reklama
reklama

Jerzy Zelnik dla Frondy: Wizyta w 'tymkraju', gdzie były dobre obiadki

Jerzy Zelnik dla Frondy: Wizyta w 'tymkraju', gdzie były dobre obiadki
Jerzy Zelnik źr, youtube.com
reklama

Luiza Dołęgowska, Fronda.pl: Jak ocenia Pan zainteresowanie przyjazdem Donalda Tuska zwanego królem Europy do Warszawy, na przesłuchanie w prokuraturze w/s umożliwienia działań służbie FSB na terytorium Polski po 10 kwietnia 2010?

Jerzy Zelnik, aktor: Nie mam bardzo bogatych wrażeń na ten temat, bo co można powiedzieć, czego ludzie nie wiedzą?

Ale skąd tyle ludzi na Dworcu Centralnym?

To jest teatrzyk na cześć Tuska, te tzw. tłumy - przecież wiadomo , jak w łatwy sposób można to zorganizować i jak to się odbywa, już od prawie dwóch lat. To nie jest problem, jednak nie ma to nic wspólnego ze spontanicznością. Przyjazd Tuska jest z góry wyreżyserowany, nawet to, że przyjechał  koleją.

Czy nie uważa Pan, że jest to, mówiąc kolokwialnie - niezła szopka dla naiwnych?

Przecież wiadomo, że wciąż toczą się przepychanki polityczne a to może być np. wstęp do kampanii prezydenckiej. Choć to dopiero za trzy lata, ale może już sobie pan Donald Tusk trenuje,  jak będzie wracał do kraju za dwa i pół roku, żeby miał wydeptaną ścieżkę.

Mówi Pan o pierwszych taktach kampanii prezydenckej, ale przed tym kandydatem jest jeszcze dużo znaków zapytania - śledztwo w sprawie umożliwienia panoszenia się w Polsce FSB, śledztwo dot. Amber Gold, kilka afer rządowych - ,,.. kamieni kupa'' itd, czy to nie pogrąży D. Tuska?

W polityce wszystko jest możliwe, a przyszłość trudno przewidzieć, trzeba by było być prorokiem albo wróżką. Na razie to, co się dzieje, wpisuje się w akcję antypisowską, która trwa od czasu wygranej przez Prawo i Sprawiedliwość.

Jest tu totalna niezgoda opozycji, aby podzielić się władzą, bo to było takie przyjemne... można było sobie jeść  w restauracjach różne dobre obiadki.

Wiadomo, że to wszystko jest szopka i nie trzeba zbyt dużego wysiłku intelektualnego, żeby to szybko ocenić.  Wszystko to dzieje się w tym celu, aby przykryć dużo ważniejsze sprawy, to znaczy związki Donalda Tuska z Rosją, jakieś układy, rozmówki na molo. To wszystko się sumuje - te poklepywania z Putinem, jakieś wspólne konszachty. W kontekście tego, że jesteśmy w NATO,to brzmi tragicznie, nawet nie groteskowo, ale właśnie tragicznie - giną m. in. nasi generałowie NATO-wscy, a on się poklepuje z Putinem, uważając, że można było posłać ten samolot bez zabezpieczeń - a przecież to rząd, BOR powinien zadbać wtedy o bezpieczeństwo, a nie nawiązywać chwilę poźniej kontakty ze służbami sowieckimi, bo ja ich wciąż nazywam Sowietami a nie Rosjanami.

To wszystko jest paskudne i moim zdaniem wygląda bardzo źle dla Tuska, choć on robi wszystko, by stworzyć pewne pozory nonszalancji. Przy  okazji usiłuje pokazać, że właściwie to wobec niego stosowana jest przemoc  polityczna - i na to dają się nabrać ludzie naiwni, niezorientowani politycznie.

Takich ludzi jest niestety większość, ja nawet w rodzinie mam tego typu problemy, zdarzają się pewne pęknięcia w opiniach, w rozmowach i to jest oczywiście męczące dla nas, Polaków. Tymczasem wszystkie osoby wrogie Polsce zacierają ręce, że można wywoływać wciąż wśród nas zamęt i dzielić Polaków. Im Polska słabsza - tym dla nich lepiej, bo będa mogli wyssać stąd, co się da i nie daj Boże, żeby Polska było suwerenna - dla tych ze wschodu i z zachodu to nie jest dobra wiadomość, gdybyśmy mieli być silnym, suwerennym państwem.

Tutaj chodzi głównie o jedną, wiadomą rzecz - o to, że Tusk podpisał  - nie wiem - może w malignie - bo twierdzi, że nie wiEdział, czy nie pamięta, czy też, że to nie miało znaczenia - że będzie służby sowieckie wpuszczał bez kontroli. To taki powrót do tego, co znaliśmy przez czterdzieści parę lat, że oni u nas czuli się nawet lepiej, niż u siebie, w Rosji.

Samochód FSB mógł sobie stać na parkingu nigdy nie sprawdzony przez kontrwywiad.  

Tak, to tzw. bliska zagranica cały czas działa, mam nadzieję, że teraz w o wiele bardziej ograniczonym stopniu, i że będziemy jednak wyłapywać tych szpiegów. Oni mieli się nieźle przez te osiem lat i mogli sobie do woli penetrować nasz teren, a gdy jeszcze dostali podpisy od rządu Tuska, że mogą swobodnie tutaj ,,pracowac''? Hulaj dusza.  Dziwię się tylko, że NATO nas nie wyrzuciło, bo w tej sytuacji Sojusz powinien jakos zareagować. Może i NATO też jest przesiąknięte tymi służbami, no bo gdzie ich nie ma?

Sowieci mają wszędzie swoje macki a ich służby potrafią przebierać się w ,,szaty demokratyczne'' i zajmować wysokie stanowiska w demokratycznych państwach. Oni mają to wyćwiczone rewelacyjnie, a Niemcy uczyli się tego od nich w latach dwudziestych. To jest przez wieki wypracowane, jeszcze przez carskie służby. My się z tym borykamy od mniej więcej 1717 roku, czyli od trzystu lat - od czasów Sejmu Niemego. Sejm Niemy na znak protestu w ogóle nie zabierał głosu zdając sobie sprawę,   że  Rosjanie tam rozdają karty. Polacy uznali wtedy, że w ogóle nie wezmą udziału w tej szopce. To już 300 lat i to cały czas się powtarza, choć te 300 lat to pewnie nic w historii ludzkości. Mamy szereg rocznic w tym roku.

Tak, 100 lat temu miał miejsce wystrzał z krążownika Aurora w Rosji i początek rewolucji.

Teraz będzie stulecie i to wszystko się sumuje. Nie łudźmy się wiec - są w Polsce ogromne rzesze wielbicieli poprzedniego systemu, w którym były dla tych ludzi wielkie profity. To własnie oni buntują się, bo chcą powrotu starego systemu, i jak mówi pani Holland - żeby było tak, jak było. Światowej klasy reżyser chce, żeby było ,,po stremu''.

Wielu spośród artystów czy polityków do dziś ma się dobrze, prawie żadne przywileje nie zostały  im odebrane, ale oni chcieliby powrotu wszystkich przywilejów - i władzy, i ,,rządu dusz'', i telewizji publicznej w swoich rękach i bardzo wysokich apanaży, a zostało im to częściowo, ale tylko częściowo ograniczone i stąd oni wychodzą na ulicę, ale oni przecież nie walczą o Polskę.

Nie chodzi im o dobro kraju?

Polska to był dla nich taki fajny teren do wykorzystania dla celów prywatnych i nie chodziło o żadną Polskę, nie łudźmy się. Ja to przerabiam od 1945 roku i nikt mnie tutaj nie nabierze, choć w politykę się nie bawię, bo w polityce za dużo jest - niestety - kompromisów, choć to oczywiście jest potrzebne. Ja mam prostolinijną, romantyczna naturę  i nie umiem się bawić w jakieś udawanie. Wolę, żeby było tak, jak powiedział Norwid - żeby uznac ,, tak za tak, a nie za nie, bez światłocienia'' czyli w konkretnym świetle, najlepiej w jasnym świele - i tyle.

Wracając do pierwszego pytania - uważam, że pan Tusk będzie stosował jakieś swoje sztuczki, bo ma pewną ,,giętkość'', ogromną umiejętność posługiwania się językiem polskim tak, żeby osiągnąć jakąś korzyść. O to głównie mu chodzi - osiągnąć korzyść dla siebie, korzyść polityczną, natomiast o prawdę przecież tutaj nie chodzi.

Liczę jednak na to, że obiektywny prokurator będzie umiał wyłuskać z tego Tuska to, co się da, żeby prawda została nam objawiona. Dla mnie jako Polaka były niezwykle wstrząsające  wiadomości o tym, że podpisano pełną współpracę z rosyjskim FSB. I co to oznacza? - że właściwie była to pozorna transformacja, ponieważ tak naprawdę wciąż współpracujemy ze służbami państwa, z którym nie żyjemy w przyjaźni.  

Ja rozumiem, że w ramach Unii Europejskiej, w ramach NATO otwieramy się na stronę zachodnią. Na stronę wschodnią też możemy się otwierać, ale tylko na zasadzie dyplomacji obopólnie korzystnej - to raz, a dwa - przede wszystkim w wymiarze wymiany handlowej, również obopólnie korzystnej . Rosjanie stosują cały czas wobec nas tzw. syndrom zamkniętego korka - i nie chodzi o gaz w tym przypadku, tylko o mięso albo o polskie jabłka. Jesli tylko chcą osiągnąć jakieś korzyści polityczne, wtedy zamykają granice dla naszych kupców. To stara metoda i kto się na to dziś jeszcze nabierze?

Rosjanie stawiają pod granicą z Polską rakiety i są oburzeni, że Polska w ogóle chce się przed tym bronić - czy to taki przykład ,,bandyckiego zdumienia''?

Tak, i trzeba było zapewniać Rosję, że w Polsce nie będzie antyrakiet. I co w związku z tym - chcą mieć obok bezbronny kraj?  Dopiero teraz, od czasu pojawienia się nowej władzy w Polsce - Prawa i Sprawiedliwości, a w Ameryce - Donalda Trumpa - wszystko to się zmienia. Przecież pan Obama ,,grał Polską'', mimo że się pięknie uśmiechał i poklepywał, ale tak naprawdę Polska nie była istotna w jego rozgrywkach. Dla tych mocarzy Polska jest ciagle ,,bękartem Europy'' i po co to takie państwo ma istnieć?

Państwo, które wciąż wstaje z kolan i jest przeszkodą dla Niemców i Rosji?

Tak, a przecież Polska ma być użyteczna, ma być terenem tranzytowym i po co ona ma mieć ciągle jakieś swoje fanaberie czy własne interesy - po co to komu, im przecież nie o to chodzi. Niestety teraz toczy się niemalże krwawa walka, żeby Polska stała się wreszcie państwem, które wywalczyło sobie coś w okresie międzywojennym i chodzi o to, żeby wrócić do tego stanu i ten dorobek rozwijać , rozwój kontynuować i dbać o polską rację stanu.

Dziękuję za rozmowę.

20.04.2017, 17:00

Najnowsze artykuły:

 
 
facebook