- Należę do tzw. prawicy laickiej. To znaczy: sam jestem katolikiem i wysoko cenię rolę religii w społeczeństwie, ale zdecydowanie sprzeciwiam się ingerencji Kościołów (z Rzymsko-katolickim na czele) w politykę, a już w żadnym przypadku nie chowam się za sutannę. Uważam, że to my, politycy, powinniśmy popierać Kościół (jeśli ma rację…) – a nie Kościół ma popierać polityków! W końcu to my, a nie księża, powinniśmy nosić broń! Naokoło siebie widzę jednak, jak ONI, tryumfujący eurolewacy, z pogardą traktują ludzi wierzących: katolików, protestantów, muzułmanów, żydowskich ortodoksów… Człowiek wierzący – ICH zdaniem – to Ciemniak, nie mający prawa do wtrącania się do polityki.


ONI uzasadniają to tym, że Ciemniak wierzy w jakieś gusła i czary, spisane niekonsekwentnie i nielogicznie. Bo np. Bóg każe karać homosiów kamieniowaniem, Jezus nakazuje, by cały Zakon był przestrzegany co do litery, chrześcijanie obiecują stosować się do słów Chrystusa… a wcale homosiów nie kamieniują. Czy tak niekonsekwentnym stworom można pozwolić wtrącać się do polityki?


Jaśniacy przy tym wszystkim zapominają, że państwa europejskie wierzące w te „gusła i zabobony” jakoś zbudowały wspaniałą kulturę, technikę i zawojowały cały prawie świat. Również Rzymianie podbili świat, choć wyprawy wojenne układali wedle wróżb z przelatujących gęsi, wnętrzności kur i sennych widzeń westalek! Ciemniacy to wszystko, zgoda – ale jakże skuteczni! A tak naprawdę to zgadzam się, że Ciemniacy nie powinni mieć prawa wtrącania się do polityki – z tym, że dotyczy to również tłumu Jaśniaków, czyli bezmózgich indywiduów nakarmionych papką z TVN i „Gazety Wyborczej”. Ja nie lubię d***kracji w ogóle – i tłum zarówno Jaśniaków, jak i Ciemniaków nie powinien wedle mnie mieć wiele do powiedzenia. A Jaśniacy w szczególności, bo Ciemniacy o swoje racje umieją walczyć z bronią w ręku, a Jaśniacy to tchórze. Nie można tak Oświeconego Łba narażać przecież na rozpłatanie szablą! Na razie panuje pokój, więc Jaśniacy są górą – i Większością (oraz dzięki wpływom, jakie ONI zapewniają im w TV) narzucają innym swoje XX-wieczne przesądy. Bo przecież, powiedzmy to jasno: „równouprawnienie kobiet”, „prawa związkowe” itd. to niczym nieumotywowane przesądy.

 

Podobnie jest z problemem wiary. Wyśmiewanie wiary w Boga to też typowy u Jaśniaków, XX-wieczny przesąd. Jaśniacy mogą tylko wymądrzać się w dyskusjach z Ciemniakami, którzy nie potrafi ą bronić się przed ich argumentacją i po prostu zamykają się w sobie na zasadzie: „a ja wiem swoje” – zaś Jaśniacy tryumfalnie patrzą na innych Jaśniaków, by ich podziwiali. Gdy jednak człowiek myślący zacznie przepytywać Jaśniaka, okaże się, że on też ani be, ani me, ani kukuryku – i zamyka się w sobie!

 

Jaśniak z dumą twierdzi, że jego celem jest „największa ilość szczęścia dla największej liczby ludzi”. Gdy jednak zauważyć, że człowiek, umierając, jest znacznie szczęśliwszy, będąc przekonany, że jego dusza pójdzie do Raju – to Jaśniak nie potrafi odpowiedzieć, dlaczego chciałby wyeliminować wiarę, tylko twierdzi, zupełnie od rzeczy: „Ale przecież żadnego Raju nie ma!”. A skąd, Jaśniaku jeden, wiesz, że go nie ma? Tu Jaśniak nagle zaczyna się powoływać na obowiązującą w nauce od czasów Dunsa Scotta zasadę parsimony: entia non sunt multiplicanda præter necessitatem. I jest to w nauce bardzo słuszna zasada. Chcemy, by twierdzenia naukowe były możliwie proste. Podobnie cep ma konstrukcję prostą, z czego jednak nie wynika, że – jeśli nam się to podobna – nie wolno nam skonstruować np. pastorału lub suwaka logarytmicznego. Nie są to przedmioty proste, ale ładne lub użyteczne. Przy pomocy cepa nie policzy się logarytmów.

 

Oczywiście nie mamy żadnej gwarancji, że Raj istnieje – ale też Jaśniak nie ma żadnej gwarancji, że Raj NIE istnieje. „Świat bez Raju” to taki sam dobry byt jak „Świat z Rajem” – i jest naszą sprawą, w co wierzymy.

 

A ponadto Jaśniak zazwyczaj wierzy w d***krację. Skoro tak, a Większość wierzy w istnienie Raju, to Jaśniak powinien położyć uszy po sobie i zastosować się do woli Większości! ONI postawili na Jaśniaków, bo Jaśniacy udają, że rozumieją ICH wywody i traktują ich czołobitnie – podczas gdy Ciemniacy też tych wywodów nie rozumieją, ale mają inny niż ONI Autorytet – Boga. Więc łatwo pojąć, dlaczego ONI wolą Jaśniaków… Jednak ONI zrobili jeden błąd: zapomnieli, że wprowadzili d***krację. I ci pogardzani Ciemniacy (niestety, przodują w tym muzułmanie i ortodoksi…), mający znacznie więcej dzieci, za kilkanaście lat się przebiją – i wtedy wezmą srogi odwet: zaczną z kolei tępić Jaśniaków. Zaprowadzą państwo wyznaniowe – tu katolickie, tam protestanckie, w zachodniej Europie islamistyczne… Jaśniacy w najlepszym razie będą sobie mogli wystawiać kabareciki, w których drwią z Boga, w obozach koncentracyjnych. I dobrze im tak! Dlatego po raz kolejny apeluję: wziąć Jaśniaków za mordę już teraz. Bo społeczeństwo jest homeostatem – i na każdą akcję występuje reakcja. Tym silniejsza, im większe było odchylenie od normalności.

 

Proszę popatrzeć: jeszcze 20 lat temu panowała powszechna sodomia i gomoria, orgie seksualne odbywały się publicznie, NAMBLA (stowarzyszenie „miłości” mężczyzn i młodych chłopców) liczyło, że opanuje pół świata. A dziś: nawrót purytanizmu, przesadna „walka z pedofilią”, karanie prostytucji, potępienie dla kokieterii… Niedługo dojdzie do pogromów (tfu!) „gejów”, a nawet spokojnych homosiów. Podobnie: obecna judeofilia skończy się (już niedługo…) pogromami Żydów. Na każdą akcję występuje reakcja…

 

Więc – mówię do ONYCH: opanujcie się i weźcie swoje pieski łańcuchowe, czyli Jaśniaków, na krótką smycz! Bo reakcja będzie straszna! - pisze Korwin-Mikke.

 

Portal nczas.com przytoczył kilka dni temu ten felieton JKM z Najwyższego Czasu 16/2010. Ciągle aktualny?


JW/www.nczas.com