reklama
reklama

Krystyna Pawlowicz: Opowieść tchórza u prokuratora

Krystyna Pawlowicz: Opowieść tchórza u prokuratora
Prof. Krystyna Pawłowicz, fot. Piotr Drabik, lic. CC BY-SA 2.0 via Flickr
reklama

…Najważniejsze dla mnie były dobre stosunki z Rosją. Mój rząd robił wszystko, na co pozwalały ówczesne możliwości. Spotkaliśmy się ze strony rosyjskiej z pełnym historycznym zrozumieniem. Lot prezydenta L. Kaczyńskiego nie był państwowy. Polskie służby działały bez zarzutu, nawet awansowaliśmy na generała pana Janickiego z BOR-u. Rosyjskie służby były na miejscu i mogły lepiej wyjaśniać ten nieszczęśliwy wypadek, zwłaszcza, że lepiej też znały lokalny język… Dzięki temu oszczędziliśmy nieco pieniędzy, co było wtedy niebagatelne dla naszego budżetu. Obie nasze Służby współpracowały zresztą wzorowo.

PIS i te ich „rodziny” utrudniali swym awanturnictwem i antyrosyjską fobią ustalanie przyczyn tego wypadku.

A poza tym już nic nie pamiętam, nie widziałem bo byłem wtedy na nartach, a B. Komorowski w swej Budzie.

A hrabia Sikorski - w Chobielinie.

Tak, czuję się za wszystko odpowiedzialny, i co mi zrobicie?

 

Krystyna Pawłowicz

19.04.2017, 9:55

Najnowsze artykuły:

 
 
facebook