reklama
reklama

Komu w drogę, temu... osioł!

Komu w drogę, temu... osioł!
reklama Głupi jak osioł? Niekoniecznie! Bracia kapucyni pokazują, że od tego wzgardzonego zwierzęcia można się wiele nauczyć. Zapraszają na pierwsze w Kościele wędrowne rekolekcje z towarzyszeniem osłów.

 

Bracia kapucyni słyną ze swoich niekonwencjonalnych pomysłów. Jednym z najważniejszych elementów ich posługi wlicza się opieka, jaką obejmują najbiedniejszych, najsłabszych, tych najbardziej zapomnianych i wzgardzonych przez społeczeństwo. Bezdomnych.

 

Stare chińskie przysłowie mówi, że jeśli dasz komuś rybę, to nakarmisz go na jeden dzień. Ale jeśli nauczysz go łowić, to nakarmisz go na całe życie. Troska kapucynów o bezdomnych nie kończy się na wydawaniu im każdego dnia ciepłego posiłku, ale wykracza szalenie dalej. Prócz wrażliwości na ich potrzeby materialne, bracia kapucyni wykazują wielką dbałość o duchową strawę dla swoich podopiecznych. Organizują im szereg spotkań z wolontariuszami, rekolekcji, a także pielgrzymek.

 

Ryba czy wędka? 

 

W poniedziałek bezdomni wraz ze swoim duszpasterzem, br. Piotrem Wardawym, udali się w dość nietypową wędrówkę. Dlaczego nietypową? Bo w drogę ze sobą zabrali kilka osłów. Niby nic nowego, przecież na osłach ludzie podróżowali już w czasach biblijnych. Oczywiście, tylko mało kto dziś, w XXI wieku, bierze torbę jedzenia, namiot, osła i rusza na tygodniową wędrówkę.

 

- Kiedyś z moim przyjacielem, który hoduje osły, postanowiliśmy wybrać się w taką wyprawę na Święty Krzyż. To byłoby niecałe 100 km. Na początku chciałem zabrać ze sobą jednego bezdomnego, bo mamy trzy osły, więc każdy miałby swojego. Ale kiedy zacząłem szukać chętnego, okazało się, że jeszcze kilku chłopaków chce się wybrać na taką wyprawę, to co było robić? - pyta br. Piotr Wardawy.


Rzeczywiście, nie było innego wyjścia - nic, tylko ruszać w drogę. Czy taka wyprawa wymaga jakiegoś specjalnego przygotowania? - Nie większego niż tradycyjna pielgrzymka na Jasną Górę. Wystarczy minimalne pojęcie o tym, jak funkcjonuje osioł – odpowiada Jarosław Sekuła, właściciel gospodarstwa Janiszów, gdzie z pasją od wielu lat hoduje osły.

 

Dlaczego akurat osły? - To jest moja miłość od dziecka. Taki po prostu się urodziłem – odpowiada rzeczowo. To on jest głównym inicjatorem pomysłu wędrowania z owcami. Wiele lat spędził za granicą, np. w Egipcie, gdzie przyglądał się hodowlom właśnie tych zwierząt. W innych krajach takie wędrówki nie są niczym wyjątkowym. Szczególnie we Francji, dla miłośników literatury Roberta Louisa Stevensona, wędrowanie z osłami to szczególna przygoda. - Te wędrówki we Francji mają raczej charakter świecki, to coś innego niż pielgrzymki. Tam jest taka głęboko zakorzeniona tradycja wędrowania, u nas jej nie ma – opowiada Jarosław. Czy uda mu się zarazić Polaków fenomenem pielgrzymowania z osłami?

 

Br. Piotra i jego podopiecznych z pewnością! Ale dlaczego akurat osioł?! - Bo to fenomenalne zwierzę. W całym Piśmie Świętym, tylko o jedynym zwierzęciu jest napisane, że „Pan go potrzebuje”. Właśnie o osiołku! Jarek zawsze zwracał mi uwagę na biblijny wymiar osła w życiu człowieka, wskazywał na takie niezwykłe elementy bliskości człowieka z osłem. Z drugiej strony, osioł przypomina nam te czasy biblijne, kiedy patriarchowie wędrowali z osłami – opowiada zakonnik.

 

I Ty możesz być bohaterem! 

 

Na tę szczególną, biblijną rolę osiołka wskazuje też Marzena Nykiel, wolontariuszka z Fundacji Kapucyńskiej, która także wyruszyła w drogę na Święty Krzyż. - To pozwoli nam poczuć i stać się bohaterami biblijnymi. I tak nimi jesteśmy, choć sobie nie zdajemy z tego sprawy, a teraz będziemy namacalnie mogli tego doświadczyć. W Biblii zapisana jest historia każdego z nas, w różnych momentach życia. Teraz wędrując z tym osłem, możemy to odkryć jeszcze bardziej i dać się Panu Bogu prowadzić, w taki sposób, w jaki on sam podróżował – mówi Marzena.

 

Racja, nawet Panu Jezusowi osioł towarzyszył od samego początku. Najpierw brzemienna Maryja wędrowała na oślim grzbiecie, potem Jezus wjeżdżał na nim do Jerozolimy. - Ale czego można się od osła nauczyć? - dopytuję.

 

- Jak to czego? - obrusza się br. Piotr. - Mądrości! - odpowiada z uśmiechem. - Osioł jest wzgardzony, ludzie z niego szydzą, mówią głupi czy uparty jak osioł. Wszyscy podziwiają konie, bo to takie ekskluzywne zwierzę. Ludzie zachwycają się końmi. Ale żeby dotrzeć do istoty, trzeba przyjrzeć się, jak te zwierzęta zachowują się w warunkach naturalnych, bo z tego wynika bardzo wiele postaw – dodaje Marzena i zaczyna wymieniać zalety osła.

 

- Osły żyją na pustyniach, gdzie prawie wcale nie ma roślin. Jest za to skwar i spiekota. To tereny górzyste, więc te warunki są trudniejsze. Konie żyją na trawiastych przestrzeniach, dziś pasą się tu, jutro tam. Koń reaguje bardzo panicznie, na każdy niepokojący impuls odpowiada ucieczką. Nie zastanawia się nad konsekwencjami. Osioł nie może tak reagować, bo skręciłby sobie kark w przepaści. Dlatego on cały czas musi podejmować decyzje. Każda sytuacja wymaga od niego kalkulowania, jaki wariant jest dla niego najkorzystniejszy, żeby przeżyć. Koń zawsze ucieka, i dopiero kilkanaście kilometrów od miejsca zdarzenia reflektuje – wylicza wolontariuszka.


Marzena podkreśla, że osioł będzie zawsze bronił swojego terytorium i swojego stada. Dotyczy to także człowieka. - Osły są bardzo lojalne – kiedy idą w karawanie, a jeden z nich upadnie pod ciężarem ładunku, to wszystkie się zatrzymają i nie pójdą bez niego dalej. Z powodu osłów nigdy nie było żadnej wojny, one nigdy nie były łupem tego wartym, a o konie się bito - wylicza Marzena, z której śmiejemy się, że mogłaby zostać specjalistką od oślego PR. Dodaje, że przy ośle można bez obaw zostawić małe dzieci i nie stanie im się żadna krzywda, co w przypadku konia byłoby nie do pomyślenia.

 

- Osioł żyje dwa razy wolniej, ale za to dwa razy dłużej – dodaje żartobliwie br. Piotr. Zakonnik zapowiada, że takich wędrówek będzie więcej. Ta, która wyruszyła w poniedziałek jest taką pierwszą, inauguracyjną. Dlatego szczególne znaczenie ma fakt, że udali się na nią bezdomni. - Ta wyprawa w poszukiwaniu mądrości życiowej ma dwa aspekty. Pierwszy dotyczy tego, czego sami bezdomni mogą się z tej wyprawy nauczyć, a drugi to intencja tej wyprawy. Idziemy prosić o dom dla bezdomnych. To będzie kapucyński ośrodek pomocy. Wiemy, że bezdomny o własnych siłach nie jest w stanie wyjść z tej bezdomności. Jest zbyt wiele elementów, które trzymają go na dnie. Trzeba mu stworzyć szereg narzędzi pomocowych, żeby mógł się odbić – tłumaczy Marzena.


Nie ma co udawać



- Ta mądrość życiowa to coś, czego będzie im potrzeba w samodzielnym życiu, które zaraz podejmą. O to będziemy się modlić, ale i do tego się przygotować podczas wędrówki. Struktura racjonalnego postępowania – coś, co jest nam potrzebne by działać niezależnie, w sposób wolny i świadomy, jest potrzebne nie tylko bezdomnemu, ale przecież każdemu z nas - kontynuuje Marzena. Dlatego kapucyni wraz z Jarosławem Sekułą do wędrowania z osłami będą zapraszać różnych ludzi. - Dzięki braciom kapucynom możemy takie wędrówki organizować w większym gronie, nie tylko dla znajomych - cieszy się Jarosław. 


- Wędrowne rekolekcje będą adresowane do różnych osób, od wypalonych zawodowo, po ludzi mających problemy w małżeństwie, poprzez takich, którzy jeszcze nie wybrali swojej drogi, stoją na rozdrożu, mają problemy z decyzyjnością, stanowczością, empatią, egoizmem czy czymkolwiek jeszcze - zapowiada Marzena. - To nowa propozycja Kościoła na taką pustynię w drodze. Poszukiwanie życiowej mądrości. Wszystko po to, żeby być mądrym, pięknym, spójnym wewnętrznie człowiekiem - uzupełnia dziewczyna. 


Marzena, która od jakiegoś czasu jest wolontariuszką w Fundacji Kapucyńskiej, z pasją opowiada czym jest dla niej praca z bezdomnymi. - To doświadczenie prawdziwości życia jest dla mnie najważniejsze. Oni nie udają, nie mają czego udawać. Oni tylko mogą osądzić swoje słabości, które i tak widać z daleka - mówi. 


Stanąć w prawdzie o sobie samym. Tego uczyć muszą się nie tylko bezdomni, ale każdy z nas. Można poprzez wędrówki z osłami. - Przez to nasze pielgrzymowanie chcemy złamać stereotypy i przyjrzeć się temu, jak jest naprawdę. Bo na co dzień, zwłaszcza w życiu duchowym, konieczne jest przełamywanie stereotypów. Tu jest miejsce tylko naprawdę, bo inaczej człowiek się pogubi... - kończy Marzena. 


Marta Brzezińska 


Fot. Fundacja Kapucyńska 


/

/

/

/

/

/

/

/

/

/

/

14.06.2011, 11:37

Komentarze (15):

SzEm Cze 14, 2011, 11:52 rano

To zdjęcie z białym kotkiem - :))

mba Cze 14, 2011, 12:24 po południu

O ile pamiętam, oryginalne powiedzenie brzmiało \"uparty jak osioł\" a nie głupi... ale może się czepiam...

Baldwin IV Cze 14, 2011, 3:50 po południu

Ciekawe. W Palestynie osioł chyba był cennym zwierzęciem, bo nawet jeździli nimi faryzeusze i kapłani żydowscy.

Mamucha Cze 14, 2011, 4:25 po południu

Osioł Niezdarny ośle, durne zwierzę!
Stać ci przystoi pod pręgierzem
Tkwić w oślej skórze i uparcie
Nie decydować się na żarcie
Bo trudny wybór – siano, owies
A nikt osłowi nie podpowie
Trudna zagadka tępa głowo
Więc się namyślaj wciąż na nowo
I w oślich uszach z głupim pyskiem
Bądź w oślej ławie pośmiewiskiem
 
To wszystko kłamstwa – słowa- zgrzyty
Osiołku dobry pracowity
Skromny i najpoczciwszy w świecie
Tyś Zbawiciela niósł na grzbiecie
Ty nie patrzyłeś – kamień, ciernie
Samego Boga wiozłeś wiernie
W upale, w chłodzie, dniem i nocą
Na przekór trudom i złym mocom.

pokaż więcej komentarzy

Najnowsze artykuły:

 
 
facebook