, niektórzy pytali, w którym to samochodzie on jedzie – proszę sobie wyobrazić, że nikt nie zwrócił uwagi na ten mały granatowy samochodzik, którym jechał w środku. Szokował więc, nie tylko słowem, ale i licznymi gestami, począwszy właśnie od tego małego skromne samochodziku, którym zaczął pielgrzymkę w Polsce. Dla mnie było to tak niesamowite przeżycie, że na pewno zapamiętam je na całe życie!

Czyli rozumiem, że mimo pracy, wkradł się też element prywatny, pogodziła Pani wizytę Namiestnika Chrystusa z wykonaniem pracy i przeżyła Pani pielgrzymkę również głęboko, duchowo?

Tak, jak najbardziej. Przed samym spotkaniem, samym ŚDM, myślałam o tym czy się to uda i udało się! Powiem nawet, że dzięki pracy przeżyłam to nawet głębiej. Proszę sobie wyobrazić, że mieliśmy studio w miejscu, którego nieopodal często przejeżdżał Franciszek. Jak tylko wiedzieliśmy o tym, że będzie przejeżdżał wszyscy – ci, którzy mieli akurat przerwę na wizji -  zbiegaliśmy, aby go zobaczyć z jak najbliżej perspektywy, było to co niesamowitego, od spojrzenia Papieża, od jego błogosławieństwa zaczynaliśmy dzień w pracy. Mimo, że jesteśmy różni, nie święci, dotknął nas zaszczyt, Papież dotknął nas, dziennikarzy duchowo, jestem tego pewna.

Dziękuję za rozmowę.