reklama
reklama

Kończy się świat, który znamy?

Kończy się świat, który znamy?
reklama

W roku 2008 ks. prof. Michał Heller, filozof i kosmolog, laureat nagrody Templetona za prace na temat powiązań nauki i religii, w wywiadzie dla Tygodnika Powszechnego mówił: „W tej chwili następuje ogromny postęp w dziedzinie określanej po angielsku neuroscience, zajmującej się funkcjonowaniem mózgu, procesem tworzenia się obrazów, istotą świadomości, możliwością sztucznej inteligencji, problemem relacji umysłu do mózgu (mind-body problem). Przepowiadam, że jeśli była sprawa Galileusza, jest sprawa Darwina, to prędzej czy później będzie sprawa neuro­science. Jeśli Kościół się do niej nie przygotuje, czeka nas kryzys jeszcze większy niż za czasów Galileusza”. Nie znam słów ks. Hellera, w których on sam swej „przepowiedni” poświęciłby więcej uwagi. Celem niniejszego tekstu jest rozwinięcie tej „przepowiedni” za pomocą tych form namysłu, które właściwe są socjologii.

Kopernik, Darwin i neuronauka

Porównajmy teraz, krótko, jakby z lotu ptaka, oddziaływanie przewrotów: Kopernikańskiego, Darwinowskiego i tego przynoszonego przez neuronaukę.
Przewrót Kopernikański to zmiana światopoglądowa – jej istotą była korekta miejsca człowieka w astronomicznym obrazie świata. Nasza planeta, a wraz z nią ludzkość, została przemieszczona z centrum Wszechświata gdzieś na jego peryferie. Można by rzec: nawet jeśli Bóg nas stworzył i umiłował, to na mapie Wszechstworzenia nie wybrał dla nas miejsca centralnego. Zmiana potężna – ale to tylko zmiana wyobrażenia. 
Podobnie rzecz ma się z przewrotem Darwinowskim, chociaż tu zmiana wyobrażenia idzie dalej. Oto mamy pochodzić nie z Boskiego fiat, ale być produktem ślepego procesu długotrwałych naturalnych mutacji i selekcji. Ludzkość wprawdzie nadal pozostaje najpotężniejszym z gatunków zamieszkujących Ziemię, ale na poziomie genetycznym różnice między nami a innymi formami życia wyglądają na tak niewielkie, iż przekonują wielu do ewolucjonizmu – do wizji naturalnego, nie cudownego, nie stwórczego naszego pochodzenia. Znowu zmiana potężna, ale tylko zmiana sposobu patrzenia na nas samych.
Neuronauka – czyli badania nad mózgiem i świadomością – także prowadzą do kolejnej zmiany światopoglądowej, ale zarazem niosą ze sobą coś znacznie więcej. Neuronauka materializuje nasz umysł. Ukazuje, jak bardzo nasze myślenie, samo poczucie „ja” jest zależne od konkretnych procesów fizycznych przebiegających w mózgu. W dodatku procesami tymi już obecnie można w szerokim zakresie sterować.
Neuronauka nie tylko pogłębia przesunięcie światopoglądowe podobne do tego, do którego przyczynili się Kopernik i Darwin. Jednocześnie przygotowuje grunt do zmiany idącej znacznie, znacznie dalej. Przygotowuje grunt nie tylko do zmiany ludzkiego sposobu patrzenia na siebie. Przygotowuje grunt do głębokiej przemiany samego patrzącego! 
Na czym taka przemiana może polegać? By zarysować choćby wstępną odpowiedź na to pytanie, trzeba przyjrzeć się nowym technologiom.

Wyłaniające się technologie…

Często nie dostrzegamy, iż wyłaniające się nowe technologie dają możliwości przemiany tych ogniw społecznego świata, które przez wieki jawiły się jako niewzruszalne. Niejako z lotu ptaka dokonajmy przeglądu tych technologii, które zdają się nieść największy potencjał odmiany naszego świata.
Informatyka: komputery i Internet są tu najwyraźniejszymi przejawami. Internet był i jeszcze bywa postrzegany jako dźwignia demokracji i równości. Wydawało się, iż znosi typową dla radia i telewizji komunikacyjną asymetrię: jeden mówi – reszta słucha (i usłucha). Dziś widzimy, że wskutek rynkowych sukcesów takich firm jak Google i Facebook Internet coraz bardziej staje się kanałem dobrowolnego „wyprzedawania” prywatności i narzędziem monitorowania/kontroli milionów ludzi. Gromadzone przez tego typu firmy ogromne bazy danych (tzw. Big Data) stają się narzędziem nie tylko robienia interesów, ale i panowania środowisk i grup, których tożsamości i metod działania często nie znamy. Ujawnienie przez Edwarda Snowdena programu PRISM, polegającego na zbieraniu informacji o milionach ludzi niepodejrzewanych o żadne przestępstwa, jest tu najlepszym przykładem. 
Biotechnologie: umożliwiają odkodowanie, modyfikowanie i zapewne niebawem tworzenie życia – w tym nowych, bezprecedensowych dziejowo jego form.
Nanotechnologie: umożliwią budowanie urządzeń tak małych, iż swobodnie penetrujących od wewnątrz organizm człowieka. Urealnia to perspektywę cyborgizacji człowieka, np. wspomagania naszych funkcji poznawczych lub/i sterowania reakcjami emocjonalnymi przez technologiczne implanty.
Robotyka: tworzenie urządzeń nie tylko wykonujących pracę ludzką, ale także zastępujących człowieka w czymś bardzo zdawałoby się ludzkim – w interakcjach emocjonalnych. Już działają wirtualne roboty komunikujące się z nami w języku naturalnym i okazujące w swych reakcjach wrażliwość na nasze stany emocjonalne. Z badań prof. Sherry Turkle z renomowanego Massachusetts Institute of Technology (MIT) wynika, iż wystarczy, aby wirtualny robot zachowywał się tak, jakby rozumiał nasze emocje, by wiele osób czuło się omal ukojonych interakcjami z takimi maszynami, ignorując fakt, iż maszyny owe tak naprawdę nic nie czują.
Neurotechnologie: umożliwiają dość dokładne odczytywanie wielu stanów umysłu oraz wywieranie nań istotnego wpływu. Jesteśmy już o krok od opracowania sposobów wzmacnia nie tylko naszych funkcji poznawczych – pamięci, kojarzenia, koncentracji, analizy – ale także technologicznej korekty przymiotów charakteru: podatności na stres, nieustraszoności, niewrażliwości na cierpienie innych, gotowości do poświęceń. Słowem, jesteśmy o krok o przekształcania natury ludzkiej.
Wreszcie – umożliwiona przez wszystko co powyżej – sztuczna inteligencja. Na razie występuje ona w formach wyspecjalizowanych, przejmujących wykonywanie pewnych typów (niekiedy dość złożonych) zadań wykonywanych przez ludzi. Ale kwestią czasu jest także samodzielne inicjowanie działań koordynujących współdziałanie ludzi i urządzeń. Krok kolejny to sztuczna inteligencja zdolna do samodzielnego poznawania świata i programowania swego własnego rozwoju. Rozwoju, za którym – zdaniem wielu ekspertów – nie będziemy w stanie podążyć.
Wszystkie z tych technologii rozwijają się bardzo szybko. Dzieje się tak dzięki finansowaniu przez siły rynkowe (wielkie korporacje) i bogate państwa zaangażowane w nowy, swoisty, wyścig poznawczych zbrojeń.

Ideologie oraz technologie

Ideologie i światopoglądy ateistyczne istnieją od tysiącleci. Dopiero współcześnie jednak wyłaniają się technologie, które mogą podstawowe roszczenia – słowa tych ideologii – uczynić ciałem! Neuronauka rozwija się dzięki intymnemu związkowi z nowymi technologiami. Jej odkrycia są możliwe dzięki nim, a jej odkrycia umożliwiają rozwój nowych technologii. Technologie poznawania mózgu i umysłu poprzez neuronaukę dają podwaliny technologiom kontroli oraz przebudowy umysłu.
W dziejach nauki ma miejsce następująca zależność: im lepiej nauka poznaje jakiś fragment rzeczywistości, tym większe możliwości manipulowania zjawiskami rozgrywającymi się w ramach tego fragmentu uzyskujemy.
Odkrycia neuronauki nie tylko powodują przemianę naszych wyobrażeń na temat natury ludzkiej. One umożliwiają przeprojektowanie natury człowieka. Doprowadzenie do radykalnej przemiany naszych zdolności do wyobrażania sobie czegokolwiek. 
Efekt: ogłoszenie, iż następuje era „Po człowieku”. Taki tytuł nosi książka przedstawicielki myśli feministycznej Rosi Braidotti, której przekład Wydawnictwo Naukowe PWN wydało w 2014 roku. Nadchodzi transhumanizm. Więcej o tym – następnym razem.

Andrzej Zybertowicz

Źródło: Posłaniec św. Antoniego z Padwy nr 1/2015 styczeń-luty

31.12.2015, 19:30

Komentarze (4):

DelfInn Gru 31, 2015, 8:14 po południu

o transhumanizmie - http://www.poslaniecantoniego.pl/highslide/artykuly-online/2015-2/zybertowicz.html

Prado Sty 1, 2016, 1:42 rano

Od razu widać, że pisał to ateista. Skąd przekonanie, że będzie możliwe tworzenie życia?

Prado Sty 1, 2016, 2:14 rano

Poza tym, sterowanie umysłem jest znane od tysiącleci (leki, zioła, substancje psychoaktywne, pobudzanie elektrodami poszczególnych części mózgu), ale doskonale wiemy, że takie operacje prawie zawsze ma także negatywne działania. Dotychczas każde modyfikowanie natury ma spore negatywne czynniki, widać to na przykładzie sterowania płodnością (tabletki antykoncepcyjne, lub testowane leki likwidujące okres), więc ja na miejscu profesora raczej bym studził entuzjazm. Zabawy z mózgiem doprowadzić mogą natomiast do powstania wielu chorób i jednostek cierpiących na różnego typu dysfunkcje. Manipulacje genowe mogą doprowadzić do powstania innego gatunku człowieka, który najprawdopodobniej przy wzmocnieniu niektórych cech, wyeksponuje też inne, niechciane i negatywne cechy. To już się dzieje przy zapłodnieniu in vitro, chociaż tu nie ma modyfikacji genetycznych, to już samo nienaturalne zapłodnienie cechuje się wyższą zachorowalnością na niektóre choroby genetyczne. Istnieje tu bowiem bardzo wąski balans, który bardzo łatwo naruszyć, więc spodziewam się tu mnóstwa problemów, a raczej nie sukcesu stworzenia "superczłowieka".

Widać, że prof. Zybertowicz jest zafascynowany możliwością, jak rozumiem, wpływania techniki (użycie angielskiego tłumaczenia technology jako technologii to błąd) na rozprzestrzenienie się ateizmu. Sądzę jednak, że teoria Darwina (moim zdaniem błędna, co przyznaje coraz większa ilość naukowców) to był największy rozsadnik ateizmu. Jeszcze kilkaset lat temu prawie nikt trzeźwy nie byłby w stanie pomyśleć, że mimo, iż nigdy sami nie doświadczyliśmy powstanie czegokolwiek w sposób spontaniczny, życie mogło powstać samoistnie. Dziś, gdy tę teorię wciskają nam od szkoły podstawowej, jesteśmy tak oduraczeni, że przyjmujemy to jako pewnik.
Nowe technologie oczywiście pogłębiają dezorientację zarówno intelektualną jak i duchową, ale myślę, że za wcześnie aby powiedzieć w którą stronę to pójdzie i jakie będą konsekwencje dla jednostki i społeczeństwa, aczkolwiek i ja nie jestem tu optymistą. Czy jednak wpłynie to na podniesienie się poziomu ateizmu, ciężko powiedzieć, ponieważ społeczeństwa ateistyczne zawsze przegrywały, i w dłuższym okresie sądzę że tak pozostanie.

circ Sty 1, 2016, 6:38 rano

Ks. Heller poszedł w gnozę, a Zybertowicz jeszcze dalej.

Nie ma takiej sprawy która nie pochodziłaby od Boga, lub której Bóg by nie dopuścił.

A socjologia to produkt Lutra i niemieckich opętańców.
Nowe technologie zaś to tylko technologie, bez wpływu na filozofię i jej definicje bytu, osoby, istoty, substancji, dobra i zła.

Najnowsze artykuły:

 
 
reklama

Najczęściej czytane

reklama

Najczęściej komentowane

reklama
reklama
facebook