Opowieści o tym, że papież Franciszek uznał, że istnieje możliwość współpracy Kościoła z Kongresem Kobiet, i że przyjął on ich argumenty możemy włożyć między bajki. Gest nuncjusza porównać można, co najwyżej do zabrania Aleksandra Kwaśniewskiego do papamobile. Jest to czysty gest, który nie ma i nie może mieć nic wspólnego ze zmianą nauczania Kościoła, czy uznania, że Kościół w Polsce idzie odmienną drogą niż Kościół Franciszka.

Wystarczy bowiem zapoznać się z nauczaniem papieża Franciszka, by wiedzieć, że nie zmienił on niczego w doktrynie Kościoła. Ta ostatnia niezmiennie głosi, za Pismem Świętym, że Bóg stworzył nas mężczyzną i kobietą, że małżeństwo jest fundamentem życia społecznego, i że mężczyzna i kobieta różnią się od siebie...

Bajką jest także opowieść o tym, że już za chwilę Kościół i Kongres Kobiet będą ze sobą współpracować. Współpraca Kościoła z Kongresem Kobiet będzie możliwa, gdy zrezygnuje on z ludobójczej ideologii. Gdy już panie uznają, że są przeciwko gwałtowi na niewinnych istotach i rozrywania ich na strzępy, wtedy będziemy mogli rozmawiać o innych rodzajach przemocy. Na razie byłaby ona tylko uwiarygadnianiem organizacji, która opowiada się za zabijaniem nienarodzonych, a to przypominałoby współpracę z komunistami czy nazistami.

Szkoda tylko, że ten dość oczywisty przekaz rozmywa się służącymi jedynie uwiarygadnianiu przeciwników Kościoła spotkaniami nuncjusza z feministkami.

Tomasz P. Terlikowski