reklama
reklama

Barbara Dziuk dla Frondy: Islamizacja UE, to problem wielki jak Mount Everest, nie można go zasłaniać, a trzeba działać!

Barbara Dziuk dla Frondy: Islamizacja UE, to problem wielki jak Mount Everest, nie można go zasłaniać, a trzeba działać!
fot: facebook
reklama

Tomasz Wandas, Fronda.pl: W jaki stopniu protesty, które mają miejsce w Turcji mają wpływ na islamizację Europy? Jak decyzje, które zapadają w Turcji łączą się z niektórymi konfliktami prowadzonymi w UE?

Barbara Dziuk, Klub Parlamentarny PiS: Przyjrzyjmy się - najpierw mamy ostre działania rządu Holandii wobec tureckich polityków – turecka minister zostaje wydalona z tego kraju. Pamiętamy, że 16 kwietnia w Turcji ma zapaść decyzja o zmianie ustroju z parlamentarno-gabinetowego na prezydencki. Erdogan wysyła ministrów do krajów zamieszkiwanych przez duże grupy mniejszości tureckiej, by zachęcali do głosowania za zmianami. W Niemczech zamieszkuje 1,4 mln Turków, w Holandii ok. 1,5 miliona. To są ogromne grupy wpływu. Holandia reaguje raczej histerycznie - chociaż Niemcy też obawiają się politycznych demonstracji. Fakt drugi; przed siedzibą dziennika Zaman zgromadzili się ludzie, którzy protestowali przeciwko decyzji sądu w Stambule – sąd nakazał objęcie nadzorem dziennika powiązanego Fethullahem Gulenem – wpływowym islamskim duchownym, a jednocześnie politycznym przeciwnikiem prezydenta Turcji Erdogana. Odnoszę się do sprawy pierwszej. O czym świadczy konflikt Holandia-Turcja: o tym, że ktoś tu już nie jest u siebie. Boi się zaproszonych gości. Już wie, że goście lada moment poczują się gospodarzami. To raz, a dwa: Holandia patrzy na sprawę oczami polityka, a nie socjologa.

A Turcja?

Upokorzona Turcja zjednoczy się w niechęci do Europy. I drugie odniesienie do protestów: młodzi Turcy, którzy tęsknią za wpływowym duchownym islamskim, to również zły znak. Dla Europy. Turcja się radykalizuje. Konkludując: islamizacja w Europie jest faktem, a to niesie za sobą groźbę znacznie większych problemów, niż te z którymi Europa borykała się w 2016 roku. Czas spojrzeć prawdzie w oczy, a nie zasłaniać chusteczką do nosa problemów wielkości Mount Everestu. Wojciech Szewko uważa, że ostre działania rządu Holandii wobec tureckich polityków to element gry wyborczej. Jego zdaniem premier Holandii Mark Rutte chciał w ten sposób podebrać elektorat opozycji, czyli Partii Wolności, która swą kampanię opiera także na niechęci wobec imigrantów. Działania Holadnii tworzą - jak wskazuje - bardzo niebezpieczny precedens. - Dziś każdy rząd państwa UE może się zachować tak, jak Holandia, tylko dlatego, że nie podobają mu się poglądy polityczne członków innego rządu – mówi na onet.pl. Szewko uważa, że zachowanie Holandii wpisuje się w szerszy trend instrumentalnego traktowania prawa w Unii  A gdyby kraje UE faktycznie chciały Turcję potępić, to sięgnęłyby po konkretne instrumenty nacisku.

Dziękuję za komentarz.

19.03.2017, 17:09

Najnowsze artykuły:

 
 
facebook