Co czuję po przyznaniu nagrody SDP? wielki zaszczyt. To wielkie wyróżnienie, najważniejsza nagroda dziennikarska, jaką może otrzymać w Polsce dziennikarz, odpowiednik amerykańskiego Pulitzera. Ta nagroda ma piękną nazwę - „Nagroda wolności słowa”. Od kilku lat powtarzam, że mamy poważny problem z wolnością słowa, że jest ona świadomie przez obóz władzy w Polsce ograniczana. Z różnych redakcji wyrzucani są za poglądy dziennikarze, którzy prezentują stanowisko krytyczne wobec obozu władzy.

 

Traktuję tę nagrodę jako docenienie nie tylko ekipy tworzącej film "Pogarda", ale jest to także uznanie dla  nowego drugiego obiegu jaki powstał i rozwija się w Polsce po podporządkowaniu sobie przez PO większości mediów. Zatem to docenienie wysiłku wszystkich twórców, dziennikarzy, operatorów, montażystów, dźwiękowców, którzy pracują nad filmami dotyczącymi katastrofy smoleńskiej i próbują opowiedzieć jak było i pokazać inny, prawdziwszy obraz niż ten, który przedstawiają propagandowe środki przekazu.

 

Wydaje mi się, że SDP przyznając nagrody w tym roku pokazało, że niezwykle poważnie traktuje kwestie wolności słowa w Polsce i opiera się politycznej presji jaka jest wywierana na stowarzyszenie przez środowiska prorządowe. Uznanie to jest ważnym sygnałem dla dziennikarzy. Dowodzi, że można iść pod prąd i realizować dziennikarskie wyzwania, mimo, że system medialny takich dziennikarzy stara się wypchnąć do niszy. Cieszę się, że to się nie udaje - przeciwnie nasz wysiłek został dostrzeżony i nagrodzony. To ważny komunikat dla dziennikarzy ze wszystkich mediów - nie wszystko stracone. Wolność i niezależność ma sens – mówi Lichocka.


Joanna Lichocka i Maria Dłużewska przezkazały nagrodę SDP w wysokości 15 tys. zł na film "Smoleńsk" w reż. Antoniego Krauze.


Not. Jarosław Wróblewski