reklama
reklama

Karski: polski rząd sam zrezygnował z wraku

Karski: polski rząd sam zrezygnował z wraku
Karol Karski (fot. media)
reklama Szczątki malezyjskiego samolotu znajdowały się na terenie objętym wojną. Odzyskano je w sytuacji trudniejszej niż w przypadku Smoleńska– zauważa europoseł PiS Karol Karski w rozmowie z Jakubem Jałowiczorem.

Jakie mamy narzędzia nacisku na Rosję, żeby oddała wrak Tupolewa?

Ciągle zapominamy, że Polska sama zrezygnowała z możliwości sprowadzenia wraku. Krótko po katastrofie z 10 kwietnia 2010 r. zostało podpisane trójstronne memorandum. Polski rząd był reprezentowany przez ministra Jerzego Millera, a Rosja przez ministra transportu. Trzecią stronę stanowił Międzypaństwowy Komitet Lotniczy, czyli MAK. W tej umowie międzynarodowej Polska stwierdziła, że będzie czekać na zwrot wraku do zakończenia śledztwa prowadzonego przez prokuraturę rosyjską. Mamy zatem do czynienia z sytuacją, kiedy rząd Polski poprzez umowę międzynarodową zrzekł się prawa do natychmiastowego zwrotu polskiej własności. Zgodnie z prawem międzynarodowym wrak jest oczywiście własnością rządu polskiego. Dotyczy go nawet przywilej nietykalności. Z takiego przywileju korzystają oddziały sił zbrojnych danego państwa na terytorium innego, o ile znajdują się tam za zgodą kraju przyjmującego. Samolot był wojskowy, zgodnie z zasadami międzynarodowego prawa lotniczego wrak powinien być objęty wspomnianym immunitetem. I powinien być zwrócony na każde żądanie strony polskiej. Natomiast strona polska zwyczajnie z tego zrezygnowała i uczyniła to poprzez umowę międzynarodową. I to jest ogromna odpowiedzialność ministra Millera.

Czy tę umowę da się cofnąć?

Nie ma takiej możliwości. Polska po prostu zrzekła się swojego prawa. Można się zastanawiać, co by się dało zrobić, czy Rosjanie chcą, czy nie chcą; czy działają z pozycji siły, czy z pozycji prawa. Jednak w tej sytuacji po prostu działają z pozycji prawa. Strona polska się na to zgodziła i wszystkie lamenty są już po czasie. Przypomnę, że państwo rosyjskie było w tamtym czasie wielkim przyjacielem rządu Donalda Tuska.

Krótko mówiąc, szanse na odzyskanie szczątków Tupolewa są zerowe.

Rosjanie mogą zacytować w każdej chwili porozumienie zawarte z rządem polskim. Zresztą cytują je, tylko media głównego nurtu o tym nie wspominają.

Polscy i zagraniczni eksperci wyjaśnili wiele okoliczności katastrofy, nie mając dostępu do wraku. Czy w tej sytuacji wrak jest nam jeszcze potrzebny?

Jest bardzo potrzebny. Wielokrotnie rozmawiałem ze specjalistami zajmującymi się badaniem katastrof lotniczych. Wskazywali, że cokolwiek by się z wrakiem działo i jakimkolwiek działaniom destrukcyjnym byłby poddawany, to mimo wszystko naprężenia mające miejsce podczas katastrofy zachowałyby się w elementach tego samolotu. Jeśli wspomnimy badanie jakichkolwiek katastrof lotniczych, to zawsze zaczyna się od wraku. Po Lockerbie złożono samolot z najmniejszych elemencików i znaleziono dowód wielkości połowy karty SIM do telefonu. Co się dzieje w tej chwili z wrakiem samolotu malezyjskiego lotu NH-17, który został strącony nad terytorium zajmowany przez rosyjskich separatystów na Ukrainie? Wrak nie dość, że został bardzo szybko przewieziony do Holandii, to jeszcze jak najszybciej go złożono i poddano bezpośrednim badaniom. W dodatku szczątki maszyny znajdowały się na terenie objętym działaniami wojennymi, więc odzyskano je w sytuacji o wiele trudniejszej niż w przypadku Smoleńska.   

10.04.2015, 19:43

Komentarze (8):

hamaczek Kwi 10, 2015, 8 po południu

Moim skromnym zdaniem Polską rządzą ludzie bez sumienia, sprzedawczyki i stąd tak postąpiono ze Smoleńskiem...Było im na rękę, że śledztwo przejmie Rosja, bo inaczej sami by byli pociągnięci do odpowiedzialności. kto przy zdrowych zmysłach będzie wierzył zatwardziałemu komuniście Putinowi...? Tylko idiota albo zbrodniarz...

mora Kwi 10, 2015, 10:51 po południu

Karski zasłynął pozwaniem przed sąd pilota, który nie zgodził się na lądowanie w niebezpiecznych warunkach w Tbilisi, z prez. Lechem Kaczyńskim na pokładzie... Teraz ma czelność gadać o Smoleńsku... I ta zadowolona z siebie gęba...

mora Kwi 10, 2015, 11:08 po południu

...to znaczy pomysłem pozwania - nieważne w tym momencie, czy zrealizowanym... Sam pomysł swiadczy o poziomie jego poczucia odpowiedzialności... Ja jako pasazer chcę miec gwarancję, ze kapitan ma PEŁNĄ WŁADZĘ na pokładzie i że WSZYSTKIE DECYZJE podporządkuje bezpieczeństwu ludzi...

Jack_Holborn® Kwi 10, 2015, 11:51 po południu

"Czy tę umowę da się cofnąć?
Nie ma takiej możliwości"

Oczywiście, że nie ma. Zatem kręgi nie podzielające wiary osobników zaangażowanych w katastrofę nie powinny teraz, po pięciu latach, domagać się jakiegoś śmiesznego nadzoru międzynarodowego śledztwa, bo już jest za późno; sam wrak już praktycznie nie istnieje. Natomiast owe kręgi świadomie i celowo wplątały się w smoleńską tragedię, więc teraz będą krzyczeć o niestosowności takiego śledztwa. To już jest po ptokach, choć rozumiem rozżalenie np. pani M.Wassermann i innych, którzy stracili swoich bliskich w tym - najprawdopodobniej - mordzie politycznym.

piotrek1980 Kwi 11, 2015, 5:22 po południu

Hejterzy nawet w rocznicę nie wyluzujecie? gość nie opowiada o jakichś "teoriach", tylko o tym na czym się zna. Dużo mówi się o wraku, ale dopiero w tym wywiadzie znalazłem pełne prawne tło sprawy, np. kwestię przywileju nietykalności. Dzięki!

pokaż więcej komentarzy

Najnowsze artykuły:

 
 
facebook